fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Opozycjoniści krytykują marsz PiS

Inscenizacja w Warszawie w 29. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
To niszczenie pamięci o ofiarach komunizmu – mówi o inicjatywie część działaczy opozycji z czasów PRL
Nawet 30. rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego nie połączy skonfliktowanej polskiej prawicy.
Część dawnych antykomunistycznych działaczy będzie manifestować pod domem generała Wojciecha Jaruzelskiego.
Z kolei PiS organizuje  13 grudnia Marsz Niepodległości i "Solidarności". Tyle że nie będzie się on odnosić do wydarzeń z grudnia 1981 r., lecz bieżącej polityki.
Partia chce zaprotestować przeciwko wizji rozwoju UE, jaką niedawno w Berlinie przedstawił szef MSZ Radosław Sikorski. Według PiS była to deklaracja zrzeczenia się przez Polskę suwerenności.
– Próba wykorzystywania tragicznej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego do bieżących politycznych rozgrywek jest niedopuszczalna i prowadzi do niszczenia pamięci o ofiarach systemu komunistycznego – mówi "Rz" Kornel Morawiecki, lider Solidarności Walczącej, w okresie PRL jednej z największych opozycyjnych organizacji antykomunistycznych. I zaznacza, że nie godzi się z wypowiedzią Sikorskiego, a publiczna dyskusja o sytuacji UE jest potrzebna. – Ale nie w formie marszu ulicznego i nie 13 grudnia. Ten dzień powinien być poświęcony przypominaniu o zbrodniach komunizmu, o cierpieniu Polaków i walce o wolność, a nie doraźnej politycznej awanturze – ocenia.
Podobnego zdania jest Leszek Moczulski, wieloletni przywódca KPN, w okresie PRL więzień polityczny. – To jest rocznica ogromnej tragedii, zbrodni na narodzie. 13 grudnia nie ma nic wspólnego z Sikorskim czy UE – podkreśla. I apeluje: – Nie zabijajmy polityczną awanturą PiS – PO pamięci o stanie wojennym.
"Rocznica stanu wojennego jest wspólna dla wszystkich, niezależnie czy z PO, czy z PiS"  – uważa też Wojciech Borowik, prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa, skupiającego działaczy opozycji demokratycznej i solidarnościowego podziemia. Tak napisał na Facebooku w dyskusji, jaka się wywiązała pod jego wpisem. Jak zaznaczył w nim, nie podoba mu się, że niektórzy politycy i partie próbują ten dzień wykorzystać do swoich celów.
Zastrzeżeń wobec inicjatywy PiS nie kryją też młodzi ludzie z Fundacji Odpowiedzialności Obywatelskiej organizujący m.in. rekonstrukcje historyczne. – Uwaga mediów skupi się na tym politycznym wydarzeniu, a kwestia upamiętnienia ofiar stanu wojennego zejdzie na dalszy plan – mówi Maciej Górski.
PiS przekonuje, że to okoliczności wymusiły organizację marszu. – Gdy kolejny raz w wyniku działań nowej i starej lewicy zagrożona jest suwerenność Polski, taki protest jest niezbędny – uważa poseł Andrzej Jaworski. A co z zarzutami, że akcja PiS przesłoni pamięć o stanie wojennym? – Pamięć o tym, co się stało 13 grudnia, została już dawno zabita przez Lecha Wałęsę. Dzisiaj młode pokolenie nie pamięta, kto to jest Morawiecki, Moczulski i czym był stan wojenny – przekonuje.
Jednak również dawni opozycjoniści krytykujący PiS rocznicę będą obchodzić podzieleni. Jak co roku Społeczny Komitet Upamiętnienia Ofiar Stanu Wojennego w nocy z 12 na 13 grudnia zbierze się przed domem Wojciecha Jaruzelskiego. Własny wiec, ale na placu Konstytucji, organizuje KPN (w komitecie honorowym są też działacze ONR, Prawicy Rzeczypospolitej i blogerzy Nowego Ekranu), dopiero stamtąd jego uczestnicy przejdą pod dom generała.
– Szkoda, że prawica znów rocznicę będzie obchodzić podzielona. W tym dniu powinniśmy demonstrować jedność w domaganiu się rozliczenia zbrodni PRL – komentuje Morawiecki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA