Edukacja

Opłaty za przedszkola: jak rosły

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Średnio w kraju opłaty od rodziców wzrosły o 22,3 proc. PO łamie obietnicę wsparcia przedszkoli z budżetu
„Rz" poznała przygotowany dla premiera raport wojewodów o tegorocznych podwyżkach opłat przedszkolnych. Pokazuje on, jak dużo rodzice płacą (choć pośrednio) za przerzucanie na samorządy obowiązków przez rząd.
Wysyłając po wakacjach dzieci do przedszkola, rodzice odkrywali, że muszą zapłacić dużo więcej niż do tej pory. Bezpośrednią przyczyną była nowelizacja ustawy o systemie oświaty. Wynikało z niej, że dziecko w przedszkolu bezpłatnie może spędzić pięć godzin dziennie. Większość gmin, tłumacząc, że brak im pieniędzy na oświatę, podniosła od września czesne za dodatkowe godziny. Najbardziej, bo o ponad 30 proc., opłaty wzrosły w Łódzkiem i Mazowieckiem. Najmniej w Opolskiem (niecałe 15 proc.).
Rodzice protestowali, premier zapowiadał uchylanie wadliwie przyjętych uchwał gmin w sprawie podwyżek. Był kij na samorządy, była też marchewka. Przed wyborami PO złożyła obietnicę, że wesprze gminy. W programie wyborczym zapowiedziała wprowadzanie częściowej subwencji na przedszkola (dziś samorządy utrzymują je w całości). O realizacji tych planów nie słychać. – Od tej sprawy nie uciekniemy. Obiecać można wszystko, a nas czeka wyjątkowo trudny rok, bez analizy, skąd wziąć pieniądze, nie możemy składać deklaracji – tłumaczy wiceszefowa Klubu Parlamentarnego PO Małgorzata Kidawa-Błońska. Obietnicę PO próbuje zrealizować koalicyjne PSL. Ludowcy złożyli w Sejmie projekt zakładający, że od początku 2012 r. gminy dostaną wsparcie na prowadzenie edukacji przedszkolnej najpierw dla dzieci pięcioletnich (koszt miliard złotych rocznie), a od roku 2014 r. dla czterolatków (wtedy koszty wzrosłyby do 2 mld zł). Już wiadomo, że ustawa nie wejdzie w życie od stycznia. PSL lada dzień złoży u marszałek Sejmu Ewy Kopacz pismo z wnioskiem, by projekt miał priorytet. – Przecież może wejść w życie w każdym momencie – deklaruje Krzysztof Kosiński, rzecznik PSL. – Być może subwencja, z powodu kryzysu, mogłaby być mniejsza, ale chcemy, by PO podjęła rozmowy. Propozycja PSL to już piąty projekt zakładający subwencjonowanie przedszkoli. W ciągu ostatnich trzech lat w Sejmie złożono dwa obywatelskie z inicjatywy ZNP (jeden Sejm odrzucił, drugi ugrzązł w komisji), kolejny przygotował ruch „Ratuj maluchy" (pierwsze czytanie odbyło się we wrześniu). Czwarty – autorstwa resortu edukacji – zablokował w tym roku podobno minister finansów Jacek Rostowski. Jakie dziś widzi szanse na subwencjonowanie przedszkoli? Sądząc z odpowiedzi jego resortu – żadne. – Prowadzenie przedszkoli ogólnodostępnych od samego początku było i jest zadaniem własnym gmin finansowanym z ich dochodów własnych – przekazała „Rz" rzeczniczka ministra Małgorzata Brzoza. Kidawa-Błońska twierdzi, że nie jest pewne, czy pieniądze dla samorządów przełożyłyby się na lepszą edukację dzieci. – Chcemy powołać ekspertów, by odpowiedzieć na to pytanie – mówi. Także MEN przekonuje, że ewentualna decyzja o subwencji zależałaby m.in. od „wpływu dofinansowania na efekty edukacyjne". Jak wynika z danych Systemu Informacji Oświatowej (na 30 września 2011 r.), do przedszkoli chodzi ponad 75 proc. dzieci w wieku trzy – sześć lat. Na wsi tylko 51 proc. Według Moniki Rościszewskiej-Woźniak, psychologa dziecięcego, edukacja przedszkolna jest nie do przecenienia: – Procentuje w całym jego późniejszym życiu. Przedszkole uczy zachowań społecznych, odporności psychicznej, rozwiązywania konfliktów, czyli walki o swoje potrzeby.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL