fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Rząd ignoruje pracodawców

Protesty przeciw ACTA zmusiły rząd do zmiany frontu. Czy tak będzie też z patentem?
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
W sprawie jednolitego patentu europejskiego rząd sam funduje sobie powtórkę z ACTA – mówią przedsiębiorcy.
To, jak rząd potraktował ostrzeżenia przed przystąpieniem do systemu jednolitej ochrony patentowej, pokazuje jak lekceważy przedsiębiorców.
Pracodawcy,  rzecznicy patentowi, organizacje pozarządowe, naukowcy od dwóch lat ostrzegali, że  ten patent zaszkodzi polskim firmom. Rząd zignorował ich głos i w ubiegłym tygodniu przystąpił do systemu jednolitej ochrony patentowej.
Jednolite patenty mają automatycznie obowiązywać w 25 krajach UE (poza Włochami i Hiszpanią, które odmówiły ich wprowadzenia). Z dnia na dzień polscy przedsiębiorcy będą musieli brać pod uwagę setki tysięcy nowych patentów. A w razie sporów, występować przed zagranicznym sądem, płacąc krocie m.in. za tłumaczenia dokumentów. W tym czasie będą narażeni np. na utratę płynności w związku ze stosowaniem zabezpieczeń takich jak zamrożenie konta. – Dla większości firm jest to absolutnie zabójcze – mówią eksperci.
Jak ustaliła „Rz", organizacja przedsiębiorców PKPP Lewiatan już w grudniu 2010 r. apelowała do premiera o nieprzystępowanie do jednolitej ochrony patentowej, nazywając to rozwiązanie „niekorzystnym dla rynku wewnętrznego, polskiej gospodarki i polskich firm".
Ale sygnałów ostrzegawczych rząd dostawał więcej. – Latem zeszłego roku spotykaliśmy się i z przedstawicielami MSZ, i resortu gospodarki, potem prezentowaliśmy m.in.  świetne opracowanie pokazujące skutki jednolitego patentu dla polskich firm autorstwa prof. Aurelii Nowickiej. Wszyscy słuchali, a potem robili swoje – mówi „Rz" Anna Korbela, prezes Polskiej Izby Rzeczników Patentowych.
Nic dziwnego, skoro gabinet Donalda Tuska postanowił z tej sprawy uczynić jeden z priorytetów naszej prezydencji w 2011 r. Premier w liście do przywódców państw UE pisał wprost, że  „jednym z najważniejszych i najbardziej obiecujących projektów wspólnego rynku jest jednolity patent europejski".
Entuzjazm bił też z wypowiedzi ówczesnego ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, który liczył, że zakończenie negocjacji w sprawie jednolitego sądu patentowego nastąpi podczas polskiej prezydencji. Ale kraje UE nie dogadały się w porę, gdzie umieścić jego centralę.
Potem rządowi niezręcznie było się wycofać z tak lansowanego pomysłu.
ACTA, Jednolity Patent Europejski - czeka nas powtórka?
dr Alicja Adamczak: To ma być szansa
Resort gospodarki tłumaczy dziś, że w czasie podejmowania decyzji analizy prawne nie kwestionowały udziału Polski w jednolitej ochronie patentowej.
Warto jednak zauważyć, że długo mówiło się o innych warunkach tej współpracy. Zresztą samo ministerstwo przyznaje, że Warszawa przez długi czas postulowała włączenie polskiego jako języka postępowania (podobnie w przypadku swoich języków zabiegały o to Włochy i Hiszpania). Bezskutecznie. Jednolite patenty będą dostępne wyłącznie po niemiecku, angielsku i francusku.
A im bliżej było do decydującego głosowania w europarlamencie nad rozporządzeniami wprowadzającymi wzmocnioną współpracę w sprawie patentu, tym więcej organizacji zgłaszało wątpliwości.
W marcu „Rz" pisała: „Patent uderzy w polskie firmy". W tym czasie do rządu apelowała Sejmowa Komisja Innowacyjności. W maju krytyczny list otwarty opublikowali naukowcy – m.in. profesorowie Nowicka, Stanisław Sołtysiński, Ryszard Markiewicz, Andrzej Szwaja.
– Nie rozumiem, dlaczego w tak ważnej dla gospodarki i polskich firm sprawie rząd zlekceważył nasz głos, nigdy nie dostaliśmy odpowiedzi na nasz apel – mówi Anna Woźnica, ekspert Pracodawców RP.
– To wszystko przypomina sprawę ACTA, rząd coś robi mimo ostrzeżeń, a potem pod naciskiem opinii publicznej widzi, że popełnił błąd. Tyle że tutaj kluczowe decyzje już zapadły – dodaje Jacek Świeca z Business Centre Club.
Dziś coraz więcej krytycznych ocen na temat jednolitego patentu słychać w PO i PSL. Zwłaszcza że krytyczny okazał się być raport Deloitte, zamówiony przez sam resort gospodarki. – To kuriozalne, że ten raport zamówiono dopiero w połowie tego roku. Zresztą, głównie po to, by uzasadnić słuszność jednolitej ochrony patentowej. Tymczasem wnioski były dokładnie odwrotne – wskazuje Katarzyna Urbańska z Lewiatana.
Resort tłumaczy, że chciał odnieść się „do końcowych, najbardziej aktualnych wersji projektowanych regulacji". W efekcie kluczowy raport został ujawniony tydzień przed głosowaniem w PE. Dziś przedstawiciele resortu uspokajają, że nie wszystko stracone, bo jeśli Sejm nie ratyfikuje umowy o jednolitym sądzie patentowym, to cały system też nie wejdzie u nas w życie. Zdania prawników na ten temat są jednak podzielone.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA