fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Podatek od tchórzostwa

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców
Posłowie PO pracują nad projektem opodatkowania deszczu. Deszcz z mocy prawa stanie się ściekiem, a za jego odprowadzanie w zależności od powierzchni dachu płacić będą właściciele domów podłączonych do systemu kanalizacji. To dobry pomysł?
Cezary Kaźmierczak: Niektóre samorządy już próbowały taki podatek wprowadzić. Tylko że opady deszczu w poszczególnych regionach kraju są różne, zatem trzeba będzie zatrudnić urzędników, którzy będą je wyliczali na podstawie specjalnego wzoru. Trochę to niezgodne z europejską modą.
Czyli?
Najnowszy trend to podatki dla naszego dobra. Na Węgrzech od niezdrowej żywności, we Francji od napojów gazowanych. Naszej pomyślności ma też służyć podniesienie akcyzy na papierosy. Ma ona odstraszać od palenia. W Niemczech gorąca kiełbasa jedzona na stojąco jest opodatkowana 7-proc. VAT, a ta jedzona na siedząco 19-proc. To podatek od luksusu, czyli siedzenia. W Polsce opodatkowane są psy. Ale już zwolnione są z niego koty.
Po co w ogóle wprowadza się takie dziwne podatki?
W ekonomii zwykle jest tak, że im wyższy podatek, tym danego dobra mniej. W tym konkretnym przypadku mniej ludzi będzie miało psy. Czyli podatki mają nas wychowywać, oprócz rzecz jasna zapewniania dochodów budżetowi.
W Częstochowie szykują podatek od pielgrzyma. Władze miejskie chcą ich odstraszyć?
Chyba tam rządzi laicka lewica. W amerykańskim stanie Utah trzeba płacić podatki od narkotyków, choć są one nielegalne. Oczywiście nikt ich nie płaci, bo zostałby aresztowany. W Wielkiej Brytanii wprowadzono kiedyś opłatę od kapeluszy. Nazwa handlowa kapelusz znikła wtedy z rynku, a pojawiła się nazwa „nakrycie głowy", od czego nikt podatku nie płacił. Przez 300 lat w Wielkiej Brytanii był podatek od tchórzostwa – jak rycerz nie chciał iść na wojnę, mógł tego uniknąć, uiszczając odpowiednią opłatę.
Czyli to nie jest tendencja ostatnich lat. Strach pomyśleć, co może nas jeszcze czekać.
W Niemczech już chcą wprowadzić daninę od smartfonów i komputerów z dostępem do Internetu. W Polsce też by się przydała, bo kondycja mediów publicznych jest słaba, wpływy z abonamentu niewystarczające, a należy ratować miejsca pracy. Po opodatkowaniu rolników trzeba będzie też liczyć stawkę amortyzacji, czyli zużycie konia. Tak się przecież robi z maszynami w fabrykach, a w najmniejszych gospodarstwach rolnych nadal używa się koni.
Może w dobie wysokiego bezrobocia upowszechni się więc zawód architekta nowych podatków?
Na razie licencje na tę profesję zdają się mieć politycy, urzędnicy i niektórzy prawnicy. Z tym że akurat tego zawodu nie należy deregulować, ale zlikwidować.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA