fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Walczący kongresmen

Juan Manuel Marquez (z prawej) i Manny Pacquiao
AFP
Juan Manuel Marquez dwukrotnie był bliski wygranej z Mannym Pacquiao. W sobotę spotkają się trzeci raz
W Las Vegas faworytem będzie Filipińczyk. 33-letni Pacquiao (53 zwycięstwa, trzy porażki, dwa remisy) ma zagwarantowane za ten pojedynek 22 mln dolarów i procent od wpływów z pay-per-view. 38-letni Marquez (39 wygranych, pięć porażek i jeden remis) zarobi 5 mln. – Najpierw znokautuje Juana, w 2013 roku zostanie burmistrzem prowincji Sarangani, później senatorem, a w 2022 wystartuje w wyborach prezydenckich na Filipinach i wygra – mówi promotor"Pacmana" Bob Arum. Amerykanie porównują trzeci pojedynek Pacquiao – Marquez, który odbędzie się w MGM Grand w nocy z soboty na niedzielę (polskiego czasu), z walkami Joe Fraziera z Muhammadem Alim.
Zmarły kilka dni temu Frazier (pogrzeb w poniedziałek) podobnie jak Marquez uważał, że żadnej walki z największym rywalem nie przegrał. Faktycznie, dwa poprzednie pojedynki Pacquiao z Marquezem były wyrównane. Pierwszy, w 2004 roku, zakończony remisem pozwolił zatrzymać Marquezowi tytuły mistrzowskie organizacji WBA i IBF w wadze piórkowej. To była nieprawdopodobna wojna. Meksykanin padał w pierwszej rundzie trzy razy na deski i się podnosił. Co więcej, jeden z sędziów dał mu w tej walce wysoką wygraną – 115:110. Cztery lata później, też w Las Vegas, wygrał Filipińczyk, ale decyzja sędziów była niejednogłośna. Stawką był wtedy pas organizacji WBC w wadze superpiórkowej.
Teraz Pacquiao i Marquez walczyć będą o tytuł mistrza świata organizacji WBO w kategorii półśredniej należący do Filipińczyka. Freddie Roach, trener Pacquiao, jest zaskoczony, że Marquez tak dużo waży. – Myślałem, że będzie lżejszy, że postawi na szybkość i swoje słynne kontry. Widać chce się bić w półdystansie. Ale to już nie jest ten sam Manny, z którym walczył przed laty. Będzie zaskoczony, gdy zostanie znokautowany – mówi Roach. Pacquiao to najlepszy pięściarz bez podziału na kategorie wagowe, mistrz świata w ośmiu kategoriach. Od czasu ostatniej walki z Marquezem wygrywał z gigantami.
Trzy lata temu zmusił do poddania Oscara De La Hoyę, później znokautował Ricky Hattona, Miguela Angela Cotto, zmiażdżył Antonio Margarito i mocno przestraszył Shane'a Mosleya, który po kilku potężnych bombach nie miał ochoty na otwartą konfrontację z Mannym. Ale Marquez to król wagi lekkiej mający – jak sam twierdzi – skuteczną receptę na leworęcznego Pacquiao. Jego prawe bezpośrednie są perfekcyjne, jest też mistrzem krótkiej kontry, o czym w ubiegłym roku przekonał się Michael Katsidis, a wcześniej Juan Diaz i Joel Casamayor. Marquez podjął też wyzwanie i walczył z samym Floydem Mayweatherem jr. w wadze półśredniej, ale nie miał w tej potyczce szans.
Prawdopodobnie nie będzie miał ich też w starciu z Paquiao, który jest dla niego za duży i za silny. Filipińczyk to teraz znacznie lepszy pięściarz niż podczas dwóch poprzednich walk z Marquezem. Zmienił ustawienie w ringu, lepiej się porusza, a jego prawa ręka jest równie niebezpieczna jak lewa. Walczy mądrze, czeka na błędy rywala. Jeśli Meksykanin przyjmie z nim walkę cios za cios, to nie wytrzyma do końcowego gongu, bo uderzenia przyszłego prezydenta Filipin, a dziś kongresmena mają miażdżącą siłę.
Początek transmisji z Las Vegas w Polsacie Sport w niedzielę o 3 rano
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA