fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Zagraniczny dokument o Smoleńsku

Kadr ze zwiastuna programu
Materiały Promocyjne
W najbliższą niedzielę, 27 stycznia o 21.00 na antenie National Geographic premiera filmu dokumentalnego „Śmierć Prezydenta” opowiadającej historię katastrofy pod Smoleńskiem w 2010 roku
Fabularyzowany dokument pokazany zostanie w cyklu „Katastrofa w przestworzach", który ma stałe miejsce w ramówce National Geographic od 10 lat. W serii powstało ponad sto historii rekonstruujących najdramatyczniejsze w historii wypadki lotnicze. Ten film wymagał od autorów szczególnej staranności i obiektywizmu, bowiem wciąż trwają spory o przyczyny katastrofy, mimo istniejących oficjalnych raportów na ten temat.
Z pewnością od filmów dokumentalnych, które dotąd powstały w Polsce, „Śmierć Prezydenta" wyróżnia to, że zrealizowali go cudzoziemcy i w porównaniu z innym najbardziej jest skoncentrowany na rekonstrukcji okoliczności katastrofy. Francusko-kanadyjscy producenci zdawali sobie sprawę, że zagraniczni widzowie potrzebują jak najwięcej informacji i faktów, a znacznie mniej — uczuć i emocji. I tak realizowali film. Wiedząc jednak, że opowiadają nie tylko o katastrofie, ale i zdarzeniu, które do dziś wzbudza sprzeczne interpretacje, opowiadają też o historycznych okolicznościach wizyty, którą miała złożyć polska delegacja z prezydentem na czele.
Fakt, że dokument jest prezentowany w cyklu, wymusił również na autorach przestrzeganie reguł konstrukcyjnych przewidzianych dla całej serii. Według jej założeń realizacyjnych scenariusz (inscenizowany z udziałem aktorów) powstaje zawsze na podstawie oficjalnych źródeł i dostępnych raportów. W tym przypadku autorzy oparli się na polskim i rosyjskim raporcie, podkreślając ich wspólne płaszczyzny — jak stwierdzili na konferencji. W filmie pojawia się jednak także informacja o wątku zamachu.
Zwiastun programu
Ogrom materiału (ponad 1500 stron) wymuszał skróty, toteż ograniczono się do skondensowanej opowieści, przerywanej komentarzami ekspertów badających przyczyny tragedii, Jerzego Millera - byłego polskiego ministra spraw wewnętrznych i administracji, byłego kierownika lotniska w Smoleńsku, naocznego świadka, który był jednym z ratowników i dwóch dziennikarzy — polskiego (Konstanty Gebert) i rosyjskiego (Siergiej Jakimow). Rzeczą dyskusyjną jest, czy to dobór trafny, ale producenci zarzekają się, że chodziło im o maksymalne zobiektywizowanie wypowiedzi.
Czy to się udało — widzowie ocenią sami. Pewne jest, że film nie bazuje na emocjach widzów i nimi nie manipuluje tak, jak ma to miejsce w przypadku dokumentów zrealizowanych przez polskich autorów. Nie ma ani jednego członka rodziny ofiar ani rozemocjonowanych ludzi. Widać, że dokumentaliści zrobili wiele, by uwzględnić różne punkty widzenia i złożyć je w możliwie obiektywny obraz tragicznych zdarzeń z 10 kwietnia 2010 roku.
Nowe fakty ws. katastrofy w Smoleńsku
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA