(śmiech) Mogłem się tego spodziewać.
To trzeba się było wtedy w język ugryźć.
Gdybym wiedział, co mnie spotka, to pewnie bym się ugryzł.
Ksiądz mówi o bruździe, o niegodziwej procedurze, a ludzie myślą o dzieciach.
I czują się dotknięci, bo podstawiają pod moje teoretyczne rozważania swoje ukochane dzieci. Jeśli więc ktoś tak zareagował, to oczywiście go przepraszam.
Nie można tak było od początku?
Przecież ja w życiu nie pomyślałem, że ktoś może poczuć się tu obrażony! Każdy, kto przeczytał więcej niż pół zdania z mojej wypowiedzi, wie, iż to klasyczny przykład manipulacji.
Manipulacji? Przecież mówił ksiądz o bruździe dotykowej i wadach genetycznych dzieci z in vitro.
Pytany przez dziennikarza wspomniałem o wadach genetycznych, które mogą się u tych dzieci pojawić częściej niż u innych.Skąd to znawstwo genetyki?Raczej jego brak. Jestem profesorem prawa i magistrem teologii, księdzem, a nie lekarzem czy ge...
Artykuł dostępny tylko dla e-prenumeratorów "Rzeczpospolitej"
Nowa Prenumerata już w sprzedaży, poznaj pakiet korzyści!
Dostęp do najważniejszych treści z sekcji: Wydarzenia, Ekonomia, Prawo, Plus Minus; w tym ekskluzywnych tekstów publikowanych wyłącznie na rp.pl.
Dostęp do treści rp.pl - pakiet podstawowy nie zawiera wydania elektronicznego „Rzeczpospolitej”, archiwum tekstów, treści pochodzących z tygodników prawnych, aplikacji mobilnej i dodatków dla prenumeratorów.