fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Mistrz i Małgorzata - komiks dwóch rosyjskich autorów

materiały prasowe
Słynna powieść „Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa ukazała się w wersji graficznej opowieści stworzonej przez dwóch rosyjskich autorów - pisze Monika Małkowska
Po raz pierwszy wpadł mi w ręce komiks rosyjski — a to dzięki wydawnictwu Timof, które zainicjowało serię najciekawszych prac zagranicznych autorów dotychczas nieznanych polskiemu odbiorcy. Na pierwszy ogień poszedł komiks na motywach jednego z literackich arcydzieł XX wieku — „Mistrza i Małgorzaty" Bułhakowa.
Tekst z archiwum "Rz"
Kontrowersyjne posunięcie. Zdaniem jednych — to spłycanie genialnej prozy, dla innych — sposób na popularyzację wielkiej literatury. Autor nie doczekał wydania pisanej przez 12 lat książki, zmarł w 1940 roku. Powieść ukazała się dopiero w 1966 roku, i to w wersji skróconej. Potem na jej kanwie powstało wiele filmów, widowisk teatralnych i telewizyjnych. Niemal wszyscy scenarzyści i reżyserzy eksperymentowali z oryginałem, wybierali dowolne motywy, dodawali aktualne aluzje, ubierali we współczesnym kontekst.
Nie inaczej w przypadku duetu komiksowych twórców Zasławski/Akiszyn. Panowie ruszył w diabelskie tango na początku lat 90. ubiegłego wieku, prawie dwie dekady temu. Zaledwie trzy lata wcześniej runął mur i
komunizm. Ale to nie powód, by graficznej parafrazie „Mistrza i Małgorzaty" wybaczyć potknięcia. Bo moim zdaniem, przedsięwzięcie przyniosło rozczarowujące efekty. Zarówno w warstwie scenariuszowej, jak plastycznej. Żenująco słaba okładka (facet o aparycji Lee Marvina plus dziewoja jak lala na tle opadających liści) źle rokuje dla wnętrza zeszytu. I to się, niestety, sprawdza.
Kadry Akiszyna są poszatkowane jak kapusta. Jego postaci raz ocierają się o kiepskie karykatury, to znów przywodzą na myśl nieudolne realistyczne portrety. Czarno-białe plansze naćkane, zawile skonstruowane. Chaos wizualny wydaje się szyderstwem z krystalicznie czystej linii narracyjnej Bułhakowa. Gdybym nie znała oryginału, nie zdołałabym pojąć, o co chodzi. Co gorsza, z libretta spreparowanego przez Zasławskiego wyciekły dowcipy i cienkości; sparciał specyficzny, charakteryzujący postaci język. Dialogi nie są ani wymianą słów, ani infiltracją myśli.
I jeszcze aneks. Dwa lata temu pognałam tropami Mistrza i Małgorzaty w stronę... Londynu — bo tam dzieło Bułhakowa ukazało się w formie graficznej. A to za sprawą dwojga brytyjskich autorów z polskim rodowodem. Andrzej Klimowski zajął się częścią moskiewską; jego żona Danusia Szejbal była odpowiedzialna za motyw Joszui i Piłata. Pracowali osobno, nie konfrontowali na bieżąco kadrów. Zobaczyli je dopiero w fazie „dymków". Moim zdaniem kontrast, jaki utworzyły te dwa światy, lepiej oddawał zamysł pisarza, niż powyżej omówiona wersja rosyjska. Ciekawe, co na to powiedzieliby rosyjscy czytelnicy?
Mistrz i Małgorzata
Na motywach powieści Michaiła Bułhakowa
Scenariusz: Misza Zasławski, rysunek: Askold Akiszyn
Tłum: Paweł Timofiejuk
Wyd. Timof i cisi wspólnicy
Warszawa, 2011
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA