fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Prawo drogowe - Mandaty: Jak karać niepoprawnych kierowców

Andrzej Skowron sędzia Sądu Rejonowego w Tarnowie
Fotorzepa, Krzysztof Lokaj klok Krzysztof Lokaj
Przygotowywane rozwiązania mające stworzyć system nakładania mandatów karnych nie wnoszą niczego nowego, wręcz przeciwnie – twierdzi Andrzej Skowron sędzia Sądu Rejonowego w Tarnowie
Niewątpliwie jest to jedno z trudniejszych pytań, na jakie musi sobie odpowiedzieć Ministerstwo Infrastruktury, które pracuje nad przepisami wykonawczymi do ustaw – Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia oraz o transporcie drogowym. Niektóre z nich zostały już zresztą wydane. Od 15 września obowiązuje zmienione rozporządzenie prezesa Rady Ministrów w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (DzU z 2002 r. nr 20, poz. 201 ze zm.). Inne są w trakcie prac legislacyjnych.
Skąd więc ów alarmujący tytuł? Ano stąd, że na dobrą sprawę przygotowywane rozwiązania mające stworzyć pewien system nakładania mandatów karnych nie wnoszą niczego nowego, wręcz przeciwnie. Stanowią swego rodzaju krok wstecz w stosunku do obecnego, a właściwie poprzedniego już, stanu prawnego.
Ale po kolei. Niemal każdy z nas zetknął się z sytuacją, gdy po bardziej lub mniej udanych wakacjach w skrzynce pocztowej znajdował pismo nadesłane przez straż miejską, wzywające go do wskazania, kto w takim, a takim dniu kierował pojazdem, nomen omen należącym do adresata. W piśmie była też informacja, że niewskazanie takiej osoby grozi odpowiedzialnością za wykroczenie z art. 96 § 3 k.w. Taki też tryb, w ogólnym zarysie, mają wprowadzić przepisy, o których wspomniałem.
Różnica polega jedynie na tym, że procedura ta ma być jeszcze bardziej rozbudowana, by żaden właściciel pojazdu lub osoba, która nim kierowała w chwili popełnienia wykroczenia, nie uniknął odpowiedzialności. Ktoś powie, że to racjonalne rozwiązanie. Być może. Jestem jednak zdania, że nie tak powinno wyglądać postępowanie mandatowe. Jeżeli przepisy te wejdą w życie, czynności poprzedzające wydanie mandatu niewiele będą się różnić od tych prowadzonych w trybie „zwyczajnym", a od chwili ujawnienia wykroczenia do momentu ukarania kierowcy miną miesiące.
Do 15 września sprawca wykroczenia zarejestrowanego za pomocą urządzenia nazywanego potocznie fotoradarem – choć nie tylko – mógł zostać ukarany mandatem zaocznym, tzw. korespondencyjnym, przesyłanym mu listem poleconym wraz z zarejestrowanym obrazem wykroczenia. Wadą tego rozwiązania było oczywiście to, że organ mandatowy nie zawsze posiadał niebudzące wątpliwości informacje, kto kierował pojazdem w chwili jego popełnienia. Nietrudno odgadnąć, że zasadniczym tego powodem była nie najlepsza jakość fotografii wynikająca, co trzeba uczciwie powiedzieć, nie tylko z winy urządzeń rejestrujących, ale też innych, nazwijmy to obiektywnych, powodów. Zdaniem wielu praktyków tryb ten nadawał się jednak do „reanimacji", choć oczywiście wymagałoby to wielu zmian, i to w całym systemie prawa.
Prawdopodobnie nie skonstruowano urządzenia, które zawsze pozwoliłoby na rejestrowanie wizerunku osoby kierującej pojazdem znajdującym się w ruchu. Niemniej istnieją przecież urządzenia o wiele skuteczniejsze niż te używane dotąd przez policję, a obecnie przekazane Inspekcji Transportu Drogowego. Jest również oczywiste, że im lepszej jakości sprzęt stosuje organ mandatowy, tym większy procent fotografii nadających się do identyfikacji. Reszta przypadków wymagałaby oczywiście wyjaśnienia. Per saldo tryb zaoczny byłby jednak moim zdaniem o wiele skuteczniejszy, nie mówiąc o tym, że bardziej opłacalny.
Niestety, obrano inny kierunek. Projektodawcy, rezygnując z trybu zaocznego, nie dość, że proponują rozwiązania, które prawdopodobnie nigdy nie będą dobrze funkcjonować, to na dodatek są dość kosztowne. Czynności poprzedzające wydanie mandatu zjadać będą część pieniędzy, które, zgodnie z wolą ustawodawcy, miały być przeznaczone na poprawę jakości i rozbudowę istniejącej już infrastruktury drogowej (art. 20d ustawy z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych).
A wszystko dlatego, że zamiast sięgać po nowoczesne rozwiązania dotyczące rejestrowania obrazu i stworzyć system zgodny z ratio legis postępowania mandatowego (które ma się toczyć szybko i bez zbędnych formalności), projektodawca stara się dostosować przepisy do istniejących już, nie najlepszych zresztą, warunków technicznych i organizacyjnych.
System, który aktualnie powstaje (mowa nie tylko o rozwiązaniach prawnych), prawdopodobnie będzie służył przez długie lata. Póki jest w fazie projektowania, póty czas na rozważanie alternatywnych propozycji.
Tymczasem można odnieść wrażenie, że oprócz garstki pasjonatów nikt problemem tym tak naprawdę się nie interesuje, a przecież sposób, w jaki system będzie funkcjonował, leży w interesie każdego użytkownika ruchu, a więc w istocie każdego z nas!
Zobacz inne opinie:
Więcej w serwisie i poradniku:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA