fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Izrael żąda od Arabów odszkodowań za utracone mienie Żydów

Bez zapłacenia odszkodowań Arabowie nie mają co myśleć o pokoju.
AFP
850 tysięcy Żydów wypędzonych z państw arabskich zostawiło tam swoje mienie. Upomina się o nie Izrael
– Zamierzamy z tej kwestii uczynić jeden z podstawowych punktów rozmów pokojowych – powiedział dziennikowi „Jerusalem Post" wiceminister spraw zagranicznych Danny Ajalon. – Ta sprawa jest słuszna, chodzi tu o prawa setek tysięcy osób. Chcemy w ten sposób całemu światu arabskiemu przystawić do twarzy lustro – dodał.
Jak szacuje izraelski rząd, po 1948 roku, gdy powstało państwo żydowskie, z krajów arabskich wypędzonych zostało 850 tysięcy tamtejszych Żydów. Towarzyszyły temu często akty przemocy, a niemal zawsze grabież. Żydzi musieli zostawić w swoich ojczyznach nie tylko nieruchomości, ale także meble, pieniądze i kosztowności. O wszystko to chce się upomnieć teraz Izrael. Bez zapłacenia odszkodowań Arabowie nie mają co myśleć o pokoju.
– Bliskowschodni Żydzi nie zrezygnowali ze swojej własności. Marzą, że gdy na Bliskim Wschodzie podpisany zostanie pokój, będą mogli je odzyskać. Szczerze mówiąc, trudno jednak wyobrazić sobie, żeby rządy Iraku, Jemenu, Maroka czy Syrii oddały cokolwiek obywatelom Izraela – powiedziała „Rz" dr Esther Meir-Glitzenstein, historyk specjalizująca się w dziejach bliskowschodnich Żydów z izraelskiego Uniwersytetu Negew.
Najprawdopodobniej rząd Izraela doskonale zdaje sobie z tego sprawę i cała inicjatywa jest tylko elementem gry z Palestyńczykami. Jednym z podstawowych problemów w procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie jest bowiem kwestia tak zwanych palestyńskich uchodźców. Chodzi o Arabów, którzy zostali wypędzeni lub uciekli z terenu dzisiejszego Izraela podczas wojny o niepodległość w 1948 roku.
Palestyńskie władze domagają się od Izraela, aby przyznał tym ludziom prawo do powrotu. Obecnie, wraz z potomkami, chodzi o społeczność liczącą pięć milionów ludzi. Wpuszczenie ich na teren Izraela i przyznanie im praw wyborczych oznaczałoby koniec państwa żydowskiego. Między innymi dlatego proces pokojowy od lat znajduje się w impasie.
Zdaniem ekspertów Izrael może więc zaproponować Arabom następujące rozwiązanie: zrezygnujcie z wysuwania roszczeń w imieniu palestyńskich uchodźców, a my w zamian zrezygnujemy z wysuwania roszczeń w imieniu żydowskich uchodźców.
Tymczasem, jak ujawnił Ajalon, Izrael zamierza ustanowić narodowy dzień żydowskiego uchodźcy z krajów arabskich oraz zbudować muzeum poświęcone wypędzeniom. Władze już zdigilitalizowały 20 tys. dokumentów dotyczących uchodźców i dalej prowadzą wielki program zbierania opowieści i relacji od nich oraz ich potomków. Rządowy program „Jestem uchodźcą" ma roczny budżet pół miliona dolarów.
– To naprawdę zaskakująca historia. Uchodźca to bowiem ktoś, kto zostaje wbrew swojej woli usunięty z domu i musi tułać się po świecie – powiedziała „Rz" dr Meir-Glitzenstein. – W latach 40. i 50. syjoniści twierdzili zaś, że wszyscy Żydzi, którzy przyjeżdżają do Izraela, robią to z własnej woli. Przyjeżdżają tu, bo poczuli syjonistyczny zew, postanowili wrócić do ziemi obiecanej. Wygląda więc na to, że Izrael zmienił zdanie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA