fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Komunikat NPW po Sejmowej Komisji Sprawiedliwości

ROL
Paweł Majewski
Wojskowi śledczy odnieśli się do "komentarzy, formułowanych po wczorajszym posiedzeniu Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka"
Naczelna Prokuratura Wojskowa opublikowała komunikat, w którym wyszczególnia tezy, które przyjęła w tej sprawie.
Naczelny prokurator wojskowy płk Jerzy Artymiak powiedział wczoraj, że "niektóre z detektorów użytych w Smoleńsku wykazały na czytnikach cząsteczki trotylu (TNT)".
W dzisiejszym komunikacie prokuratury czytamy, że biegli "nie stwierdzili na wraku samolotu Tu 154 M 101 trotylu ani żadnego innego materiału wybuchowego". Zdaniem śledczych detektory przez nich użyte nie "są wystarczające do potwierdzenia bądź wykluczenia takiej okoliczności". Urządzenia miały pomóc w wyselekcjonowaniu próbek do badań laboratoryjnych.
"Pojawienie się na wyświetlaczu użytego urządzenia napisu TNT nie jest tożsame z wykryciem trotylu" - przekonuje NPW.
Śledczy wyjaśniają też, dlaczego biegli potrzebują kilku miesięcy na opracowanie ekspertyzy. "Należy przebadać ponad 250 próbek, a biegli szacują czas badania jednej próbki od kilku do kilkudziesięciu godzin" - oświadczyli prokuratorzy.
Informacje, które opublikowała dziś prokuratura pojawiły się już wczoraj w Sejmie. – Wyświetlenie się napisu TNT nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem obecności trotylu – mówił płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
innego zdania był producent detektorów Jan Bokszczanin. Stwierdził, że jeżeli spektrometr i  inne urządzenia wskazują, że był to trotyl, to prawdopodobieństwo, że go tam nie było, jest równe zeru.
Jan Bokszczanin:Jeżeli urządzenia wskazują trotyl, to prawdopodobieństwo, że go tam nie było, jest równe zeru
Posiedzenie komisji zwołano na wniosek posłów PiS, według których dotychczasowe informacje prokuratury o badaniach fragmentów wraku pod kątem śladów materiałów wybuchowych miały na celu uspokojenie opinii publicznej, a nie informowanie o ustaleniach. Trzygodzinne posiedzenie było pełne emocji; dochodziło do spięć słownych. Ryszard Kalisz (SLD) zakończył je, nie zważając na protesty PiS. Czytaj więcej
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA