fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Grzegorz Napieralski chce utrzymać swoją pozycję w SLD?

W Sieci Opinii
Lider SLD jeździ po kraju, odwiedzając wszystkie rady wojewódzkie Sojuszu. Napieralski ma nadzieję na przekonanie kolegów przed nadzwyczajną konwencją partii, że jego miejsce jest na fotelu szefa
Polityk z otoczenia Napieralskiego tłumaczy:
Chce uczciwie rozliczyć się z czterech lat kierowania partią. Tam za zamkniętymi drzwiami szczerze przyznaje się do błędów w tegorocznej kampanii, ale też przypomina o udanych wyborach do europarlamentu, samorządowych i prezydenckich. I powoli nastawienie do niego się zmienia. Coraz mniej ludzi go krytykuje.
Tomasz Kalita zapytany, czy szef SLD chce pozostać na stanowisku, powiedział:
Z tego, co wiem, jest zdecydowany złożyć dymisję 10 grudnia.
Warszawski polityk SLD jest zdziwiony:
To niebywałe, że do tej pory nikt się nie ujawnił jako potencjalny kandydat na przywódcę. Nawet nie ma żadnych obozów, które się zwykle tworzyły.
Lider śląskiego SLD, Zbigniew Zaborowski nie widzi w tym nic dziwnego:
Przecież mamy urzędującego lidera i póki się nie poda do dymisji, nikt inny się nie zgłosi.
A kandydatów nie ma wielu, w „Rzeczpospolitej” czytamy:
Na giełdzie nazwisk potencjalnych liderów pojawili się Jerzy Wenderlich, wicemarszałek Sejmu, i Grzegorz Joński, rzecznik Klubu SLD z pokolenia Napieralskiego. Wenderlich na pytanie, czy będzie walczył o przywództwo, odparł jednak: nie rozważałem tego. Joński według naszych rozmówców ma małe szanse na wybór, bo partia po doświadczeniach z Wojciechem Olejniczakiem i Napieralskim nie postawi na kolejnego trzydziestolatka.
Czy działacze wybaczą Grzegorzowi Napieralskiemu jego nieudolność podczas kampanii wyborczej i tak słaby wynik? Mogą nie mieć wyboru.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA