fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Kto prezydentowi Komorowskiemu wiązał sznurowadła w stodole

W Sieci Opinii
Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu, niech żyje, niech żyje nam! - to mówiłem ja, Bronisław Komorowski, do swojego sąsiada Stanisława Tyma...
Przychodzi prezydent Komorowski na benefis Stanisława Tyma - uspokajamy to nie jeden ze złośliwych dowcipów rozsiewanych przez opozycyjne PiS, lecz najprawdziwsza prawda. Sam prezydent zaszczycił bowiem jubileusz Tyma, gdzie kolejny raz popisał się swoim ciętym dowcipem.
Nie mieliśmy tego w żadnym ze scenariuszy - powiedział aktor Marek Kondrat, jeden z prowadzących uroczystość. Komorowski przybył z małżonką Anną i podarował Tymowi prezenty.
Stasiu, ja wiem, że tu wszyscy mówią do ciebie albo drogi jubilacie, albo jakieś inne tytuły wymyślają. Ja powiem po prostu Staszku - drogi sąsiedzie, bo my jesteśmy tutaj w paru rolach, ale głównie z sąsiedztwa. Przywieźliśmy ci w prezencie, na dobrą zabawę coś, co się kojarzy z Suwalszczyzną. To jest sękacz, ale on z Warszawy - nędzny taki - śmiał się prezydent.
To może ja powiem coś o gospodarce? - zażartował Tym, wywołując śmiech na sali. - Sformułowałem kiedyś taką ogólną myśl. Zawsze byliśmy w takiej sytuacji, że w różnych dziedzinach doganialiśmy czołówkę światową. Co w dalszym ciągu przy nas zostało. Nie uwolniliśmy się od tej pogoni. Dużo jest dziedzin, w których zbliżamy się, jesteśmy blisko, jesteśmy tuż tuż za światową czołówką w dziedzinie gazu łupkowego, innego gazu. I po prostu ja wtedy powiedziałem, że warto raz wreszcie powiedzieć, na czym polega prawda. A prawda jest taka, że to nie my gonimy światową czołówkę, tylko po prostu oni przed nami uciekają, a uciekają, bo się boją, bo wiedzą, czym to grozi, jak my ich dogonimy - mówił Tym.
To jest taki typowy dowcip ze wschodu, Stasiu - ripostował prezydent. Komorowski zdradził także, jak poznał się z Tymem. - Nie wiem, czy państwo zwrócili uwagę, co Staś Tym zrobił, jak ja się tu pojawiłem. Spojrzał na moje nogi, a powiem więcej, na moje buty. Bo tak myśmy się poznali - mówił.
Jak relacjonował prezydent, "pewnego razu w jednej ze stodół w północno-wschodniej części Polski, spotkaliśmy się i raptem widzę, że Staszek Tym schyla się i wiąże mi sznurowadło. Nie pozostało mi nic innego, jak rozwiązać twoje i je zawiązać także publicznie. Oprócz tych wszystkich pesymizmów i optymizmów wschodnich, to grzeczność jest jednak cechą ludu wschodu- mówił.
Po rozmowie z Tymem, prezydent pożegnał się z publicznością i artystą i opuścił siedzibę radiowej Trójki.
To była pełna niespodzianka także dla nas, że mamy się tu zjawić. Dziękujemy bardzo serdecznie, życzymy dobrej zabawy wszystkim, także i radiosłuchaczom i Stasiu - do następnego wiązania sznurowadeł - powiedział prezydent.
Nareszcie dowiedzieliśmy się, skąd prezydent Komorowski czerpie swe umiłowanie do rubasznych dykteryjek. Wszystko przez Tyma i sznurowadła. Niestety, uczeń nie przerósł mistrza. Na razie.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA