fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Nowe zasady podziału subwencji oświatowej

Fotorzepa, Dariusz Golik Dariusz Golik
Będzie trudniej o reaktywację nauki w szkołach, które ucierpiały w wyniku powodzi czy wybuchu gazu
Tak wynika z przygotowanego przez ministra edukacji narodowej projektu rozporządzenia w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego na 2012 r. W myśl tych przepisów kwota rezerwy na nieprzewidziane wydatki zostanie zmniejszona o ponad połowę.
– Początkowo rezerwa wynosiła 1 proc. subwencji, w ostatnich latach zmniejszono ją do 0,6 proc., co dawało kwotę ponad 200 mln zł do dyspozycji ministra w razie nieprzewidzianych wypadków – mówi Marek Olszewski ze Związku Gmin Wiejskich. – Zmniejszenie jej do 0,25 proc. jest bardzo niebezpieczne. W tym roku z tych pieniędzy sfinansowano usuwanie skutków zniszczeń w szkole w Kazimierzu Dolnym po wybuchu gazu. Podobnie było w poprzednich latach, np. w Sandomierzu, gdzie po powodzi trzeba było szybko zorganizować naukę w zniszczonych placówkach.
Minister finansów zapewnia, że w razie klęski żywiołowej zostaną uruchomione budżetowe pieniądze. Eksperci twierdzą jednak, że środki z rezerwy były dostępne niemal od ręki. A po zmianach niezbędne będą długotrwałe procedury. Zasady podziału subwencji w przyszłym roku nie podobają się także nauczycielom.
– Szkopuł w tym, że w przyszłym roku subwencja nadal będzie dzielona w zależności od liczby uczniów, a nie kształcących ich nauczycieli – zauważa Krzysztof Baszczyński, wiceprzewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Nieracjonalny system podziału subwencji powoduje, że w części gmin i powiatów, do których trafiają te pieniądze, są nadpłaty. Tymczasem inne jednostki samorządu terytorialnego muszą dopłacać do utrzymania szkół – wyjaśnia.
Dotyczy to szczególnie małych miast, powyżej 5 tys. mieszkańców, które nie dostają specjalnych dodatków przewidzianych dla gmin wiejskich.
Dlatego zdaniem ZNP subwencja powinna iść za nauczycielem, a nie – jak to jest teraz – za uczniem. Obecny system zachęca bowiem do zatrudniania pedagogów bez doświadczenia i z niskim stopniem awansu zawodowego, a nie fachowców z doświadczeniem.
Przykładowo: zarobki nauczyciela stażysty wynoszą średnio 2,6 tys. zł, dyplomowany zarabia zaś prawie dwa razy więcej, bo 4,8 tys. zł.
Etap legislacyjny:
- konsultacje społeczne
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA