fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Więcej niż weekend

Konrad Sawicki
archiwum prywatne, Konrad Sawicki
Postulat zakazu handlu w niedzielę nie jest motywowany wyłącznie względami religijnymi. Idzie on również w parze z wartościami świeckimi – pisze publicysta
Polscy biskupi zaapelowali o zmianę ustawodawstwa dotyczącego handlu w niedzielę. Czy zamiast do centrum handlowego każą chodzić do kościoła? Niekoniecznie. Każdy Polak, który był we Francji, pewnie zauważył, że w niedziele centra handlowe i supermarkety są tam przeważnie nieczynne. Jednocześnie wszyscy dobrze wiemy, że najstarsza córa Kościoła to kraj prawie całkowicie laicki. Jeśli argument religijny tu się nie stosuje, skąd takie poszanowanie niedzieli?
Niedziela to we Francji i wielu innych krajach dzień dumy. Dumni z ojczystego krajobrazu ludzie ruszają na łono natury. Dumni ze swej historii i tradycji wybierają się na zwiedzanie zabytków. Dumni ze swych utalentowanych rodaków szturmują galerie i targi z rękodziełem. Dumni ze swych rodzin organizują pikniki lub rodzinne uprawianie sportu.
Może masowe niedzielne wizyty w świątyniach handlu biorą się u nas stąd, że my, Polacy, skłonni bardziej do narzekania niż chwalenia się, po prostu nie czujemy dumy ze swojej ojczyzny?

Wycieczki zamiast zakupów

Na ten sam niereligijny i niekomercyjny rys niedzieli zwrócili uwagę biskupi polscy w liście na święto Świętej Rodziny (30 grudnia 2012 r.). Upodobnianie niedzieli do soboty, traktując ją jedynie jako dzień bez pracy, to według hierarchów banalizowanie istoty sprawy. „Pismo Święte, mówiąc, że Bóg »odpoczął« po dziele stworzenia, wskazuje na coś głębszego niż zwykłą przerwę w pracy. Ukazuje Stwórcę, który sam zachwycił się pięknem tego, co stworzył. Jest to więc spojrzenie, które nie zwraca się ku następnym dziełom, lecz docenia piękno tego, co już zostało dokonane” – piszą hierarchowie. I wysyłają polskich katolików na niedzielne wycieczki.
Oderwanie tego dnia zarówno od tygodnia pracy, jak i od soboty sprawia, że człowiek przestaje czuć się traktowany jak rasowy najemnik. Od poniedziałku do piątku praca, a w weekend odpoczynek od pracy – ta perspektywa ustawia pracę w centrum życia człowieka i odbiera mu godność istoty rozumnej. Przecież to praca jest dla człowieka, a nie odwrotnie.
W Polsce przyjęło się, że niedzielę ustawiamy tuż obok soboty na końcu tygodnia. W ten sposób tworzą one upragniony weekend. Wadą tego zabiegu jest zespolenie dwóch dni, które właściwie nie różnią się już niczym. Tymczasem wystarczy spojrzeć na kalendarze anglojęzyczne, by stwierdzić, że wiele z nich ustawia niedzielę na początku, a sobotę na końcu tygodnia.
To perspektywa ściśle chrześcijańska, która przypominana jest wiernym podczas niedzielnych mszy. Jeśli od poniedziałku do piątku skoncentrowani jesteśmy na obowiązkach i jeśli w sobotę zajmujemy się sobą, to niedziela winna być czymś więcej.

I msza, i potrzebujący

„Jeżeli w niedzielę będziemy myśleć tylko o sobie samych, chodząc na zakupy, uciekając jedynie we własne hobby, w świat wirtualny, w nadmierne spędzanie czasu przed telewizorem czy komputerem, nie doświadczymy nigdy radości rodzinnego świętowania” – piszą biskupi.
Obszary świętowania są gdzie indziej. To, po pierwsze, wspomniana już natura – świat, którym warto się zachwycać. Po drugie, trzeba świętować z rodziną i najbliższymi. I po trzecie, niedziela to dzień Pański, czas na modlitwę, mszę i czytanie Biblii. Takie świętowanie – w kontakcie z pięknem świata, z bliskimi i Bogiem – pozwala na nabranie życiowego dystansu.
Gdy w takiej perspektywie spojrzymy na niedzielę, czy jest w niej miejsce na wizytę w centrum handlowym? Oczywiście nie. Stąd logiczne podniesienie postulatu, czy może nie warto by ustawowo zakazać wielkiego handlu w niedziele. Jak widać, nie jest to postulat motywowany wyłącznie względami religijnymi. Tymi też, ale idą one w parze z wartościami całkowicie świeckimi, z argumentami zdroworozsądkowymi. Wolne niedziele – także dla pracowników sieci handlowych – winny być traktowane w kategorii dobra narodowego. Nie traktujmy więc głosu biskupów jako kolejnego nakazu czy zakazu, który utrudni ludziom życie. Spójrzmy raczej na siebie samych i zapytajmy się, dlaczego zatraciliśmy zdolność prawdziwego świętowania, okazywania dumy z tego, co mamy, i dlaczego z własnej woli upodabniamy się do najemników.
Autor jest publicystą, teologiem, współpracownikiem „Więzi”
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA