fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Człowiek, który stworzył „Słowiki”

materiały prasowe
Stefan Stuligrosz, twórca legendarnego poznańskiego chóru, nie żyje. W polskim życiu muzycznym skończyła się ważna epoka - pisze Jacek Marczyński
W sierpniu obchodziłby 92. urodziny, niemal do końca nie zwalniał tempa, tryskał optymizmem. - Słyszę często, że Panu Bogu nie udała się starość. Dla mnie jest błogosławieństwem - mawiał i ruszał na kolejny koncert.
Chórem chłopięco-męskim znanym w całym świecie jako Poznańskie Słowiki kierował nieprzerwanie od 1949 r., a właściwie jeszcze dłużej. Od tego roku zespół przeszedł pod opiekę Filharmonii Poznańskiej, ale pierwszy chór Stuligrosza powstał w latach hitlerowskiej okupacji.
Swym śpiewem podczas mszy w poznańskich kościołach dawał nadzieję mieszkańcom miasta. Włączenie w strukturę filharmonii było obroną przed likwidacją Słowików, gdyż komunistyczne władze zakazały działalności stowarzyszeniom związanym z Kościołem. Stefan Stuligrosz zaś nie tylko ocalił chór, ale nie zrezygnował z jego artystycznego udziału w coniedzielnych mszach. Na oficjalnych koncertach prezentował dawną polską muzykę religijną i szanował to nawet stalinowski minister kultury Włodzimierz Sokorski.
Stuligrosz był kawalerem Orderu Orła Białego, człowiekiem niezłomnym, muzyka chóralna była dla niego służbą Bogu, dla niej poświęcił własną karierę, a miał ponoć piękny głos. Potrafił oprzeć się każdej władzy, generałowi Jaruzelskiemu odmówił uczestnictwa w proreżimowym PRON, po transformacji ustrojowej nie wysiadywał w ministerialnych gabinetach. A pytany o sekret niewyczerpanej energii, odpowiadał: głęboka wiara, silne związki rodzinne oraz dar wiernej, odwzajemnionej przyjaźni.
Czuł się wyróżniony przyjaźnią Jana Pawła II, miłością darzył żonę i córki, potem wnuki, a w codziennej pracy najważniejsi byli chłopcy z jego chóru. Uważał, że odpowiada za ich rozwój - przede wszystkim duchowy. Siebie eksponował najmniej. A przecież skomponował prawie 600 utworów chóralnych, opracował dziesiątki pieśni z całego świata. Zmarł w piątek w szpitalu świadomy i przygotowany na spotkanie z Bogiem. Władze Poznania pragną, by spoczął na Cmentarzu Zasłużonych na Wzgórzu Świętego Wojciecha. Decyzję podejmie rodzina.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA