fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Przybywa specjalnych szkoleń dla top menedżerów

Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Banku, ocenia, że 40 proc. wartości kursu to jego uczestnicy
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Specjalne szkolenia dla top menedżerów to na razie mało znana rynkowa nisza, ale i przyszłość biznesowej edukacji
– Doświadczeni menedżerowie w wieku 40 – 50 lat mają jeszcze przed sobą kilkadziesiąt lat pracy, i to w szybko zmieniających się warunkach. Oczywistym rozwiązaniem są krótkie, intensywne programy dla kadry zarządzającej, które pomogą rozwinąć określone kompetencje i zaktualizować wiedzę – twierdzi Della Bradshaw z „Financial Times" w komentarzu do listy najlepszych szkół biznesu.
Ich nazwy, w tym lidera rankingu IESE Business School w Barcelonie, pojawiają się także w zawodowych życiorysach polskich top menedżerów, którzy coraz częściej decydują się na zaawansowane programy dla kadry zarządzającej.

Studia w pigułce

– Chcąc dziś być liderem, trzeba stale uzupełniać swój arsenał środków i wymieniać doświadczenia z innymi. Trzeba czerpać inspiracje i najświeższą wiedzę, bo wiedza się starzeje. Ciągle pojawiają się nowe teorie w obszarze przywództwa i zarządzania – podkreśla Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Banku. Zasiadając od 1994 roku w zarządach różnych instytucji finansowych, skończył w tym czasie kilka zaawansowanych szkoleń dla top menedżerów. Jest m.in. absolwentem Columbia Senior Executive Programme, Program on Investment Appraisal and Management na Harvardzie oraz kursu Executive Leadership w Kellogg Graduate School of Management w Chicago.
Wszystko to krótkie, kilkumiesięczne kursy. Za to bardzo intensywne. Zdaniem Piotra Czarneckiego menedżerowie nie mają dziś czasu na roczne czy dwuletnie stacjonarne studia; są za długie i za drogie.
– Trzyipółmiesięczny execu- tive program w Harvard Business School daje tyle co półtoraroczne MBA, ale jest też bardzo intensywny. W tym czasie mieliśmy tylko dwa dni odpoczynku – wspomina szef Raiffeisen Banku.
Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, który skończył siedmiomiesięczny Advanced Management Program (AMP) w IESE Business School w Barcelonie, twierdzi, że było to trochę jak MBA w pigułce. Przygotowane specjalnie dla osób zarządzających firmą, które nie są w stanie poświęcić pracy dla nauki, a chcą pogodzić jedno z drugim. – W ekspresowym tempie można przejść przez kompendium zarządzania firmą na przykładach bardzo ciekawych studiów przypadku – wyjaśnia Dariusz Blocher.
Ta jakość ma swoją cenę. Polska edycja AMP – dwie tygodniowe sesje (po 9 godz. dziennie)   w Barcelonie plus siedem dwudniowych sesji w Warszawie – kosztuje 20 tys. EUR.

Pytanie łowcy głów

Piotr Kamiński, wiceprezes Totalizatora Sportowego i absolwent AMP, twierdzi, że w karierze każdego menedżera nadchodzi okres, gdy potrzebuje on odświeżenia wiedzy i wymiany doświadczeń, porównania, jak z rozwiązaniem problemów poradzili sobie inni na świecie.
Tę potrzebę potwierdza Borysław Czyżak, partner w Egon Zehnder International, która specjalizuje się w rekrutacji kadry zarządzającej. – Menedżer, który kończy dobrą uczelnię, a potem po kilku latach praktyki robi studia MBA, w wieku 40 – 45 lat przechodzi często okres spowolnienia rozwoju. Wtedy część osób decyduje się na zaawansowane programy szkoleniowe, traktując je jako sposób na odświeżenie wiedzy oraz kontaktów. To bardzo dobrze działa – twierdzi Borysław Czyżak.
Dodaje, że podczas rozmów z kandydatami na top stanowiska często pada pytanie o to co robią, by się  rozwijać . Nie chodzi tylko o kursy – może być to  działalność w stowarzyszeniach biznesowych, radach nadzorczych. – Ważne, by coś robić, bo w przeciwnym razie dopada ludzi wypalenie – ocenia Czyżak.
Radosław Koszewski, dyrektor programów IESE w Polsce, twierdzi, że wśród ponad 200 absolwentów polskiej edycji AMP są zarówno doświadczeni menedżerowie, jak i przedsiębiorcy. Dyplom AMP z IESE mają na przykład Marek Piechocki, założyciel i prezes LPP, oraz przedsiębiorca-polarnik Marek Kamiński.
Zdaniem Koszewskiego spora część uczestników programu ma też dyplom MBA. Po latach praktyki (wymagany jest co najmniej siedmioletni staż w zarządach) szukają czegoś, co pomoże im usystematyzować i odświeżyć wiedzę, podszlifować umiejętności, np. z zarządzania ludźmi, dając też możliwość skonfrontowania swych doświadczeń z innymi.

Uczelnia daje 60 proc.

– Obok olbrzymiej dawki praktycznej wiedzy dotyczącej najnowszych światowych trendów, nowatorskich rozwiązań w finansach, HR, marketingu, strategii czy zarządzania ryzykiem jest bardzo wiele międzyludzkich interakcji. To taki grupowy wzajemny coaching top menedżerów pod okiem bardzo dobrych profesorów – twierdzi Piotr Kamiński.
Z najnowszych badań Wharton wynika, że dla jej absolwentów inni uczestnicy szkoleń są nie mniej cennym źródłem wiedzy niż profesorowie. – Uczelnia daje ok. 50 – 60 proc. wartości całego programu. Kolejne 40 proc. to wymiana doświadczeń z innymi uczestnikami, praktykami i liderami biznesu. Dlatego bardzo ważny jest ich dobór – podkreśla Czarnecki.
Uczestnicy szkoleń dla top menedżerów   cenią je także za networking – zarówno podczas kursów, jak i po ich zakończeniu. – Program nie kończy się na sali wykładowej – podkreśla Radosław Koszewski.

Azjatycka szansa dla Polaków

Specjalistyczne kursy menedżerskie mogą być nawet bezpłatne – jeśli dofinansowuje je Unia Europejska. Tak właśnie jest w przypadku Executive Training Programme (ETP) – programu szkoleniowego skierowanego do menedżerów firm, które rozwijają lub planują rozwój współpracy biznesowej z Japonią i Koreą Płd. Jak podkreśla Justyna Kosińska z firmy Deloitte, koordynator ETP w naszym regionie, unijny program to nie tylko szansa poznania kultury i specyfiki biznesowej Japonii lub Korei. To także okazja do nawiązania kontaktów z menedżerami z różnych krajów Unii – w obecnej edycji programu planowany jest udział 60 osób. Wśród warunków jest co najmniej trzyletni staż na stanowisku kierowniczym i poparcie pracodawcy. Koszty szkolenia pokrywa Komisja Europejska, która dodatkowo przyznaje uczestnikom stypendia (26,4 tys. euro w Japonii, 24 tys. w Korei). Program przewiduje 45-tygodniowy pobyt za granicą. Na początek jest 30-tygodniowa nauka (w tym kurs językowy) na renomowanych uczelniach w Tokio lub w Seulu, a potem staż w japońskiej lub koreańskiej firmie. Tegoroczna edycja programu startuje w listopadzie (chętni mogą się zgłaszać do końca maja). Więcej na www.deloitte.com/pl/webcast

Profesorowie z Harvardu uczą przez Internet bankowców w Warszawie

W maju zakończyła się pierwsza edycja Harvard Leadership Direct – programu szkoleniowego, który Raiffeisen Bank Polska przygotował wspólnie ze szkołą biznesu Uniwersytetu Harvarda. 50 dyrektorów polskiego Raiffeisena przez pół roku szlifowało swoje umiejętności przywódcze, strategiczne, komunikacyjne oraz te związane z analizą rynkowych trendów na wykładach i warsztatach prowadzonych przez profesorów z Harvardu przy  udziale członków zarządu banku. Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska, podkreśla, że program miał bardzo konkretny cel – w krótkim czasie przygotować menedżerów do połączenia z Polbankiem. – Najlepsze, co mogliśmy zrobić, to wyposażyć ich w najnowszą wiedzę z szerokiego spektrum obszaru zarządzania  strategią, zespołami, zmianą, kończąc na procesach następujących po fuzji – zaznacza. Wysłanie takiej grupy kluczowych menedżerów na kilkumiesięczny stacjonarny kurs na Harvard byłoby niemożliwe zarówno ze względów organizacyjnych, jak i kosztowych. Udało się ich wyszkolić dzięki wirtualnej, interaktywnej klasie. – Kilka razy w tygodniu po południu wykładowcy w USA na żywo przez sieć prowadzili wykłady i warsztaty, a grupy online i czaty umożliwiały stały bezpośredni kontakt uczestników – wyjaśnia Piotr Czarnecki, który był współautorem program szkolenia.  Kolejny taki program planuje teraz dla kadry zarządzającej Polbanku. – Rynek wymaga od menedżerów stałego podwyższania kwalifikacji. My im w tym tylko pomagamy – twierdzi Piotr Czarnecki.

Co warto uwzględnić wybierając  program  menedżerski

1. Marka szkoły i jej miejsce w rankingach uczelni biznesowych. To jedno z najbardziej pewnych kryteriów wyboru zarówno w przypadku studiów MBA, jak zaawansowanych programów menedżerskich. Pomocne są rankingi „Financial Times", które oceniają szkoły oraz konkretne programy.
2. Rekomendacja uczestników. Szkoły biznesu coraz lepiej dbają o swój marketing, więc zainteresowani mogą liczyć raczej na nadmiar, niż obawiać się braku informacji. Warto jednak zapytać o opinie i szczegóły uczestników, którzy dobrymi szkoleniami chętnie chwalą się w CV i polecają je innym.
3. Sieć i programy alumni.
Networking, czyli sieć kontaktów zawodowych, to jeden z największych atutów prestiżowych studiów i kursów. Większość z nich ma profesjonalne programy alumni, które ułatwiają podtrzymanie znajomości ze współuczestnikami szkolenia z całego świata oraz nawiązanie relacji z absolwentami z innych lat.
4. Wygoda – dopasowanie programu i rozkładu zajęć do obowiązków zawodowych. Wszystkie zaawansowane kursy dla menedżerów są z założenia krótkie i bardzo intensywne. Jednak można wybrać albo nieco dłuższy program podzielony na kilka sesji (jak AMP), albo skondensowany, jednolity kurs.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA