fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Posłanka sztucznie zawyża statystyki? Prezydium Sejmu stawia tamę

Anna Sobecka
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Ewa Kopacz i jej zastępcy nie pozwolili Annie Sobeckiej złożyć kilkuset niemal identycznych interpelacji. Posłanka grozi pozwem.
Ta kadencja Sejmu jest rekordowa pod względem liczby interpelacji posłów, czyli wystąpień, które kierują oni do ministrów i premiera.
W ciągu półtora roku złożyli ich już ponad 16 tys., czyli tylko o 8 tys. mniej niż w całej ubiegłej kadencji.
Rekordzistką jest posłanka PiS Anna Sobecka. Złożyła już 660 interpelacji. W drugiej połowie marca próbowała za jednym zamachem podwoić ich liczbę. Złożyła aż 654 interpelacji do szefa MSZ na temat niewykonania przez Polskę poszczególnych wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Treść pism była niemal identyczna. Różniły się w zasadzie tylko numerami spraw w Trybunale.
Składanie serii niemal takich samych interpelacji to w obecnym Sejmie częsta praktyka. Przykładowo Zbigniew Girzyński z PiS złożył kilkadziesiąt pism dotyczących funkcjonowania więzień i aresztów w całym kraju, a grupa posłów Ruchu Palikota – w sprawie zagospodarowania nieruchomości wchodzących w skład majątku PKP w poszczególnych gminach.
Jednak 654 interpelacje posłanki Sobeckiej to liczba rekordowa. Jak ustaliła „Rz", tamę postawiło prezydium Sejmu. – Jednogłośnie przychyliło się do mojego wniosku, by nie wysyłać interpelacji do MSZ – informuje wicemarszałek Jerzy Wenderlich z SLD.
Każdą interpelację, przed wysłaniem do odpowiedniego ministra podpisuje członek prezydium. Wicemarszałek uznał, że tego nie zrobi, bo składanie kilkuset niemal identycznych pism to „dezawuowanie instytucji interpelacji poselskiej". Takie sformułowanie zawarł w piśmie, które wysłał do Anny Sobeckiej.
– Równie dobrze można pytać o nie satysfakcjonującą waloryzację emerytur w imieniu każdego emeryta z osobna. Poza tym odpowiedzi na pytania pani poseł można bez problemu znaleźć w Internecie – tłumaczy.
Co na to posłanka Sobecka? Odpowiada, że interpelacji było aż tyle, bo za każdą z nich „kryje się dramat poszczególnego człowieka".
– Zastanawiam się nad pozwem sądowym. Wicemarszałek przekroczył kompetencje – tłumaczy.
Dodaje, że każda z interpelacji, którą złożyła w tej kadencji Sejmu, dotyczyła istotnego problemu.
Nie zgadza się z tym poseł Ruchu Palikota Marek Poznański, który podjął niedawno walkę z rosnącą liczbą interpelacji. Wysłał w tej sprawie pismo do marszałek Ewy Kopacz i zabrał głos z mównicy. Uważa, że wielu posłów tworzy interpelacje, kopiując fragmenty artykułów prasowych i jedynie dopisując do nich pytania.
– To czyste nabijanie statystyk. Posłowie robią to, by znaleźć się wysoko w rankingach w mediach lokalnych – tłumaczy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA