fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Justyna Kowalczyk rusza po czwartą Kulę

Justyna Kowalczyk
Fotorzepa, Piotr Nowak now Piotr Nowak
Jutro Justyna Kowalczyk zaczyna wyścig po Puchar Świata. Znów z Marit Bjoergen na kolizyjnym kursie
Taka zima trafia się tylko raz na cztery lata: bez igrzysk, bez mistrzostw świata, bez pokusy rezygnowania z mniej ważnych startów, by przygotować się do najważniejszych. Justyna Kowalczyk i Marit Bjoergen wreszcie będą rywalizować ze sobą weekend w weekend, a cele mają te same, chcą wygrać Tour de Ski i zdobyć Kryształową Kulę.
Obie zamierzają opuścić tylko dwa starty, w tych samych miejscach: sprinty uliczne w Duesseldorfie i Mediolanie. Jeśli planów nie zmienią, to czekają nas aż 33 polsko-norweskie pojedynki na trasach od Sjusjoen w sobotę po Falun w połowie marca. W lutym Puchar Świata pierwszy raz będzie w Polsce, w Szklarskiej Porębie. Zniknie z kalendarza w następnym sezonie, ale ma wrócić w kolejnym. Justyna Kowalczyk mówi, że 17 i 18 lutego w Szklarskiej to jest jej szczyt sezonu.
Ale swoich dwóch królestw też nie zamierza oddawać bez walki. Tour de Ski wygrała jako jedyna dwa razy z rzędu i jako jedna z nielicznych ukończyła wszystkie, do których stanęła. Bilans Marit Bjoergen jest dużo gorszy: drugie miejsce w 2007 r., dziesiąte w 2009, nieukończony Tour w 2008 (oficjalnie: kłopoty żołądkowe, nieoficjalnie: dopiero 13. miejsce na dwa etapy przed końcem). W dwóch ostatnich sezonach Bjoergen z Tour de Ski rezygnowała. Wyścig został w nowym sezonie wydłużony z ośmiu do dziewięciu etapów. Tym dodatkowym jest bieg na 3 km w Toblach stylem klasycznym, czyli jedna z ulubionych konkurencji Kowalczyk.
Zwycięstwo w TdS to jedyny tytuł, jakiego Bjoergen brakuje,  zapewne już w najbliższych dniach albo tygodniach zostanie samotną rekordzistką w klasyfikacji zwycięstw w Pucharze Świata. Teraz rekord 46 wygranych dzieli z Bjoernem Daehlie.  Justyna też ma w tym sezonie szansę na rekord: czwartą Kryształową Kulę z rzędu. Dziś z trzema jest na równi z Marjo Matikainen, Gunde Svanem i Daehlim.
Nietypowy sezon zaczyna się w nietypowy sposób. Pierwsze biegi będą w sobotę w norweskim Sjusjoen, które nigdy Pucharu Świata nie gościło – i nie gościłoby, gdyby nie to, że tam była największa szansa na zaśnieżenie trasy. Awaryjnie przeniesiono konkurencje z Beitostoelen: w sobotę 0 11.30 będzie bieg na 10 km stylem dowolnym ze startu indywidualnego, w niedzielę biegi sztafet. Puchar Świata zaskoczył zimę, ale z pomocą dziesięciu armatek śnieżnych udało się: od środy można już w Sjusjoen – czyli w Siedmiu Jeziorach – trenować, od wczoraj jest tam Justyna.
Niezagrożone są również następne pucharowe zawody: Ruka Triple w Kuusamo, czyli pierwszy etapowy wyścig sezonu. Kowalczyk nigdy jeszcze nie była na podium w pierwszym biegu PŚ, ale już w drugi pucharowy weekend zdarzało jej się nawet wygrywać.
Sezon zaczyna się od dopingowego zgrzytu: na braniu hormonu wzrostu złapano Fina Juhę Lallukę, który wprawdzie teraz jest poza kadrą narodową, ale startował w mistrzostwach świata w Oslo.  Pod koniec poprzedniego sezonu w podobny sposób wpadł estoński mistrz Andrus Veerpalu. Hormon i EPO to dwie zmory biegów (i sportu w ogóle), tyle że ten pierwszy był dotąd dużo trudniejszy do wykrycia. Ale, jak widać, zaczął się nowy wyścig.
Przez cały sezon transmisje w TVP 2 i Eurosporcie.
Pierwsza w sobotę o 11.30.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA