fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Czy warto uwiarygadniać Erikę Steinbach?

Wspólna wizja Polaków i Niemców na temat tak zwanych wypędzeń jest mrzonką. Trafnie to sformułował prof. Władysław Bartoszewski, zauważając, że różne narody mają różne zdanie na temat tego, kiedy wojna się zaczęła. Dla Polaków oczywiste jest, że było to 1 września 1939 r. Brytyjczycy przyjmują, że było to parę dni później, Rosjanie liczą ją od 22 czerwca 1941, Amerykanie od ataku na Pearl Harbor.
Jednak największym nieporozumieniem pozostaje to, że niektórzy Niemcy zaczynają twierdzić, iż druga wojna światowa zaczęła się od jej skutków, czyli wielkiej ucieczki przed ofensywą sowiecką w 1945 roku i powojennych wysiedleń.
Problemem jest, że te środowiska niemieckie kwestię przesiedleń usiłują – pozornie – zobiektywizować. Umieszczają powojenny los Niemców obok takich wydarzeń jak rzeź Ormian czy czystki etniczne na Bałkanach, a w tym kontekście znika gdzieś przyczyna niemieckiego nieszczęścia. Dla Polaków – choć wiemy, iż kolektywna wina narodów nie istnieje – jasne jest, że nieszczęście owe zafundowali sobie sami Niemcy głosując w wyborach 1933 roku na NSDAP. Niemiecki prezydent Horst Köhler, dopominając się, by w inicjatywie mającej upamiętnić powojenne wysiedlenia, znanej pod nazwą widocznego znaku, znalazło się miejsce dla przedstawicieli Związku Wypędzonych, chyba pogodził się z tym, że szanse na wspólny punkt widzenia z Polakami czy Czechami są pogrzebane. A skoro tak, to może Polska, podobnie jak Czechy, powinna dać sobie spokój z dyskusją na temat naszego udziału w tej inicjatywie? Republika Czech już dawno ogłosiła, że nie będzie współpracować z RFN przy ich projekcie.
Niemcy nie chcą, aby ktoś zarzucił im brak konsultacji z sąsiadami, ale ignorują polskie sugestie dotyczące upamiętnienia przesiedlonych. Czy jest więc sens, by obecność jakiegoś polskiego historyka w radzie widocznego znaku uwiarygadniała Erikę Steinbach? Kobietę, której ponoć w Niemczech prawie nikt nie zna, ale o której posadę troszczy się osobiście prezydent RFN. Skomentuj na blog.rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA