fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

McDonald's – zagrożona pozycja lidera gastronomii sieciowej

Fotorzepa, SLAWOMIR MIELNIK SLAWOMIR MIELNIK
Aneta Wieczerzak-Krusińska
Karolina Kowalska
Rozmowa z Krzysztofem Kłapą, dyrektorem ds. korporacyjnych McDonald's Polska
Druga co do wielkości sieć gastronomiczna AmRest zapowiada, że w przyszłym roku otworzy 80-100 restauracji w naszym regionie, z czego połowa powstanie w Polsce. Czy McDonald's także przyspieszy tempo rozwoju sieci?
Znamy zapowiedzi AmRestu i czujemy oddech konkurencji na plecach. Ale ten oddech nie stał się dla nas ani trochę gorętszy ze względu na przyspieszenie tempa rozwoju przez naszego konkurenta. Nie chcemy się z nikim ścigać na liczbę otwieranych restauracji. Dla nas najważniejsze jest to, żeby wszystkie lokale przynosiły zysk. Wiele spółek restauracyjnych deklaruje, że w kolejnych latach otworzy kilkanaście czy kilkadziesiąt restauracji. Czas pokaże ile z tych zapowiedzi zostanie zrealizowanych.
A ile otwarć planuje McDonald's?
Chcemy utrzymać tempo rozwoju z ostatnich lat, a być może uda nam się nawet zwiększyć tę dynamikę. Ale na pewno sieć McDonald's nie powiększy się w przyszłym roku o kolejne 40-50 nowych restauracji, tak jak zapowiada w swoich planach AmRest.
W 2010 r. otworzyliśmy w sumie 22 restauracje, a w tym roku już doszło do tego 17 nowych lokali. Do końca grudnia uruchomimy kilka kolejnych.  Na przyszły rok ponad dwadzieścia lokalizacji już mamy zabezpieczone. Oznacza to, że w 2012 r., czyli w 20 lat po wejściu McDonald's do Polski liczba restauracji zbliży się do 300. Dla europejskiego oddziału McDonald's Polska jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się rynków. Oczywiście daleko nam do Niemiec, gdzie sieć liczy 1,3 tys. restauracji, ale znajdujemy się na wysokim siódmym miejscu w Europie pod względem ich liczby.
Jaki budżet planujecie na inwestycje?
Otwarcie pełnowymiarowej restauracji, czyli obsługującej kierowców tzw. McDrive i posiadającej kawiarnię McCafe kosztuje nas ok. 6-7 mln zł. Większość z planowanych na 2012 r. lokali będzie miała właśnie taki charakter. Oprócz tego planujemy jak co roku pełną modernizację szeregu funkcjonujących lokali. W wielu przypadkach wiąże się to z całkowitą przebudową fasad i zmianą wnętrza, a więc są to inwestycje także idące w miliony złotych.
Wśród nowych restauracji będą lokale własne czy franczyzowe?
I takie, i takie. Liczba restauracji franczyzowych już w przyszłym roku przekroczy 50 proc. wszystkich lokali. Docelowo chcemy, by takie restauracje dominowały w naszej sieci. Na świecie proporcje te kształtują się jak 70 do 30. Będziemy chcieli stopniowo zbliżyć się do takiego modelu.
McDonald's już kilka lat temu zaczął intensywnie inwestować w restauracje przy drogach. Okazuje się, ze to był trafiony strzał, bo także konkurenci dostrzegli tam potencjał. Teraz zaczynacie coraz chętniej wchodzić do małych miasteczek. Ale czy nie jest to bardziej ryzykowne przedsięwzięcie?
Ryzyko w biznesie jest zawsze. Staramy się jednak je ograniczać. Wchodząc do miejscowości, gdzie mieszka 20-30 tys. osób łapiemy też przydrożny ruch. Przykładowo, jeśli otworzyliśmy restaurację w Kłodzku to z myślą o tym, że przejeżdżają tamtędy ludzie do całej Kotliny Kłodzkiej, gdzie jest trasa międzynarodowa. Restauracja w Tarnobrzegu przyciąga też osoby przyjeżdżające do pobliskiego Sandomierza, a lokal w Malborku – turystów odwiedzających zamek w tym mieście.
Testujecie też inne lokalizacje. Chcecie np. uruchomić restauracje na terenie supermarketu Carrefour w warszawskim centrum handlowym Arkadia. Czy to ma być szerszy projekt?
To będzie na razie jeden lokal, który otworzymy na przełomie 2011 i 2012 roku. Carrefour szukał operatora gastronomii i zaproponował nam udział w tym projekcie, a my dostrzegliśmy pewien potencjał w tego typu lokalizacjach. Dla McDonald's nie jest to zupełne novum. W Stanach Zjednoczonych sieć działa także w hipermarketach Wal-Mart.
Czy w przyszłości będzie i u nas więcej takich restauracji - zależy od wyników testów. A te potrwają przynajmniej rok, bo trzeba zobaczyć jak sprawdza się ta koncepcja w sezonie, ale tez poza nim.
Od niedawna widać wasze działania marketingowe związane ze sponsoringiem turnieju Euro2012. Jaki będzie budżet na ten cel?
Kwoty nie mogę ujawnić. Ale budżet na promocję związaną z mistrzostwami w piłce nożnej będzie stanowił sporą część naszych przyszłorocznych wydatków na marketing. Najwięcej wydamy na program „Dziecięcej Eskorty". To będzie jeden z głównych tematów działań reklamowych.
Na co liczycie w związku z tym, że mecze rozgrywane w ramach mistrzostw odbędą się m.in. w polskich miastach.
Bycie międzynarodowym sponsorem Euro2012 niesie ze sobą określone profity. Jako jedyna spółka gastronomiczna będziemy widoczni z naszym brandem na stadionach i w wyznaczonych strefach kibica. Inne spółki restauracyjne mogą być w tych miejscach jako „no name" i nie mogą oferować tego samego asortymentu, co my. Liczymy przede wszystkim na turystów przebywających w strefach kibica, bo tam bez przerwy będzie coś się działo. I nie zawsze chodzi o ofertę gastronomiczną. Chcemy zaproponować tysiącom kibiców specjalne atrakcje m.in. udział w zabawach i konkursach. Na razie nie mogę ujawnić szczegółów, bo cały czas uzgadniamy z miastami, gdzie odbywa się turniej, program tych działań.
Chociaż przyszłoroczne mistrzostwa UEFA Euro2012 to tylko element naszego kalendarza działań, jednak jest dla nas bardzo ważny. Szczególnie w sferze emocjonalnej, budowy więzi z naszymi gośćmi. Percepcja marki na koniec przekłada się przecież na wynik finansowy. Ale założeń dotyczących tego ostatniego nie mogę przedstawić.
Dziękuję za rozmowę
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA