fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Merida Waleczna - recenzja filmu Pixara

Merida Waleczna
Forum Film
„Merida Waleczna” wizualnie zachwyca i przełamuje baśniowe schematy
Dawno, dawno temu disnejowska Królewna Śnieżka wyznaczyła standardy opowiadania o przygodach księżniczek w kinie familijnym. Od tego czasu następczynie Śnieżki były często głównymi bohaterkami animowanych bajek, ale bez prawa do samostanowienia. Mogły spełniać swoje marzenia wyłącznie w ramach wyznaczonych przez konserwatywne wzorce i tradycję. Aby żyć długo i szczęśliwie, potrzebowały męskiego wsparcia. „Merida Waleczna" Brendy Chapman i Marka Andrewsa – 13. animacja studia Pixar – podważa ten patriarchalny schemat. Wytwórnia po raz pierwszy w swojej historii uczyniła bohaterem kobietę. W przeciwieństwie do disnejowskich koleżanek rudowłosa Merida nie czeka na księcia z bajki. Chce garściami czerpać z przynależnej nastolatkom wolności, niezależnie od ceny, jaką przyjdzie jej za to zapłacić.
To niejedyna różnica między filmem Pixara a tym, do czego przyzwyczaił nas Disney. W „Meridzie Walecznej" baśniowy folklor – świat magii i legend – został wkomponowany w obraz średniowiecznej Szkocji. W efekcie produkcja Pixara w warstwie wizualnej ma chwilami więcej wspólnego z epickim kinem historycznym w rodzaju „Braveheart – Waleczne serce" niż klasyczną bajką.
Rzecz dzieje się na dworze króla Fergusa (w dubbingu Andrzej Grabowski), który po latach waśni zjednoczył szkockie klany. Jednak prawdziwym autorytetem wśród wodzów cieszy się jego żona królowa Elinor (Dorota Segda). I to ona, mając na względzie polityczne interesy i kruchy pokój między rodami, przygotowuje swoją córkę Meridę (Dominika Kluźniak) do zaaranżowanego małżeństwa. Zgodnie z tradycją w szranki o rękę królewny stają pierworodni synowie przywódców trzech największych klanów.
Tyle że Merida nie akceptuje zaprogramowanego odgórnie życia. Od dworskich konwenansów i wyszywania woli strzelanie z łuku, wspinanie się po skałach i szaloną jazdę konną. Dlatego, gdy Elinor przymusza ją do małżeństwa, dziewczyna zwraca się do pewnej czarownicy z prośbą o rzucenie zaklęcia, które dokuczy nieubłaganej królowej. Nie domyśla się, jak dramatyczne mogą być konsekwencje.
Więcej nie zdradzę. Dodam tylko, że po królestwie Fergusa grasuje Mor'du, niedźwiedź zabójca, z którym król ma zadawnione rachunki do wyrównania. Na skutek klątwy wywołanej przez Meridę nie jest to jedyny drapieżnik występujący w filmie.
W „Meridzie Walecznej" nie brakuje mrożących krew w żyłach walk bestii. Jednak najważniejszy jest konflikt matki z córką – po raz pierwszy w animowanych baśniach pokazany w sposób tak złożony, pełen psychologicznych niuansów. Kobiety i ich wzajemne relacje są na pierwszym planie. Mężczyźni odgrywają rolę pociesznych macho.
Oczywiście, jak to we współczesnych animacjach bywa, nie brakuje nawiązań do klasyki kina, gry z widzem w skojarzenia. Ale „Merida Waleczna" – w przeciwieństwie do większości familijnych produkcji – nie skłania dorosłych do odnajdywania w sobie dziecka. Pokazuje natomiast sytuację odwrotną, w której nastolatka walcząca o prawo do wolności uświadamia sobie jej ograniczenia, a tym samym musi szybciej dojrzeć.
Opowieść o dorastaniu ma fantastyczną wizualną oprawę. Animacja jest tak realistyczna, że rude włosy Meridy czy sierść zwierząt wydają się namacalne.
Te animowane czary w 3D i ambitna fabuła nie zapewniły bajce Pixara sukcesu na miarę „Madagaskaru 3". Merida uciułała dotąd na świecie „skromne" 374 miliony dolarów, co przy kwocie ponad pół miliarda zgromadzonej przez konkurencję z DreamWorks nie robi wrażenia.
Hollywoodzkie animacje ułatwiają Fabryce Snów podbój zagranicznych rynków. Tym bardziej że ich bohaterowie – w większości – stają się globalnie rozpoznawanymi markami. Pixar ma wobec Meridy takie same plany.
Tylko czy niezależna królewna nadaje się na maskotkę?

Filmy animowane, które zmieniły historię kina familijnego

„Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków" (1937)
Pierwszy pełnometrażowy film rysunkowy Disneya. Ustalił kanon opowiadania bajek. A połączenie fabuły z musicalowymi sekwencjami stało się znakiem firmowym studia. „Królewna Śnieżka..." przyczyniła się również do rozwoju rynku gadżetów. Disney, przed wejściem bajki na ekrany, zadbał o wprowadzenie do sklepów towarów związanych z filmem.
„Toy Story" (1995)
Pierwszy animowany komputerowo film pełnometrażowy studia Pixar doprowadził do schyłku techniki rysunkowej i sprawił, że w Hollywood zapanowała moda na animację cyfrową.
Siłą tej i kolejnych bajek Pixara była nie tylko technika, ale także psychologiczny rysunek postaci, wyjątkowa w kinie animowanym dbałość o scenariusz i jego emocjonalną głębię.
„Shrek" (2001)
Zielony ogr studia DreamWorks to sprawca największej rewolucji w kinie familijnym w ostatniej dekadzie.
Bezceremonialnie drwiąc z tradycji i kanonów piękna ustanowionych przez Disneya, sprawił, że humor bajek stał się prześmiewczy. Często wykracza nawet poza granicę dobrego smaku. A gra z widzami w popkulturowe skojarzenia jest ważniejsza od samej fabuły.     —rś
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA