fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Adam Lipiński: Plan Ziobry był prosty, chciał być prezesem

W Sieci Opinii
Jeden z najważniejszych działaczy PiS, nazywany często prawą ręką prezesa - Adam Lipiński opowiada o kulisach konfliktu w Prawie i Sprawiedliwości
Na antenie "Polsat News" Adam Lipiński o kulisach rozłamu PiS mówił:
Zbyszek Ziobro i Jacek Kurski byli członkami sztabu i, co mnie bardzo niepokoiło, nie pojawiali się na tych posiedzeniach. Spowodowało to oczywiście pewne ograniczenie propozycji programowych i wyborczych. Ograniczenie, ponieważ tych ludzi, którzy do tej pory się angażowali w kampanię wyborczą, np. Jacka Kurskiego po prostu zabrakło.
Myśmy wielokrotnie apelowali, żeby się włączyli w kampanię wyborczą. Oni tego nie chcieli, natomiast jeździli od okręgu do okręgu i popierali konkretnych kandydatów. Była dwukrotna rozmowa ze Zbyszkiem Ziobro, żeby tego nie robić i to nie na zasadzie, że myśmy się wtedy bali, że ktoś może wejść spoza tego klucza partyjnego, ale pojawienie się naszych kolegów w okręgach powodowało duży ferment na naszych listach, ponieważ bardzo tym byli zaniepokojeni szefowie okręgów, którzy nie wiedzieli o wizytach, w końcu liderów partii. Byli zaniepokojeni także pozostali kandydaci. To wywoływało ferment i doprowadziło do tego, że sztab chciał doprowadzić do wyeliminowania tego typu działań. Zbyszek się na to nie zgodził.

Lipiński sądzi, że Ziobro, Kurski i ich zwolennicy decyzję o wyjściu z PiS podjęli już przed wyborami.
Absolutnie nie wierzę w te tłumaczenia, że oni byli zaskoczeni naszymi reakcjami. A jeżeli ta decyzja została podjęta przed wyborami, to późniejsze rozmowy były pozbawione sensu. Były próby tego typu rozmów. Ja rozmawiałem, prezes rozmawiał – stwierdził. Jednocześnie Lipiński potwierdził, że w ostatniej fazie kryzysu Jarosław Kaczyński nie chciał już rozmawiać ze Zbigniewa Ziobrą, "tylko chciał rozmawiać z Komitetem Politycznym w obecności Zbyszka".
Adam Lipiński o projekcie "Solidarna Polska" mówił:

Naprawdę damy sobie radę. Ja przeżywałem już kilka kryzysów, kilka prób odejścia od PiS-u. Były różne motywacje, różne projekty polityczne. W tym projekcie za bardzo nie widzę sensu z jednego powodu. Do tej pory oni nie powiedzieli, czego oni tak naprawdę chcą, bo rozumiem, że ich podstawowy projekt polega na tym, żeby oprzeć się na bazie, jaką stworzył Jarosław Kaczyński.
Musi być jakiś pomysł, musi być nie tylko jakiś program, ale projekt polityczny. Tam nie ma żadnego projektu politycznego. Zbyszek Ziobro nie przedstawił żadnego projektu politycznego, poza jednym: że on chce być prezesem PiS-u, a nie Jarosław Kaczyński. Na tym trudno organizować ideowo swoje zaplecze polityczne. Na czym ta organizacja ma polegać? – pytał retorycznie w "Gościu Wydarzeń" polityk PiS.
Przypomnijmy, że genialną strategię rozłamu w PiS przy wsparciu salonowych mediów zastosowała grupa Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Gdzie dziś jest PJN? Poza parlamentem, a jej szefowa - w PO. Czy "ziobrzyści" również znikną z politycznej mapy? Do PO raczej nikt ich nie przyjmie, więc może wzmocnią PJN?
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA