Jak wynika z danych serwisu Downdetector, który zbiera zgłoszenia użytkowników, rano w aplikacjach mobilnych VTB, Rosbanku, Alfa Banku i Gazprombanku wystąpiła „awaria”. Służba prasowa VTB poinformowała gazetę RBK, że rosyjski sektor bankowy stał się celem masowego ataku z zagranicy.
Rosjanie: to atak hakerski
RBK pisze: „Sektor bankowy stał się celem zaplanowanego ataku DDOS z zagranicy. Niewielka część klientów VTB spotkała się z celowymi ograniczeniami w działaniu aplikacji bankowych ze względu na duże obciążenie infrastruktury dostawców Internetu. Obecnie usługi i infrastruktura banku działają normalnie. Wspólnie z dostawcami Internetu podejmowane są działania mające na celu ograniczenie wpływu ataku na pracę klientów VTB”.
Ataki DDoS to działania mające na celu zakłócenie działania zasobów internetu poprzez ogromną liczbę żądań wysyłanych do witryny w celu znacznego zwiększenia jej obciążenia. W Alfa Banku objętego sankcjami oligarchy Michaiła Fridmana w ogóle negują atak. Bank twierdzi, że to „prace techniczne”.
„Nie ma żadnych awarii. Ze względu na prace techniczne niektórzy klienci mogą chwilowo nie móc zalogować się do aplikacji i Alfa-Online. Wszystko wkrótce będzie działać, zalecamy ponowne zalogowanie się później”, napisał Alfa Bank.
Klienci zgłaszają problemy
Tym zapewnieniom przeczą dane o zgłoszeniach. Już wczoraj (23 lipca), użytkownicy Downdetectora zaczęli zgłaszać awarie w usługach Gazprombanku, RSHB (bank rolny), Raiffeisenbanku (rosyjskie oddział austriackiego banku uznanego za sponsora rosyjskiej wojny) i Rosbanku.
Według Downdetector klienci Rosbanku najczęściej spotykali się z problemami z aplikacją mobilną (56 proc.), awariami usług (17 proc.) oraz awariami konta osobistego (10 proc.). Klienci VTB skarżyli się na problemy ze stroną internetową (38 proc.) i aplikacją mobilną (29 proc.). Klienci Alfa Banku skarżą się także na awarię serwisu bankowego (38 proc.) oraz awarię strony internetowej (35 proc.). Klienci Gazprombanku napotkali problemy z aplikacją mobilną (45 proc.) i awarie usług (34 proc.).
Jak powiedział agencji Frank Media zastępca dyrektora generalnego firmy informatycznej Servicepipe Danił Szczerbakow, ataki „hakerów motywowanych politycznie” zaobserwowane 23 lipca i dzisiejsze — 24 lipca ataki DDoS są bardzo podobne. „Napastnicy postępowali według zwykłego schematu: przeskanowali infrastrukturę ofiar, znaleźli potencjalne luki w zabezpieczeniach i dodali je do listy celów” – zauważył ekspert.
Żaden z menadżerów rosyjskich banków nie przyznał, że jest to atak z Ukrainy.