fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Mecz niewykorzystanych szans: Polska wygrała z Węgrami

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
W ostatnim tegorocznym teście reprezentacja Polski pokonała w Poznaniu Węgrów. Po bramce Pawła Brożka i samobójczym golu Vanczaka Polacy wygrali 2:1
Franciszek Smuda w dzisiejszym spotkaniu postanowił wystawić zupełnie inną jedenastkę. W podstawowym składzie pojawi się ośmiu piłkarzy, którzy piątkowy mecz z Włochami rozpoczęli na ławce rezerwowych.
– Daję szansę innym, chociaż wiem, że zapytacie, czy nie lepiej zgrywać podstawowy skład. Sam zadałbym takie pytanie. A gdyby trener wystawił podstawowy skład, spytałbym, czy nie lepiej sprawdzić rezerwowych. Muszę mieć wybór, chcę wiedzieć, na co stać tych, którzy zazwyczaj dostają kilkanaście minut szansy – tłumaczy selekcjoner.
Reprezentanci Polski nie będą mogli liczyć w dzisiejszym spotkaniu na doping przy pełnych trybunach. Do południa sprzedano tylko 7 tys. biletów. Równo rok temu polscy piłkarze grali w Poznaniu z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Wtedy na stadionie pojawił się komplet - 42 tys. widzów. Powodem obecnej sytuacji są wysokie ceny biletów i brak godła na koszulkach.
Polacy zaczęli bardzo pewni siebie. W 4. minucie po składnej akcji Rybusa i Błaszczykowskiego w polu karnym znalazł się Mierzejewski. Po jego strzale piłka trafiła w boczną siatkę.
W 18. minucie swoją pierwszą szansę mieli Węgrzy, na silny strzał z 20 metrów zdecydował się Vladimir Koman. Piłkę po jego strzale pewnie złapał Fabiański.
Adrian Mierzejewski swoją kolejną szansę miał kilka minut później. Na wysokości pola karnego faulowany był Rybus. Do piłki podszedł Mierzejewski, a jego silne uderzenie na aut wybił bramkarz Węgier.
Gra Polaków z każdą chwilą wyglądała coraz lepiej. Dobrą okazję do zdobycia bramki miał Brożek, ale po jego strzale piłka przeleciała nad poprzeczką.
W 36. minucie Polacy wyszli na prowadzenie. Po szybko przeprowadzonej kontrze na bramkę Węgier strzelał Mierzejewski. Po jego uderzeniu piłkę przed siebie wybił Bogdan, a tam czekał Brożek, który pewnie strzelił obok interweniującego bramkarza.
Pierwsza połowa toczyła się zdecydowanie pod dyktando piłkarzy Franciszka Smudy. Na szczególną pochwałę zasługuje ofensywna gra naszego zespołu, który potrafił stworzyć kilka groźnych sytuacji pod bramką Węgier.
Od początku drugiej połowy w miejsce Matuszczyka wszedł piłkarz Lecha Poznań Rafał Murawski. Tylko minutę potrzebowali Polacy na stworzenie kolejnej pewnej sytuacji. Wojtkowiak silnie wstrzelił piłkę w pole karne, Brożek świadomie przepuścił piłkę do lepiej ustawionego Mierzejewskiego. Jego uderzenie nogami wybronił Bogdan.
W 67. minucie strzelca jedynej bramki zmienił Robert Lewandowski. Niewiele brakowało by chwilę później strzelił dla Polski drugą bramkę. Po jego uderzeniu głową piłka przeleciała nad bramką.
W 78. minucie jedną z niewielu okazji wykorzystali Węgrzy. Podanie z boku pola karnego wykorzystał Priskin doprowadzając do remisu.
Pięć minut przed zakończeniem spotkania Polacy znowu wyszli na prowadzenie. Lider naszej reprezentacji Jakub Błaszczykowski wbiegł w pole karne mijając kilku rywali i podał po ziemi do Roberta Lewandowskiego. Vanczak niefortunnie próbował wybić piłkę spod bramki, jednak w wyniku zamieszania znalazła się ona w bramce.
Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i Polacy mogli cieszyć się z pewnego zwycięstwa.
- Mieliśmy mnóstwo stuprocentowych okazji, których nie wykorzystaliśmy. Adrian Mierzejewski i Robert Lewandowski mogli podwyższyć wynik spotkania. Mogę mieć zastrzeżenia tylko do gry defensywnej mojego zespołu - powiedział po meczu Franciszek Smuda.
Drużyna radzi sobie coraz lepiej, mamy jednak momenty słabszej gry, gdy tracimy za szybko piłkę - podsumował selekcjoner.
Polska - Węgry 2:1 (36' Brożek, Vanczak 85' - samobój; Priskin 78.)
Skład reprezentacji Polski: Fabiański,  Wojtkowiak (84. Gol), Wasilewski, Głowacki (59. Piszczek), Komorowski, Dudka (65. Jodłowiec), Matuszczyk (46. Murawski), Błaszczykowski, Mierzejewski (73. Obraniak), Rybus, Brożek (66. Lewandowski)
Skład reprezentacji Węgier: Bogdan, Varga, Vanczak, Juhasz, Laczko, Koman, Sandor (46. Hajnal), Tozser (46. Elek), Dzsudzsak, Gera, Priskin
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA