fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nowy Egipt, decydujące starcie

Kandydat na prezydenta Amr Musa podczas głosowania
PAP/EPA
Jerzy Haszczyński
To najważniejsze wydarzenie w najważniejszym państwie arabskim. Jest sporo niewiadomych
Wiadomo, że w wyborach, których pierwsza tura zaczęła się w środę, a skończy w czwartek, startuje 13 kandydatów, sami mężczyźni. Wiadomo, że zwycięzca, którego zapewne poznamy po drugiej turze, w połowie czerwca, nie będzie miał tak wielkiej władzy jak obalony przez rewolucję w lutym 2011 r. Hosni Mubarak. Ale nie wiadomo, o ile mniej jej będzie miał, bo nowa konstytucja nie powstała, nie działa też komisja konstytucyjna. Została zbojkotowana przez liberałów i chrześcijan (dziesięć lub nawet kilkanaście procent ludności) obawiających się, że pełnię władzy uzyskają islamiści, zwycięzcy porewolucyjnych wyborów parlamentarnych.
– To niesamowite. Zawsze było wiadomo, że wygra Mubarak. Teraz nic nie wiadomo, a nawet w rodzinach toczyły się walki wyborcze. Moja żona i moje dzieci mieli swoich kandydatów, każdy innego niż ja. Choć żona wie, że mimo wszystko powinna zagłosować tak jak ja – mówi „Rz" Mohamed Ismail, zastępca redaktora naczelnego dziennika „Gomhurija", w czasach Mubaraka rządowego, a teraz podkreślającego swoją niezależność. Ismail popiera Amra Musę, jednego z trzech najważniejszych kandydatów obozu liberalnego, którego głównym wyznacznikiem jest sprzeciw wobec zwiększenia roli islamu.
Nie jest też jasne, czy kontrolę nad państwem oddadzą generałowie. Najwyższa Rada Sił Zbrojnych – czyli dwie dziesiątki dowódców z czasów Mubaraka z jego ministrem obrony marszałkiem Mohamedem Tantawim na czele – obiecała, że odda władzę nowemu prezydentowi, co pewien czas w mediach ktoś z ich otoczenia podaje, że zapewne tak się stanie. Ale stuprocentowej pewności nikt nie ma. Zwycięzca może im się nie spodobać. – Na pewno nie oddadzą, nie ma co liczyć na pokojowe przekazanie władzy – mówi mi przedstawiciel kairskiej klasy średniej.
Z kolei kontrolującym parlament islamistom – tym łagodniejszym związanym z Bractwem Muzułmańskim i antyzachodnim i antychrześcijańskim salafitom  może się nie spodobać kandydat za bardzo kojarzący się z poprzednią władzą. Oprócz Amra Musy jest nim przede wszystkim Ahmed Szafik, generał i ostatni premier Mubaraka.
Po drugiej stronie na najsilniejszego kandydata wygląda Abdel Moneim Abul Fotuh, do niedawna czołowa postać w Bractwie Muzułmańskim, lekarz i wieloletni więzień polityczny. Wystąpił w zeszłym roku z Bractwa, bo nie miało ono jeszcze wówczas ambicji, by walczyć o najważniejszy urząd w państwie. Potem zmieniło zdanie, partię założoną przez Bractwo reprezentuje w wyborach Mohamed Mursi. A Abul Fotuh korzysta ze statusu niezależnego islamisty, mogą poprzeć go i radykalni salafici, których kandydata nie dopuściła komisja wyborcza, i część wielkomiejskich elit.
Nastroje buntu wciąż są w Egipcie silne, uczestnicy rewolucji ze stycznia i lutego 2011 roku już wiele razy grozili, że nie dopuszczą do zaprzepaszczenia jej ideałów. Dlatego do haseł z czasów obalania Mubaraka odwoływali się prawie wszyscy kandydaci.
Ashraf Benyamin - egipski chrześcijanin, dyrygent
Każde wyjście jest niedobre, nie tylko dla Koptów. Żaden z kandydatów nie gwarantuje polepszenia sytuacji w kraju. Także ci, co uchodzą za liberalnych. Jeden, Ahmed Szafik, jest wojskowym, a wojskowi już się narządzili 60 lat. To nie jest kandydat na dzisiejsze czasy, on nie słyszy, co mówi ulica. Drugi naserysta, Hamdin Sabahi, wielu Koptom się nawet podobał. Aż nagle w kampanii wyborczej obraził Koptów, mówiąc, że prowokują muzułmanów swoimi chrześcijańskimi imionami. Trzeci, Amr Musa, przez wiele lat był szefem Ligi Arabskiej. Jest przyzwyczajony do myślenia w kategoriach świata arabskiego, a nie w kategoriach interesów Egipcjan. Wielu Koptów uważa Amra Musę za najlepszego z tych złych kandydatów i na niego zagłosuje. Ja nie mam kandydata i nie głosuję. To mój protest. Jeżeli wygra islamista, to zaniepokoi to nie tylko chrześcijan, ale i muzułmańskie elity, które rozumieją, że to się może zakończyć zerwaniem porozumień pokojowych z Izraelem, a może i wojną. Sytuacja chrześcijan od dawna była zła, ale po upadku Mubaraka to jest bardziej widoczne i bardziej odczuwalne. Prawo szarijatu przecież i tak było podstawą prawodawstwa.
Pięciu najważniejszych kandydatów
—j.h.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA