fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

"Uważam Rze" o karierze szefa BOR

W Sieci Opinii
Szef BOR - Marian Janicki został niedawno awansowany przez prezydenta Komorowskiego. Odpowiadał za zabezpieczenie wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu, ale nie ma sobie nic do zarzucenia. O jego karierze czytamy w nowym „Uważam Rze”
Od politycznej kariery u boku Lecha Wałęsy, poprzez pierwszą „gwiazdkę” za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, a skończywszy na ostatnim awansie dokonanym przez Bronisława Komorowskiego. Okazuje się kariera szefa BOR przebiega sprawnie, a zaczęła się od zarządzania tzw. garażem.
Zarówno słowa Wałęsy, jak i Wachowskiego trafnie opisują obecnego szefa BOR. Bo Janicki był i jest sprawny. „Facet od wszystkiego. Tu pójdzie, tu zajrzy, tu zapyta, jak pomóc… i pomoże” – mówi były funkcjonariusz Biura. Jako szef wydziału w oddziale transportu, a następnie szef całego transportu Janicki zarządzał tzw. garażem, czyli flotą rządowych limuzyn. To on decydował, kto i jakim pojazdem będzie się poruszał. Który polityk pojedzie zdezelowanym volvo, a który nowym mercedesem. Garaż stwarzał także inne możliwości. Kolejny były funkcjonariusz Biura opowiada o zdarzających się tam wymianach opon, które później odnajdywały się w prywatnych samochodach, czy też paliwie, które przez noc cudownie „parowało” z baków rządowych limuzyn. Nikomu oficjalnie nic i nigdy nie udowodniono. Nie wysuwano też żadnych oskarżeń w tym zakresie.
 
Kariera szefa BOR rozwijała się bez zarzutu aż do czasu, gdy...
 
Nieprawidłowości w Biurze za czasów Janickiego jako szefa logistyki wykazała także Najwyższa Izba Kontroli. Chodziło o przetargi na dostawę samochodów specjalnych na kwotę przekraczającą 15 mln zł. O tym, że to tylko wierzchołek góry lodowej, mówią kolejni byli funkcjonariusze BOR i wymieniają następne wątpliwe rozstrzygnięte przetargi na remont siedziby Biura (wykonała go firma z Krakowa – rodzinnego miasta gen. Janickiego) czy też na dostawę specjalistycznego obuwia taktycznego.
Nad głową Janickiego zaczęły się zbierać czarne chmury. Lata rządów PiS to dla niego trudny okres. Trafił wtedy do tzw. przechowalni, czyli – jak ładnie się to nazywa – „został oddelegowany do dyspozycji szefa BOR”. W 2007 r., zaledwie miesiąc po objęciu władzy przez Platformę Obywatelską, Janicki wrócił do łask. Tym razem stanął już na czele Biura Ochrony Rządu. Jak mówią byli oficerowie BOR, spełniło się jego marzenie. – Chodził, łasił się do polityków, aż w końcu dopiął swego. Byli funkcjonariusze dziwią się, jak to możliwe, bo poza „dworem Janickiego”, delikatnie mówiąc, nie miał wśród podwładnych autorytetu. W BOR ukuło się powiedzenie, że „gdyby Maniek miał w sobie tyle energii, co lenistwa, byłby jak reaktor atomowy” - czytamy w "Uważam Rze".
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA