fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Pogoń wygrała z Podbeskidziem

Edi Dias Marcal i Maksymilian Rogalski z Pogoni w akcji przy piłce z Dariuszem Łatką z Podbeskidzia podczas meczu 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
PAP/serwis codzienny, Marcin Bielecki Mar Marcin Bielecki
Pogoń Szczecin wygrała z Podbeskidziem Bielsko Biała 2:0 w meczu czternastej kolejki piłkarskiej ekstraklasy
Jak nie teraz, to kiedy - mogli pytać przed meczem piłkarze Pogoni Szczecin, bowiem jeszcze nigdy nie wygrali z Podbeskidziem meczu o punkty, choć przez dwa sezony zespoły te rywalizowały w pierwszej lidze.
Teraz jednak faworytem byli "Portowcy", którzy w trzech ostatnich kolejkach nie przegrali meczu, a nawet nie stracili w nich bramki, zdobywając siedem punktów i awansując na siódme miejsce w tabeli. Podbeskidzie z kolei wie już, że zimę spędzi w strefie spadkowej, a ostatnie dwa mecze mu pozwolić zbliżyć się do miejsca gwarantującego utrzymanie.
Szefowie szczecińskiego klubu, by ściągnąć kibiców na ostatni mecz jesieni, wyznaczyli ceny biletów na pięć złotych. Liczyli na powtórkę sprzed lat, kiedy sprzedając tak tanie wejściówki zapełnili cały stadion na mecz z Górnikiem Zabrze. Tym razem plan działaczy się nie powiódł i trybuny niemal świeciły pustkami. Sporo winy za to ponosi pogoda. W Szczecinie od rana padał śnieg z deszczem, a temperatura ledwie przekraczała 0 stopni Celsjusza.
Dodatkowym smaczkiem meczu była obecność na ławce trenerskiej gości Marcina Sasala, który przez ponad rok szkolił Pogoń, gdy ta grała w pierwszej lidze, a zwolniony został wiosną, gdy zespołowi zaczął wymykać się awans. Następca Sasala - Ryszard Tarasiewicz - zdołał wprowadzić szczecinian do ekstraklasy.
Sasal na mecz w Szczecinie wprowadził małą rewolucję w składzie swego zespołu w porównaniu do meczu z Lechem sprzed tygodnia. Miejsca w składzie zabrakło dla: Damiana Byrtka, Krzysztofa Króla i Damiana Chmiela. W zamian od pierwszego gwizdka zagrali: Marek Sokołowski, Dariusz Łatka i Kamil Adamek.
I właśnie Łatka był jako pierwszy bliski strzelenia bramki. W czwartej minucie po jego strzale z 15 m piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki Dusana Pernisa.
W 19. minucie po centrze Adriana Budki w pole karne gości z piłką minął się Richard Zajac, ale w zamieszaniu podbramkowym Adam Frączczak nie zdołał uprzedzić obrońców Podbeskidzia.
17 minut później niemrawo grająca Pogoń w końcu przeprowadziła szybką akcję. Na lewym skrzydle Ireneuszowi Jeleniowi urwał się Mateusz Lewandowski, wpadł w pole karne, wycofał do Ediego, ale piłka po strzale Brazylijczyka odbił się od Słowaka Michala Pitera-Bucko i przeleciała nad poprzeczką.
Trzy minuty później kibice doczekali się jednak gola. Po kolejnym rzucie rożnym z prawej strony centrował Edi, Zajac nie sięgnął piłki, a niepilnowany Frączczak z trzech metrów wpakował ją do pustej bramki.
W drugiej połowie Sasal wzmocnił siłę ataku swego zespołu, wprowadzając na boiska Izraelczyka Lirana Cohena i Fabiana Pawelę, jednak jakościowej zamiany w grze drużyny nie było. "Portowcy" też grali w wolnym jednostajnym tempie i z boiska wiało nudą.
W 70. minucie jednak gospodarze podwyższyli prowadzenie. Po centrze Japończyka Akahoshiego Adrian Budka ładnym wolejem pokonał Słowaka w bramce Podbeskidzia. Była to jedyna godna uwagi akcja w tej części meczu.
Źródło: Polskie Radio
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA