fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Programy informacyjne w telewizji mają mniej widzów

Widownia „Wiadomości” TVP 1 w ciągu roku zmniejszyła się o blisko 500 tys. osób
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Coraz mniej widzów ogląda programy informacyjne. Wolą szukać wiadomości w sieci. Polityka ich nudzi
Sztandarowe serwisy informacyjne największych telewizji mają poważne kłopoty. W ciągu ostatnich trzech miesięcy oglądało je znacznie mniej Polaków niż w tym samym czasie rok temu. I to mimo że od sierpnia do października trwał gorący politycznie okres – kampania wyborcza, wybory i czas powyborczych rozdań oraz rozliczeń.
W październiku "Fakty" TVN oglądało 4,2 mln osób, podczas gdy w tym samym miesiącu rok temu było to 4,55 mln, czyli o  7 proc. więcej. Jeszcze większą, bo 10-proc., stratę zanotowały "Wiadomości" TVP 1, które w październiku tego roku miały 4,1 mln widzów, a rok temu prawie 4,6 mln. 9-proc. spadek oglądalności zanotował także "Teleexpress" TVP 1 (z 3,7 mln do 3,4 mln widzów).
Podobnie sytuacja wyglądała w poprzednich miesiącach. Na  przykład we wrześniu "Wiadomości" oglądało 3,8 mln osób, czyli o 400 tys. widzów mniej niż w ubiegłym roku. "Fakty" rok do roku straciły we wrześniu 300 tys. widzów, a "Teleexpress" aż pół miliona.
Także w sierpniu zarówno "Wiadomości", jak i "Fakty" zanotowały prawie 11-proc. stratę w porównaniu z sierpniem ubiegłego roku. Największy spadek miał jednak "Teleexpress", któremu widownia stopniała z 3,2 mln do 2,5 mln, czyli o 21 proc.
Najbardziej stabilnymi programami, które tej jesieni ogląda niemal identyczna (z niewielkimi tylko wahnięciami) liczba widzów co w zeszłym roku, okazują się "Wydarzenia" Polsatu i "Panorama" TVP 2.
Za wcześnie jeszcze, by stwierdzić, czy gorsze wyniki oglądalności serwisów odbiją się na cenach reklam.
Zdaniem Małgorzaty Wyszyńskiej, szefowej "Wiadomości" TVP 1, to element większego trendu odpływania ludzi od telewizji do Internetu. – Telewizyjne serwisy oglądają często ci, którzy robią to z przyzwyczajenia. A część osób, głównie młodych, tego nawyku już nie ma. W ciągu dnia większość z nich ma stały dostęp do sieci, także w telefonach, więc dostają informacje na bieżąco – wyjaśnia.
Z tym, że wiedzę, co danego dnia wydarzyło się w kraju i na świecie, Polacy czerpią dziś głównie z Internetu, zgadza się dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Godzina 19 czy 19.30 przestaje być już świętą godziną, kiedy trzeba włączyć telewizor – podkreśla. Zwraca jednak uwagę także na inny czynnik: spadek emocji związanych z polityką. – W naszej bieżącej polityce wszystko zaczyna być coraz bardziej przewidywalne, telewizyjny polityczny wrestling zwyczajnie nudzi i przez nikogo nie jest traktowany poważnie, bo widz jest świadomy, że politycy robią to na pokaz – zauważa.
– Mamy przesyt informacji, bo telewizje informacyjne podają je na okrągło – komentuje prof. Jacek Dąbała, medioznawca z KUL.
Wyszyńska dodaje, że z wielu powodów rok 2010 był szczególny – ze względu na katastrofę smoleńską, trzęsienie ziemi w Japonii, powodzie. A takie wydarzenia sprawiają, że ludzie łakną informacji i częściej włączają serwisy informacyjne. Rok 2011 był zaś pod tym względem o wiele spokojniejszy.
– Po Smoleńsku Polacy dali jeszcze jedną szansę politykom, znów zaczęli się interesować sprawami publicznymi, ale bardzo szybko się okazało, że nic się nie zmienia, więc się rozczarowali i uciekli do swoich spraw – uważa prof. Dąbała.
Nieco inaczej na sprawę patrzy Kamil Durczok, redaktor naczelny "Faktów" TVN. – Owszem, jest coraz więcej kanałów tematycznych i widownia się rozdrabnia, odchodząc od oglądania głównych stacji, ale dla nas bardziej miarodajnym wskaźnikiem od liczby widzów jest udział w rynku, a na tym polu ta różnica rok do roku nie jest wcale tak duża – mówi "Rz".
W październiku tego roku udział w rynku "Faktów" wyniósł 31,14 proc. (w ubiegłym było to 33,49 proc.), "Wiadomości" – 28,01 proc. (w ubiegłym roku 31,13 proc.).
Na razie szefowie serwisów informacyjnych nie podejmują szczególnych kroków, aby powstrzymać odpływ widzów. Wyszyńska podkreśla tylko, że "Wiadomości" starają się nie wchodzić w polityczne kłótnie i nie wywoływać tematów polegających na tym, że jeden polityk komentuje to, co powiedział inny. A Durczok stwierdza: – Mamy swoich widzów, którym odpowiada to, jak robimy "Fakty", i to nas cieszy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA