fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Kryzys puka do bram Berlina

Kanclerz Niemiec Angela Merkel
AFP
Niemcy przestały być odporne na kryzys. Berlin nie znalazł nabywców na 35 proc. swoich obligacji dziesięcioletnich
Dotychczas niemieckie obligacje uznawane były za jedną z najpewniejszych lokat kapitału w pogrążonej w  kryzysie Europie. Fatalny wynik aukcji wywołuje wśród analityków pytania, jak poradzą sobie z rynkowym finansowaniem słabsze kraje, takie jak Hiszpania, Włochy czy Belgia.
Czemu inwestorzy nie wykazali zainteresowania niemieckimi papierami?  – Wersja optymistyczna mówi, że stały się zbyt drogie. Wersja pesymistyczna to obawy inwestorów, że Niemcy zostały jedyną dużą gospodarką mogącą ratować strefę euro, a same mają dług publiczny przekraczający 80 proc. PKB.  Wersja alternatywna to strajk inwestorów chcących zmusić Niemcy, by zdobyły się na śmielszą akcję w  walce z kryzysem w strefie euro  – wylicza Kathleen Brooks, analityk z firmy Forex.com.
Wersja pesymistyczna wydaje się najbardziej prawdopodobna.  – Myślę, że poziom niemieckiego długu publicznego jest niepokojący. Jest większy niż hiszpański. To nie do końca prawda, że południowcy są leniwi, a Niemcy pracują – ostrzegał w zeszłym tygodniu Jean-Claude Juncker, szef  eurogrupy.
– Jak dotąd, jeśli inwestorzy wyprzedawali np. włoskie obligacje, rekompensowali to zakupami niemieckiego długu. Teraz wygląda na to, że wycofują pieniądze z całej strefy euro. Dane z USA wskazują, że zwiększa się ilość środków lokowanych w amerykańskich obligacjach – twierdzi Hans Redeker, strateg z banku Morgan Stanley.
Po nieudanej aukcji rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich przekroczyła poziom 2 proc. W tym czasie rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich wynosiła 1,93 proc., a szwedzkich 1,65 proc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA