fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Medal otwiera drogę do milionów

Tomasz Kulczyński, Jakub Pachocki i Wojciech Śmietanka po sukcesie na mistrzostwach w programowaniu założyli m.in. portal aukcyjny
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Młodzi Polacy najpierw wygrywają konkursy w programowaniu, potem błyszczą w biznesie
Na studentów Uniwersytetu Warszawskiego, którzy zostali wicemistrzami świata w programowaniu, czekają sława i wielkie pieniądze. Oczywiście jeśli pójdą w ślady starszych kolegów. Medaliści z poprzednich lat są dziś rzutkimi przedsiębiorcami, wziętymi programistami i błyskotliwymi naukowcami.

Na podbój e-biznesu

Choć Wojciechowi Śmietance i jego ekipie z Uniwersytetu Warszawskiego nie udało się wygrać mistrzostw świata w programowaniu, to ich przyszłość już rysuje się w różowych barwach. Gdy rok temu zostali mistrzami Europy Środkowej, razem z biznesmenem Tomaszem Kułakowskim założyli nowatorski portal aukcyjny  ClicXS oraz firmę Clic Software oferującą usługi programistyczne.
– Kiedy pojawiła się okazja, żeby wykorzystać naszą wiedzę i umiejętności i stworzyć nowy portal, nie wahaliśmy się ani chwili – mówi Śmietanka.
Wcześniej odrzucił propozycję pracy w centrali Facebooka w Palo Alto w Dolinie Krzemowej w USA. – Było za daleko. A poza tym miałem inne plany – mówi.
Nie żałuje decyzji, bo interes rozwija się dobrze. Po niespełna roku działalności portal ma kilkadziesiąt tysięcy użytkowników, zatrudnia dziesięciu pracowników, a firma zanotowała pozytywny wynik finansowy. Tegoroczni laureaci nie są jednak pierwszymi, którzy – mimo że są rozchwytywani przez internetowych gigantów takich jak Google czy Facebook – wybierają swoją drogę.
Podobną drogą poszedł członek mistrzowskiego zespołu UW w programowaniu zespołowym z 2003 r. Andrzej Gąsienica-Samek, założyciel firmy Atinea. Od 2008 r. spółka zajmuje się tworzeniem m.in. aplikacji na smartfony. Na koncie ma już 20 programów, a także m.in. system zarządzania przedszkolem. W zeszłym roku zanotowała ponad milion złotych przychodu.
Jednak najbardziej spektakularnym sukcesem takiego przedsięwzięcia może się pochwalić zespół z Uniwersytetu Wrocławskiego – Maciej Popowicz, Paweł Olchawa i Michał Bartoszkiewicz, weterani informatycznych konkursów i zwycięzcy międzynarodowych zawodów Internet Problem Solving Competition w 2007 roku.
Zaledwie kilka miesięcy po sukcesie założyli społecznościowy portal Nasza-Klasa i w krótkim czasie stali się jednymi z najmłodszych polskich milionerów. W szczytowym okresie popularności za ponad 200 mln zł sprzedali część udziałów firmy. Portal nieustannie się rozwija i konkuruje z Facebookiem (NK ma 11 mln użytkowników, a Facebook – 12 mln). Wkracza też na nowe pola (współpracuje np. z Onet.pl i Pracuj.pl). Przyciąga także kolejne zespoły informatyków-olimpijczyków.
– Nasza firma skupia teraz całą grupę byłych olimpijczyków – mówi Jakub Łopuszański, były student UWr i srebrny medalista mistrzostw świata, a obecnie architekt oprogramowania w Naszej-Klasie. On sam poza pracą w nk.pl prowadzi swoją firmę software.

Na szczyty nauki

Inni laureaci wybierają pracę naukową. Krzysztof Onak, członek zespołu UW, który zdobył mistrzostwo świata w 2003 roku, najpierw obronił doktorat na jednym z najlepszych uniwersytetów świata – Massachusetts Institute of Technology, a obecnie realizuje nowatorski projekt z dziedziny algorytmiki na prestiżowym Carnegie-Mellon University w Pittsburghu. W przyszłym roku będzie współpracował z departamentem badawczym IBM.
– Praca naukowa, która często wychodzi kilka kroków przed to, co jest stosowane w praktyce, była dla mnie ciekawsza – mówi „Rz" Krzysztof Onak. – Gdybym tego nie robił, pomyślałbym nad jakimś start-upem. To ciekawsze niż praca w wielkiej korporacji.
Nie narzeka jednak na brak ofert pracy z globalnych koncernów.
– Od czasu, kiedy zdobyliśmy mistrzostwo, nieustannie dostajemy oferty pracy z firm z Wall Street czy informatycznych gigantów. Kiedyś odpowiadałem na nie. Potem już przestałem. Było ich po prostu za dużo – mówi.
Nie jest jedynym, który wybrał naukę. Z macierzystą uczelnią wciąż związane są „Orły Warszawy", czyli mistrzowie świata z 2007 roku: Filip Wolski, Marek Cygan i Marcin Pilipiuk. Z wyjątkiem tego pierwszego, który obecnie pracuje na Wall Street, a swego czasu doradzał ministrowi edukacji narodowej, realizują własne projekty badawcze i zdobywają stypendia i nagrody.

Zwycięstwo to nie wszystko

Oprócz zespołu z UW, który jako pierwsza polska uczelnia był gospodarzem zawodów, w tegorocznych finałach Mistrzostw Świata w Programowaniu Zespołowym wystąpiły także drużyny z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Wrocławskiego i Politechniki Poznańskiej.
Choć tym razem zajęli dalsze miejsca, to sam występ w finałach jest szansą na karierę. – Takie zawody to przepustka do kariery nie tylko dlatego, że pokazują zdolności informatyczne czy analityczne. Problemy, z którymi się mierzą uczestnicy, zdecydowanie wykraczają poziomem trudności poza to, z czym programiści mają do czynienia na co dzień – mówi Jakub Łopuszański.
Przyznaje także, że równie ważne są ambicje i inicjatywa. – To cechy cenne dla pracodawców. Dla młodych informatyków to czasami pierwsza rzecz, jaką mogą wpisać w swoje CV – dodaje.
Kluczowe są jednak kontakty, jakie nawiązują młodzi informatycy. Trafiają na elitarny, globalny rynek pracy.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora, o.gorzynski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA