fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Ewa zaprasza do hotelu

Fotorzepa, Michał Warda Mic Michał Warda
Jest uosobieniem tęsknoty za bogactwem i barwnością. Za tym‚ czego nie było przez lata szarości PRL. Wystrojona królewna Ewy Minge spełnia sen o luksusie
Portal showbiznes.eu podał wiadomość‚ że polska projektantka Ewa Minge pokazała swoją kolekcję na odbywających się w Paryżu pokazach haute couture. „Eva („w” jako zbyt prowincjonalne zamieniło się już na „v”) oczarowała Paryż” – donosi portal.
Dalej dowiadujemy się‚ że pokaz odbył się w prestiżowym hotelu Crillon‚ że przybyły na niego najbardziej znane osobistości paryskiego świata show-biznesu (piosenkarka Anngun‚ Emma Dumas‚ Nicos Aliagas‚ Vincent McDoom‚ Mia Frye... itd). Stawili się także licznie przedstawiciele dyplomacji‚ arystokracji‚ mediów. Wszyscy podziwiali kreacje.
O żadnej z tych osób nie słyszałam‚ co oczywiście o niczym nie świadczy. Rzuciłam się jednak do szukania recenzji o pokazie w mediach‚ które stawiły się tak licznie.
„Le Figaro”‚ „Le Monde” – nic‚ „Paris Match” – ani słowa‚ portal www.style.com‚ który informuje wyczerpująco słowem i obrazem o wszystkim‚ co dzieje się na haute couture – zero. Zmowa milczenia. Donoszą o Armanim‚ Givenchy‚ Chanel. O Ewie Minge w Paryżu cisza.
Świat Ewy Minge to prowincjonalne marzenie o przepychu‚ a nie chęć przekazania czegoś nowego
Talent‚ o którym w Polsce jest głośno od lat. Ewa Minge jest gwiazdą telewizji i rubryk towarzyskich‚ jurorką w konkursach‚ projektuje farby do malowania mieszkań i dziecięce buty Bartek‚ a nawet została prawie żoną Berlusconiego. Projektowała ubrania dla lalek Barbie. Ubrała Jolantę Kwaśniewską w suknię bezę oraz Aleksandrę Kwaśniewską na balu debiutantek w 2001 roku. Jej pokaz na schodach hiszpańskich w Rzymie stał się (według niektórych mediów) wydarzeniem na skalę międzynarodową.
Swoją obecnością uświetniła program Polsatu „Chcę być piękna”. Kierownictwo stacji powierzyło jej funkcję doradcy mody. Miała dopełnić przemiany kopciuszków w królewny: ubrać kobiety‚ które na oczach telewidzów zdecydowały się zoperować nos‚ powiększyć usta‚ schudnąć. Wybrała kreacje, nie liczące się ani z ich warunkami fizycznymi, ani z sytuacjami życiowymi kobiet: przezroczyste kalosze ze strasami (szkiełkami imitującymi drogie kamienie)‚ dużo złota‚ wzorów.
Firma Minge istnieje od 1991 roku. Mieści się w Międzychodzie‚ jej filia – i „serce” (jak podaje strona internetowa) – w Pszczewie‚ na granicy Wielkopolski i ziemi lubuskiej.
„Wśród naszych klientów znajduje się wiele osób ze świata polityki i biznesu. Dyplomacja polska i międzynarodowa chętnie sięga po nasze wyroby w czasie oficjalnych spotkań. Jesteśmy laureatami wielu nagród międzynarodowych”.
Ewa Minge chętnie opowiada o sobie. Ma 41 lat i projektuje od 20 lat. Mieszka w Zielonej Górze‚ remontuje stary dom. Moda jest jej pasją i sposobem zarabiania na życie. Ma 15 sklepów w kraju i 50 za granicą‚ w Niemczech‚ we Włoszech‚ w Londynie‚ USA‚ Kanadzie. Dwa w Warszawie i jeden największy – 130 metrów – we Wrocławiu.
Ale nasza „najwybitniejsza projektantka” nie może się doczekać akceptacji krajowych redaktorów mody.
– Miałbym parę rzeczy do powiedzenia‚ ale wolę milczeć – mówi redaktor mody‚ Piotr Zachara‚ redaktor naczelny polskiej wersji magazynu mody „In style”.
Barbara Stanisławczyk‚ naczelna „Sukcesu”: – Był wywiad z Ewą Minge‚ ale słaby. Nie puściłam go. Na temat kreacji nie chcę się wypowiadać.
Joanna Nojszewska‚ redaktor naczelna „Elle”: – Mam wrażenie, że bardziej niż kreacje EM Polki kojarzą jej osobisty look. A to chyba nie jest dobre dla projektanta.
Szefowa mody w dużym miesięczniku‚ początkowo pod nazwiskiem: – To nie jest żadna forma mody‚ to bazar. Po udzieleniu wypowiedzi dzwoni‚ prosząc o incognito.
Wszyscy komentatorzy anonimowo stają się bardziej rozmowni.
– Wystarczy 100 razy powiedzieć‚ że jest sukces. I sukces jest. Największym sukcesem Ewy Minge jest to‚ że zaprzyjaźniła się z telewizją. Telewizja jest tak pozbawiona stylu‚ że każdy może się w niej stać ekspertem od mody – mówi redaktor mody miesięcznika lifestyle’owego.
– Największym problemem jest jej wysoka szkodliwość dla edukacji estetycznej w Polsce. W Polsacie‚ w programie o wysokiej oglądalności, ubierała te biedne kobiety‚ które rzeczywiście chciały być piękne. Posłała w świat przekaz: tak trzeba wyglądać. Pierzaste bolerka i przezroczyste kalosze.
Pośmiewisko w aurze guru mody. Zrobiła krzywdę tym kobietom – tłumaczy mi była redaktor naczelna dużego magazynu.
O pokazie w Paryżu Ewa Minge opowiada z entuzjazmem. „Zostałam zaproszona przez francuski Syndykat Mody. Mój pokaz został wymieniony w kalendarzu off pokazów haute couture. Za własne pieniądze wynajęłam salę w hotelu Crillon‚ jednym z najelegantszych w Paryżu. Zaprosiłam 150 osób‚ przyszło 250. Kolekcję liczącą około 50 kreacji uszytą z milanowskiego jedwabiu sfinansowałam sama. Oklaski zaczęły się w połowie pokazu. Na koniec wybuchła owacja na stojąco. Canal Plus mój pokaz chwalił na równi z Diorem i Armanim. Sama nie mogę uwierzyć‚ że to wszystko było możliwe. Natomiast ambasada polska odmówiła mi wszelkiej pomocy”.
Dzwonię do francuskiej federacji krawiectwa – Federation Francaise de la Couture du Pret-a-Porter des Couturiers et des Createurs de Mode. O Ewie Minge nie chcą rozmawiać.
– Nasza organizacja nie ma nic wspólnego z panią Minge – mówi Laurence Sadre Monnier, zastępczyni działu kontaktów zewnętrznych. – Nikt od nas jej nie zaprosił. Każdy może zrobić pokaz off‚ jeśli ma ochotę i pieniądze.
Haute Couture‚ nazwa zastrzeżona prawnie, to organizacja zrzeszająca ścisłą czołówkę francuskich krawców. Do niedawna było ich 19‚ obecnie należy do niej zaledwie dziesięcioro członków (Adeline Andre‚ Chanel‚ Dior‚ Christian Lacroix‚ Franck Sorbier‚ Emmanuel Ungaro‚ Dominique Sirop‚ Givenchy‚ Jean Paul Gaultier‚ Jean Louis Scherrer). Jest także trzech niefrancuskich członków: Elie Saab‚ Valentino i Armani. Lista jest co rok weryfikowana przez Ministerstwo Przemysłu. Dostać się na nią można po stażu i egzaminach‚ wyłącznie z polecenia kogoś z członków. Każdy ze zrzeszonych musi mieć w Paryżu atelier zatrudniające co najmniej 15 pracowników szyjących ręcznie. W tym roku na pokazy haute couture zaproszono 14 nowych kandydatów oczekujących. Na tej liście Minge nie występuje.
Co do hotelu Crillon‚ to każdy może wynająć tam apartament i zorganizować w nim pokaz. Może zaprosić gości‚ zorganizować konferencję prasową‚ zrobić zdjęcia i rozesłać je po agencjach. I polska prasa doniesie‚ że Paryż leży na kolanach przed panem/panią X.
Tylko to jeszcze nie znaczy‚ że odniosło się sukces na haute couture. Prowincjonalność polskiego świata mody wychodzi w takich doniesieniach‚ które nabierając coraz większego impetu‚ jak kula śniegowa toczą się przez niektóre media. Byle w Paryżu‚ ale z kim i jak‚ to obojętne. Mało kto wie u nas dokładnie, o co chodzi na tych wszystkich pokazach. Haute couture‚ pret-a-porter‚ co za różnica. Polski świat mody desperacko pragnie Paryża lub jakiejkolwiek światowej stolicy. Szkoda‚ że osoby utalentowane i ciężko pracujące, które naprawdę odniosły sukces, nie mają takiego PR‚ jaki sama sobie robi Ewa Minge.
Jej osoby jak tlenu potrzebują pisma plotkarsko-towarzyskie. Zajmowały się nią „Viva” i „Gala”‚ serwisy internetowe.
Portal Plotek doniósł 23 stycznia: Ewa Minge podbija Paryż! Projektantka zaprezentowała się na pokazach haute couture obok Diora i Armaniego. Światowe gwiazdy ustawiają się w kolejce po jej kreacje.
Nie można odmawiać nikomu prawa do sukcesu. Ludziom podobają się różne rzeczy. Jednym proste i skromne‚ innym bogate i ozdobne. W modzie jest miejsce dla wszystkich. Ale nawet tutaj istnieją kryteria. Moda‚ podobnie jak sztuka, wyraża świat. I może albo wyrażać go w sposób odkrywczy‚ nowy‚ albo powielać banały.
Takim banałem był pokaz w Paryżu. Jedwabne‚ błyszczące długie suknie‚ jakich widzieliśmy już setki. Świat Ewy Minge to prowincjonalne marzenie o przepychu‚ a nie chęć przekazania czegoś nowego. Jest ona uosobieniem tęsknoty za bogactwem i barwnością. Za tym‚ czego nie było przez lata szarości PRL. Wystrojona królewna spełnia sen o luksusie.
Ale w kontekście międzynarodowym ten styl jest zlepkiem tego‚ co już było: Versace‚ Roberto Cavalli‚ Christiana Lacroix‚ Johna Galliano. Tylko dlaczego rewiowy maksymalizm rodem z Las Vegas ma być wzorem dla polskich kobiet? Lalka Barbie to fajna zabawka‚ ale to za mało‚ żeby uznać ją za wzór estetyczny.
Ani „Elle”, ani „Twój Styl”‚ najbardziej liczące się polskie pisma o modzie, nigdy nie pokazały w sesjach zdjęciowych niczego, co produkuje Minge. Stylistki‚ z którymi rozmawiałam o niej, używają dwóch słów: bazar i kicz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA