fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Bezprawnie zwolniony z pracy powinien mieć prawo do wynagrodzenia

Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w sądzie pracy w pierwszej instancji proces trwa średnio pięć miesięcy
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Osoba bezprawnie zwolniona powinna mieć prawo do wynagrodzenia za cały czas walki przed sądem o przywrócenie do pracy
Tak wynika z wniosku, który został skierowany przez Sąd Rejonowy w Gliwicach do Trybunału Konstytucyjnego (sygnatura akt: P 46/11).
Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w sądzie pracy w pierwszej instancji proces trwa średnio pięć miesięcy. Jeśli zwolniony lub jego pracodawca złoży apelację, to wydłuża się do roku. Gdy pracownik wygra proces i zostanie przywrócony do pracy, zgodnie z art. 47 kodeksu pracy może liczyć na wypłatę wynagrodzenia za maksymalnie dwa miesiące. Tylko gdy został zwolniony dyscyplinarnie, zgodnie z art. 57 k.p. ma prawo do wynagrodzenia za trzy miesiące.
Do sądów rejonowych i okręgowych trafia średnio około 70 tys. spraw rocznie i co piąta jest rozpatrywana przez sąd drugiej instancji. Oznacza to, że w całej Polsce nawet kilkanaście tysięcy osób zwolnionych czeka ponad 12 miesięcy na wyrok w swojej sprawie. Przeciętnie zarabiający pracownik traci w tym czasie kilkadziesiąt tysięcy złotych, jeśli się okaże, że jego pracodawca podjął bezprawną decyzję.
– Większość pozwów, które trafiają do naszego wydziału, dotyczy przywrócenia do pracy. Dopiero w czasie procesu zwolnieni zmieniają swoje roszczenie na odszkodowanie. Dzieje się tak, szczególnie kiedy znajdą nowe zatrudnienie i nie zależy im na powrocie do poprzedniego pracodawcy – mówi sędzia Dorota Czyżewska, przewodnicząca wydziału prawa pracy w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia.
W czasie procesu chudnie nie tylko portfel pracownika. Maleje także jego emerytura
– Chronieni pracownicy, np. związkowcy czy kobiety w ciąży, którzy mają prawo do wynagrodzenia za cały czas procesu, rzadko kiedy rezygnują z roszczenia o przywrócenie do pracy. Myślę, że gdyby wszyscy pracownicy mieli do tego prawo, pracodawca dwa razy zastanowiłby się przed wręczeniem im wypowiedzenia – dodaje sędzia.
Gliwicki sąd w swoim wniosku do Trybunału Konstytucyjnego powołał się na art. 64 i 24 konstytucji mówiące o obowiązku ochrony praw majątkowych obywateli i zapewnienia ochrony stosunku pracy. Sąd ocenił, że ograniczenie wypłaty wynagrodzenia w czasie procesu jest niesprawiedliwe i krzywdzące. Odbija się nie tylko na kieszeni zwolnionych. Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przestają płynąć w tym czasie składki emerytalne, tracą także prawo do opieki zdrowotnej. Pracownika zwolnionego dyscyplinarnie (a takiej osoby dotyczy ten proces) bezprawne działanie pracodawcy pozbawia także prawa do zasiłku dla bezrobotnych.
Zdaniem sądu niekonstytucyjne w tym zakresie jest wykluczenie przez kodeks pracy możliwości zastosowania art. 471 kodeksu cywilnego, który nakłada obowiązek pełnego naprawienia szkody przez podmiot, który dopuścił się czynu niedozwolonego, w tym przypadku bezprawnego rozwiązania stosunku pracy.
– Już teraz pracownik, który został złośliwie zwolniony, może na podstawie wyroku TK z 2009 r. i orzecznictwa Sądu Najwyższego domagać się pełnego odszkodowania – komentuje Grzegorz Orłowski, radca prawny w kancelarii Orłowski, Patulski, Walczak. – W pozostałych przypadkach nie można obciążać pracodawcy tymi kosztami, szczególnie że firma nie ma wpływu na czas trwania procesu. Może to także zniechęcić pracodawców do zawierania z pracownikami umów na czas nieokreślony – wyjaśnia.
Czytaj także w serwisach:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA