fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

ABW dopuszcza oskarżonego

Artur Dębski jest jednym z najbliższych współpracowników Janusza Palikota
Forum, Adam Chełstowski Adam Chełstowski
Janina Blikowska
Artur Dębski z Ruchu Palikota ma dostęp do tajemnic państwowych, mimo że może stracić immunitet
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przyznała posłowi Ruchu Palikota poświadczenie bezpieczeństwa, zwane certyfikatem, dzięki czemu ma on wgląd w informacje ściśle tajne i kontroluje służby specjalne. Artur Dębski zasiada w Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Tymczasem, jak ustaliła „Rz", polityk jest oskarżony o przestępstwo gospodarcze.
Informacje ściśle tajne są szczególnie chronione, bo dostęp do nich osoby nieuprawnionej mógłby spowodować np. zagrożenie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej i jej obywateli. Do tej pory ABW?odmawiała osobom oskarżonym przyznawania certyfikatu. Tak było np. w przypadku Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA. Cofnięto mu dostęp do informacji niejawnych, gdy zarzuty o przekroczenie uprawnień przy rozpracowywaniu afery gruntowej (jak później stwierdził sąd – bezpodstawne) postawiła mu rzeszowska prokuratura.
Przyznanie poświadczenia bezpieczeństwa Dębskiemu jest więc precedensem.
– To skandal. Nie może być tak, że są wśród nas ludzie, wobec których toczy się postępowanie karne. Przecież na nasze posiedzenia zapraszamy niekiedy również i policję, i prokuratora generalnego, którzy mówią o podejmowanych działaniach – mówi „Rz" Marek Opioła (PiS), członek speckomisji.
Poseł Artur Dębski członkiem Komisji ds. Służb Specjalnych jest od 1 grudnia ubiegłego roku. Dał już się poznać, proponując, by ekspertem komisji został gen. Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych. Ale poświadczenie bezpieczeństwa dające prawo wglądu do informacji ściśle tajnych otrzymał dopiero niedawno. Bo ABW zgodnie z procedurami ponoć sprawdzała, czy można mu je przyznać.
– Od mniej więcej dwóch miesięcy mam certyfikat, mogę uczestniczyć we wszystkich pracach komisji dotyczących służb specjalnych. Nie było powodu, bym takiego poświadczenia nie otrzymał – mówi „Rz" Dębski.
Ale jak ustaliła „Rz", w lutym ubiegłego roku funkcjonariusze policji z podwarszawskiego Pruszkowa wkroczyli do firmy Portfex z Raszyna, której Dębski był wówczas – razem z Norbertem W. – współwłaścicielem. Funkcjonariusze zabezpieczyli znajdujący się w niej towar: torebki, portfele i etui do telefonów z logo renomowanych firm Louis Vuitton oraz Burberry. Specjaliści potwierdzili, że 3335 zabezpieczonych sztuk towaru to podróbki. Wartość oryginalnych towarów sięgałaby 3,5 mln zł.
W maju 2011 r. Dębskiemu i Norbertowi W. postawiono zarzuty łamania ustawy o własności przemysłowej. Grozi za to od pół roku do pięciu lat więzienia.
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do pruszkowskiego sądu jeszcze w maju zeszłego roku, jednak został odesłany do prokuratury – sąd bowiem zażądał przedstawienia opinii biegłych na temat podrobienia znaków towarowych. Taką opinię prokuratura otrzymała i w czerwcu tego roku ponownie skierowała do pruszkowskiego sądu akt oskarżenia przeciwko Dębskiemu i jego wspólnikowi.
Tymczasem pruszkowski sąd w zeszłym tygodniu ponownie odesłał akta sprawy do prokuratury. – Zażądano od nas, abyśmy to my uchylili immunitet posłowi, ale w ostatni piątek zaskarżyliśmy tę decyzję – mówi prok. Andrzej Zwoliński, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie. – Kiedy stawialiśmy zarzuty oskarżonemu, nie był on jeszcze posłem.
Pytany przez nas o sprawę poseł Dębski długo próbuje przekonywać, że oskarżonym w żadnej sprawie nie jest. – Nie mam żadnych zarzutów, nic nie wiem o żadnej sprawie. Kiedyś była, ale już dawno wygrałem – twierdzi. Dopiero, kiedy przytaczamy informacje o śledztwie, wraca mu pamięć i przyznaje, że „coś jest na rzeczy".
Dlaczego ABW przyznała poświadczenie dostępu do informacji niejawnej osobie oskarżonej w postępowaniu karnym? Rzeczniczka ABW płk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska odmówiła „Rz" odpowiedzi na to pytanie, powołując się na przepisy... ustawy o ochronie informacji niejawnych (sic!).
– Wiem, że Dębski dostał certyfikat, ale o oskarżeniu nic nie wiedziałem. Jeśli informacje „Rz" się potwierdzą, to będzie poważny problem. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca – mówi „Rz" poseł Krzysztof Brejza (PO), członek speckomisji. Z kolei poseł Marek Opioła już zapowiedział, że zażąda wyjaśnień w tej sprawie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA