fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Arcybiskup broni słów o szarijacie

AFP
Zwierzchnik Kościoła anglikańskiego podtrzymał swoją ocenę, że Wielka Brytania mogłaby stosować niektóre zasady szarijatu. Nie zamierza też rezygnować ze stanowiska.
Wystąpienie arcybiskupa Canterbury otwierające dzisiejszy synod generalny w Londynie miało dotyczyć losów chrześcijan w Zimbabwe. Jak jednak doniosły brytyjskie media, Rowan Williams podarł szkic tego przemówienia. Powszechnie oczekiwano bowiem, że wytłumaczy się z uwag, które w ostatnich dniach rozpętały burzę w Wielkiej Brytanii. Chodzi o opinię arcybiskupa, że przyjęcie przez państwo elementów islamskiego prawa szarijatu wydaje się „nieuniknione”.
Williams proponował m.in., by muzułmanom, których na Wyspach jest aż 1,8 miliona, umożliwić formalne rozstrzyganie sporów małżeńskich czy majątkowych w islamskich sądach religijnych. Dzięki temu wyznawcy islamu nie musieliby wybierać między lojalnością wobec państwa a wiernością swej tradycji.
Przez cały weekend na Williamsa sypały się gromy. Bulwarowa prasa straszyła czytelników widmem kraju, który stosuje surowe kary szarijatu, toleruje aranżowane małżeństwa czy poligamię. Komentatorzy tabloidów żądali nawet rezygnacji Williamsa ze stanowiska zwierzchnika 77-milionowego Kościoła anglikańskiego i oskarżali o kapitulację przed islamskim terroryzmem. Według mediów ok. 150 konserwatywnych członków synodu domagało się od arcybiskupa przeprosin.Pozostali hierarchowie tylko w jeden sposób potrafili wytłumaczyć wypowiedź swego zwierzchnika: musiał zostać źle zrozumiany. Rowan Williams potwierdził te przypuszczenia. Przyznał, że niektóre jego wypowiedzi zostały przez media wyrwane z kontekstu. – Jednak muszę wziąć na siebie odpowiedzialność za każdą niejasność oraz niewłaściwy dobór słów, co spotkało się z niezrozumieniem opinii publicznej, zwłaszcza moich współwyznawców – powiedział Williams. I zapewnił, że nie wyobraża sobie sytuacji, by zasady szarijatu miały podważyć jakiekolwiek prawa przysługujące brytyjskim obywatelom.
Arcybiskupa wsparł także brytyjski premier Gordon Brown, który zadzwonił do Rowana Williamsa z prośbą o wyjaśnienie jego sugestii. – Premier uważa, że arcybiskup Canterbury jest wielce prawym człowiekiem, oddanym służbie społeczeństwu – powiedział rzecznik szefa brytyjskiego rządu. Podkreślił jednak, że premier stoi na stanowisku, iż brytyjskie prawo musi się opierać na brytyjskich wartościach, a prawa religijne mają wobec niego drugorzędne znaczenie.
Brytyjscy muzułmanie, którzy początkowo chwalili Rowana Williamsa za otwartość, są zniesmaczeni awanturą o jego wystąpienie. – Ze smutkiem przysłuchujemy się histerycznym zniekształceniom słów (arcybiskupa), którymi posłużono się, by wbić klin w brytyjskie społeczeństwo – oświadczył sekretarz generalny Rady Muzułmanów Wielkiej Brytanii Muhammad Abdul Bari.
Wyznawcy islamu zwracają też uwagę, że fragmenty cywilnego prawa szarijatu w istocie są stosowane w Wielkiej Brytanii równolegle z brytyjskim systemem prawnym; Islamska Rada Szarijatu, złożona z czołowych muzułmańskich uczonych, co roku rozstrzyga np. setki sporów między muzułmanami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA