fbTrack

Wiadomości

Narodowcy łączą siły

Niestety nie o krwiożerczych polskich nacjonalistach pisał "Die Welt"
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Na wiosnę środowiska narodowe planują wielki kongres. Ma być początkiem budowania nowej siły
Choć kilka tygodni po ostatnich obchodach 11 listopada narodowcy zniknęli z mediów, nie porzucili swoich planów, a prace nad tworzeniem nowego ruchu politycznego idą pełną parą.
Jak dowiedziała się „Rz", kilku liderów jeździ po Polsce, odbywa dziesiątki spotkań, rozmawia z różnymi środowiskami prawicowymi. – Kontynuujemy objazd kraju. W tym tygodniu mieliśmy szereg spotkań, m.in. w Rzeszowie, Lublinie czy Stalowej Woli, w nadchodzących w Szczecinie i Koszalinie. Średnio przychodzi na nie od 50 do 250 osób, w 80 procentach są to ludzie młodzi – mówi „Rz" Robert Winnicki, szef Młodzieży Wszechpolskiej.
W ubiegłą sobotę na Dolnym Śląsku doszło do spotkania osób z gremiów kierowniczych MW, ONR, stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Ruchu Wolności (Jerzego Wasiukiewicza) i kilku mniejszych organizacji nawiązujących do dawnej endecji. Ośmioosobowy zarząd koordynuje współpracę jednoczących się środowisk Powołano wówczas ośmioosobowy zarząd, który ma koordynować pracę nad tworzeniem ruchu narodowego. W jego skład weszli: Robert Winnicki z MW, Witold Tumanowicz ze stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Jarosław Wasiukiewicz z Ruchu Wolności, Przemysław Holocher i Marian Kowalski z ONR oraz Artur Zawisza, były poseł PiS (wcześniej ZChN), Krzysztof Bosak, były poseł LPR i Sylwester Chruszcz, były eurodeputowany tej partii.

Sztandar wolności

– Przyjęliśmy deklarację ideową tworzonego ruchu, która określa ważne dla nas postulaty. Na razie jej nie ujawniamy, na to przyjdzie czas – mówi „Rz" Przemysław Holocher. Nieoficjalnie uczestnicy spotkania mówią, że jednym z jej elementów jest „konsekwentny eurosceptycyzm". Ale są też odniesienia do wolności, obrony tożsamości narodowej i suwerenności. Według informacji „Rz" na wiosnę narodowcy zamierzają zorganizować kongres. Na nim oficjalnie poinformują o powołaniu nowego ciała, które ma jednoczyć ruch narodowy. Jego animatorzy mówią, że chcą stworzyć strukturę, która będzie alternatywą dla dzisiejszych prawicowych i centroprawicowych partii politycznych. W tym gronie wymieniają przede wszystkim Platformę i PiS. – Prawa strona sceny politycznej bynajmniej nie jest zabetonowana. Widzimy to jeżdżąc po kraju. Ruch Narodowy odbierany jest jako nowa siła, alternatywa dla zwaśnionych PiS i PO. Ludzie widzą, że zabieramy się do działania poważnie, organicznie i u podstaw, a nie doraźnie, z myślą o wyborach – przekonuje Winnicki. Nie byłoby dzisiejszych ruchów, gdyby nie marsze niepodległości. W 2010 r. wzięło w nich udział 10 tys. osób. „Gazeta Wyborcza" i część mediów apelowały o zatrzymanie pochodu rzekomych „faszystów", choć w pochodzie zamiast brunatnej siły, z hasłami wolnej i suwerennej Polski na ustach szli licealiści, studenci i rodzice z dziećmi. Rok później na wieść o planowanym przyjeździe do Polski lewackich bojówek i blokadzie niezależnych obchodów Święta Niepodległości, pod sztandarami narodowców pojawiło się blisko 50 tys. demonstrantów. Doszło do gwałtownych zamieszek z udziałem bojówkarzy Antify i część środowiska kibicowskiego. W listopadzie 2012 r. na Marszu Niepodległości brało udział już blisko 100 tys. ludzi. Trudno tego sukcesu nie skonsumować. – Naszą powinnością jest powołanie szerokiego ruchu społecznego – mówił po marszu Przemysław Holocher z ONR i zapowiadał powołanie Ruchu Narodowego. A Robert Winnicki z MW deklarował, że trzeba zbudować siłę, której boją się liberałowie i lewica.  – Trzeba zorganizować naród i obalić „republikę Okrągłego Stołu" – przekonywał. Choć jego wypowiedź o „republice Okrągłego Stołu" była figurą retoryczną, jakich w polskiej polityce wiele – wcześniej z innych stron padały wezwania np. do obalenia IV RP czy przewrócenia „stolika, przy którym siedzi biznes, polityka i służby" – deklaracja wywołała wrzenie. Od narodowców odciął się PiS, a SLD złożył wniosek o delegalizację Młodzieży Wszechpolskiej i ONR. Domagał się nawet ich inwigilacji przez służby specjalne. Politycy Platformy przekonują, że deklaracje powołania nowej siły politycznej i budowy ruchu narodowego nic nie znaczą, a to środowisko to zaledwie „kilku gniewnych ludzi". – Śpimy spokojnie. Więcej o tym haśle i tych ludziach nie usłyszymy – deklarował w radiowej Jedynce poseł Andrzej Halicki (PO). Wygląda na to, że znów się pomylił.

Kiedy ruszyć

Wokół nowej inicjatywy kręcą się politycy, którzy zniknęli z politycznego mainstreamu i od dłuższego czasu szukają pomysłu, by na główną scenę polityczną powrócić. Dlatego pojawiają się spekulacje, że nowa siła ma ruszyć na eurowybory. Na medialną twarz nowego ruchu narodowego w ostatnim czasie wyrósł Artur Zawisza. Wcześniej w ZChN, później w PiS – z którego odszedł razem z Markiem Jurkiem, gdy partia Kaczyńskiego odmówiła poparcia dla projektu wprowadzenia do konstytucji zapisu o ochronie życia od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Później działał w Prawicy Rzeczypospolitej. W gronie narodowców nieoficjalne mówi się, że Zawisza będzie przynajmniej jednym z liderów nowej struktury. Jednak animatorzy ruchu narodowego przekonują, że ich celem nie są wybory do Parlamentu Europejskiego czy samorządów w 2014 r. Na ubiegłotygodniowym spotkaniu ponoć umówili się, że o polityce partyjnej czy wyborach nie będą rozmawiać przez najbliższe pół roku. – Do naszego udziału w wyborach, wejścia na dużą scenę polityczną jeszcze długa droga. Nasz projekt jest przygotowywany na lata – przekonuje w rozmowie z „Rz" Sylwester Chruszcz, były eurodeputowany LPR. – Sam spotykam się z młodymi ludźmi zainteresowanymi udziałem w ruchu narodowym, którzy deklarują, że jeśli to ma być platforma tylko na wybory, to nie chcą w tym uczestniczyć – dodaje. Chruszcz deklaruje, że w tej chwili najważniejszym zadaniem ruchu narodowego jest budowa struktur terenowych i zaplecza intelektualnego i finansowego. – Raz już narodowcy weszli na scenę polityczną, ale było to pokolenie 30–40-latków nie mających doświadczenia, zaplecza, mentorów, uczyło się na własnych błędach. Teraz nie zamierzamy ich popełniać – dodaje nasz rozmówca. Jeśli więc nie partia  i wybory, to co? Z opowieści animatorów ruchu narodowego wynika, że chcieliby stworzyć pewnego rodzaju platformę, wokół której na zasadzie wolnych elektronów krążyłyby lokalne organizacje konserwatywne, patriotyczne, narodowe. – Chcemy stworzyć ruch społeczny, który koordynowałby działania, wspierał czy łączył we wspólnych akcjach szereg lokalnych organizacji patriotycznych. Jest wiele punktów wspólnych, programowych, w których działacze poszczególnych inicjatyw się zgadzają, i trzeba teraz to wszystko zgrać – mówi „Rz" Witold Tumanowicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Podobny projekt w latach 90. próbował częściowo zrealizować Jan Olszewski jako lider Ruchu Odbudowy Polski. Wówczas centralą była partia – ROP, ale szereg skupionych wokół niego formalnych i nieformalnych młodzieżowych organizacji miał swoich przedstawicieli we władzach partii. ROP sukcesu nie odniósł, bo liderzy partii najpierw się pokłócili, a później Jacek Kurski i Antoni Macierewicz dokonali w nim rozłamu.

Na błędach lat 90.

Ale takie jednoczenie niszowych prawicowych organizacji zazwyczaj kończyło się krachem. Na przykład w latach 90. powstał na krótko Ruch Młodego Pokolenia, który miał być szerokim ruchem młodej prawicy. Tworzyły go Młodzież Wszechpolska, młodzieżówki ROP, KPN, UPR, Federacja Młodzieży Walczącej i Radykalna Akcja Antykomunistyczna. Po miesiącu doszło w nim do rozłamu – nową strukturę na polecenie Romana Giertycha i Wojciecha Wierzejskiego opuściła Młodzież Wszechpolska. A wcześniej działacze RAAK i MW pokłócili się o stosunek do Jaruzelskiego. Do niedawna dochodziło do tarć również między Wszechpolakami a ONR. W dodatku ONR uchodził inaczej niż MW za organizację gospodarczo socjalizującą. Teraz oba ugrupowania zapewniają, że przez lata poglądy ewoluowały, a konfliktu między nimi nie ma. – Dzisiejszy ONR nie jest formacją, którą można by łączyć z socjalistycznymi poglądami, część jego działaczy jest mocno wolnorynkowa. Jest dziś organizacją, która stoi na gruncie wspólnotowego charakteru idei narodowej, równie daleko nam do liberalizmu, jak i socjalizmu – mówi Winnicki. A Holocher dodaje: – Jeśli chodzi o współpracę, to oceniam ją pozytywnie. Są pewne różnice, ale dążymy do tego samego celu – dodaje Holocher . – Jest zapotrzebowanie na ruch narodowy. Po 2010 r. widać pewną eksplozję poglądów u młodych. Część dołączyła do Palikota, część szuka alternatywy właśnie w ruchu narodowym. I jest ich coraz więcej – zapewnia Sylwester Chruszcz. Tylko czy środowiska mogą być dla nich interesującą propozycją? Czas pokaże. Za tydzień w Plusie Minusie dyskusja o ruchu narodowym i jego współczesności
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL