fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Zmarł Olgierd Budrewicz

ROL
Zmarł Olgierd Budrewicz, podróżnik, który odwiedził ponad 160 krajów. Był też błyskotliwym felietonistą i varsavianistą. Miał 88 lat
Z wykształcenia prawnik, całe życie poświęcił podróżom do najbardziej egzotycznych zakątków świata. Zapytany przez "Rz", dlaczego zdecydował się podjąć ten wysiłek, odparł:
– Zaczęło się od tego, że znalazłem się w niedobrym czasie w złym miejscu. Byłem żołnierzem AK, a po wojnie, jak cały naród, wpadłem w wielką studnię. Nie było najmniejszych szans, by dokądkolwiek wyjechać. Jeżeli przy jakiejś wódeczce koledzy z powstania pytali mnie, co zamierzam robić, odpowiadałem: podróżować! I wszyscy się śmiali. Uważali, że to mrzonki.
– Moja zasada jest taka, że jeśli się marzy, trzeba pilnie obserwować wydarzenia i czas – mówił. – Wreszcie przychodzi odpowiedni moment, pojawia się szansa i należy z niej skorzystać. To się sprawdziło. Tak zacząłem poznawać świat. Pisząc o nim, nie zajmuję się polityką, nie stawiam wyrafinowanych teorii na temat przeobrażeń czy rewolucji. Ciekawią mnie ludzie, ich obyczaj, kultura...
Z Polski wyjechał po raz pierwszy w 1956 r. Dostał się na statek handlowy, gdzie sypał węgiel pod kotły. Tak dotarł do Kairu i Bejrutu. Stamtąd napisał pierwszy tekst do "Przekroju", a z czasem został korespondentem tego pisma.
Spieszył się, by poznać miejsca nieskażone przez cywilizację. Ubolewał, że pierwotne fascynujące zwyczaje zanikają na naszych oczach.
– Znam miejsca, gdzie  30 lat temu tubylcy chodzili nago – mówił po wydaniu książki "Druga strona księżyca". – W tej chwili trzeba się postarać, żeby ich spotkać bez przyodziewku. Chętnym podpowiem: Irian Zachodni, część Nowej Gwinei bezprawnie kontrolowana przez Indonezję. Na należącej do Mikronezji wyspie Yap kobiety wciąż chodzą toples. Ale to już prawie koniec. I nie jest to tylko sprawa odkrytych czy zakrytych biustów: to przede wszystkim odejście od naturalności, szczerości, bezpośredniości.
Należał do wybitnych varsavianistów. Mawiał, że stolicę kocha, ale jej nie lubi. W książce "Olgierda Budrewicza słownik warszawski" zebrał kilkaset haseł poświęconych postaciom, miejscom i historiom związanym z rodzinnym miastem.
Był człowiekiem dawnej epoki, prawdziwym dżentelmenem. Przypominał Phileasa Fogga, bohatera "W 80 dni dookoła świata".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA