fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Pakistańscy talibowie szturmują wojskową bazę

AFP
Atak ma pokazać, że w przypadku wojskowej ofensywy na bastion ekstremistów żaden cel w Pakistanie nie będzie bezpieczny
Talibowie przyznali się do wczorajszego ataku na bazę lotniczą Minhas położoną 75 kilometrów od Islamabadu. Przebrani w wojskowe mundury napastnicy sforsowali w nocy 3-metrowy mur i wdarli się na teren jednostki. W czasie trwającej kilka godzin walki zabili jednego żołnierza i zniszczyli samolot. Udało się ich pokonać dopiero po ściągnięciu na miejsce komandosów.
Baza Minhas to jeden z najlepiej chronionych wojskowych obiektów w Pakistanie. Tuż obok znajduje się centrum badawcze, w którym powstają myśliwce JF-17, które Pakistan produkuje wspólnie z Chinami. Z nieoficjalnych informacji wynika, że może być też w niej przechowywana część arsenałów nuklearnych, chociaż władze w Islamabadzie zaprzeczają tym doniesieniom.
– Siły powietrzne cieszą się najlepszą renomą i szacunkiem w Pakistanie. Atak ma pokazać, że talibowie są zdolni zaatakować każdy, nawet najlepiej strzeżony cel. I to mimo wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń po zeszłorocznym ataku na bazę marynarki wojennej w Karaczi, który upokorzył armię – mówi „Rz" Rashid Ahmad Khan z Islamabad Policy Research Institute. Zdaniem eksperta atak ma być ostrzeżeniem dla władz, które planują ofensywę przeciwko ekstremistom w Waziristanie Północnym.
Islamabad jest pod ogromną presją ze strony USA, aby rozprawił się z ekstremistami z siatki Dżalaluddina Haqqaniego ukrywającymi się w przygranicznym regionie na terenach plemiennych. Stany Zjednoczone otwarcie oskarżają pakistańskie władze o związki z organizacją, która stała m. in. za zeszłorocznym atakiem na siedzibę NATO i ambasadę USA w Kabulu.
Pakistan podkreśla, że przeprowadził kilka ofensyw przeciwko ekstremistom w różnych regionach terenów plemiennych, tracąc 3 tysiące żołnierzy. Władze i dowódcy wojskowi długo nie zgadzali się jednak na ofensywę w Waziristanie Północnym – głównym bastionie siatki Haqqaniego. Zachodni eksperci są przekonani, że pakistańskie służby wykorzystują ekstremistyczną organizację do destabilizowania Afganistanu, aby zapewnić sobie w ten sposób wpływ na kształt państwa po wycofaniu z niego zachodnich wojsk.
Pakistan, który za główne zagrożenie uznaje leżące na wschodzie Indie, jest zdecydowany nie dopuścić do powstania wrogo nastawionego do siebie rządu po zachodniej stronie granicy. Dlatego był jednym z nielicznych krajów, które uznawały reżim talibów rządzący Afganistanem do 2001 roku. Teraz, pozwalając siatce Haqqaniego na ataki w Afganistanie, Pakistan mógłby wzmocnić kartę przetargową talibów i ułatwić im zdobycie silniejszej pozycji w przyszłych władzach.
– Władze w Islamabadzie uległy pod presją USA, aby przeprowadzić operację w Waziristanie Północnym, ale jej skuteczność będzie wątpliwa. Po pierwsze, wiadomo, że ma do niej dojść, więc ekstremiści zdążą się ukryć gdzie indziej. Po drugie, mało kto wierzy, że takie akcje mogą wyeliminować terroryzm. Panuje raczej zgoda, że w Pakistanie tak jak w Afganistanie potrzebne jest porozumienie polityczne, aby przywrócić stabilizację – mówi dr Khan.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA