fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Strach, euforia i paraliż

To Konrad, który przeżył awaryjne lądowanie B767. Za barierką czeka jego matka Tatiana (pierwsza z lewej)
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Po uratowaniu 231 pasażerów pojawiły się pierwsze skargi i wątpliwości. Ocaleni zostali na wiele godzin „uwięzieni” w terminalu, a Porty Lotnicze i LOT opóźniają usunięcie uszkodzonego samolotu. Największe lotnisko w Polsce będzie do czwartku sparaliżowane.
Przerażenie, niepewność, obawa o bliskich, a potem dzika radość. Tak wyglądały godziny oczekiwania w hali przylotów rodzin i bliskich pasażerów lotu 16 z Newark na Okęcie na pokładzie boeinga 767 w barwach LOT. Kapitan Tadeusz Wrona brawurowym lądowaniem uratował 231 pasażerów, sadzając na pasie 100-tonowego kolosa z zepsutym podwoziem.

Synowie dolecieli

– Idą wreszcie! – krzyknęła pani Tatiana ze łzami w oczach, gdy zza drzwi w hali przylotów wybiegli jej dwaj kilkuletni synowie: Konrad i Paweł. Przylecieli z Nowego Jorku z ojcem, ale ten został jeszcze w środku, bo czekał na bagaże.
– Nie było tak strasznie. Robiliśmy wszystko, co kazała obsługa na pokładzie. Nie baliśmy się znowu tak bardzo – zapewniali chłopcy dziennikarzy.
Starsi nie kryli strachu. Aleksander Pinno schował nawet paszport za koszulą. Jak nam powiedział, żeby w razie katastrofy można było łatwo zidentyfikować zwłoki.
Czy od teraz będzie bał się latać samolotami?
– Nie mogę sobie na to pozwolić – wzrusza ramionami.
– Jutro mam samolot do Gdańska. Jestem już umówiony z dwoma osobami, więc na pewno tego nie przełożę.
Z latania nie zrezygnuje też Linda ze Szwecji, która przyjechała zwiedzać Warszawę.
– W przyszłym tygodniu wylatuję do Amsterdamu, oby bez przygód – zastrzega.
Najgorzej wspomina chwile niepewności, kiedy samolot krążył nad Mazowszem, spalając paliwo. – Zauważyliśmy, że trwa to strasznie długo – opowiadała. – Załoga nie ukrywała przed nami, że mamy kłopoty, i mówiła, że może stać się najgorsze.
– Mimo że na pokładzie znajdowało się dużo dzieci, wszyscy zachowywali się spokojnie – relacjonował pan Wiesław, który podróżował z siostrą. Scenę lądowania nakręcił aparatem fotograficznym. Jeszcze nie wie, czy upubliczni go na Facebooku albo YouTube.
Niektórzy wychodzący do telewizyjnych kamer mówili, że wbrew publicznym zapewnieniom rzeczników, pasażerowie nie zostali objęci opieką psychologów.
Podczas twardego lądowaniu nikt nie ucierpiał. Jedna z pasażerek w ciąży trafiła na obserwację do szpitala na pl. Starynkiewicza.
Niektórzy pasażerowie skarżyli się, że przez wiele godzin nie mogli opuścić lotniska. Kiedy po północy zamykaliśmy ten numer „Rzeczpospolitej", na lotnisku wciąż było kilkudziesięciu pasażerów oczekujących na walizki. Część bagażu została uwięziona w luku.

Boeing na krzyżówce

Dzisiaj pasażerowie muszą być przygotowani na duże utrudnienia. Samolot zatrzymał się na tzw. krzyżówce, czyli  skrzyżowaniu dróg startowych. Lotnisko zostało więc zamknięte. Wieża kontroli lotów przekierowała lądowania m.in. do Katowic, Gdańska i Krakowa. Według nocnego komunikatu Portów Lotniczych, Okęcie ma być zamknięte co najmniej do godz. 4 w czwartek. To oznacza kolejną dobę bez największego lotniska w Polsce.
Początkowo uszkodzony samolot miał zostać usunięty z pasa w ciągu kilku godzin. Prezes LOT?Marcin Piróg przyznał, że skala usterek jest tak duża, że ten B767 raczej już nigdy nie wzbije się w powietrze.
Operację przełożono, choć Okęcie jako jedyny port w kraju posiada zakupiony w ubiegłym roku przy wsparciu finansowym UE podnośnik do usuwania unieruchomionych statków powietrznych. Czemu nie został więc użyty od razu?
– Procedury wymagają, żeby na miejscu byli przedstawiciele boeinga, którzy lecą do Polski z Seattle. Podróż utrudnia fakt, że w Warszawie nie da się wylądować – mówił wczoraj wieczorem rzecznik Portów Lotniczych Przemysław Przybylski.
Według naszych ustaleń, chodzi o kwestię ustalenia winy awarii podwozia B767 w barwach LOT.
– Przedstawiciele LOT?obawiają się dotykać samolotu, żeby Boeing nie wykręcił się
od odpowiedzialności np. złym zabezpieczeniem maszyny – mówi nasz informator z branży lotniczej.
Według dyrektora Portów Lotniczych Michała Marca, po awaryjnym lądowaniu nie ma uszkodzeń w nawierzchni drogi startowej. Samolot zniszczył za to 10 lamp oświetleniowych.
Każda godzina przestoju na Okęciu to gigantyczne straty dla lotniska i przewoźników.

Boeing zatkał Okęcie

Każdy dzień zamknięcia lotniska Okęcie oznacza paraliż przestrzeni powietrznej nad Polską.
Udrożnienie pasa po awarii to też test na sprawność służb lotniskowych. Dziś przez cały dzień przewoźnicy nie będą latać z Warszawy, odwołanych więc zostanie ok. 400 startów i lądowań. Tygodniowo w Polsce odbywa się ok. 4 tys. operacji lotniczych (startów i lądowań), w tym prawie 2 tys. z Warszawy. Lotniska zapasowe dla Warszawy to Katowice, Gdańsk i Kraków, ale maszyny będą też kierowane do Łodzi.
Gdzie uzyskać informacje o odwołanych lotach?
Pasażerowie muszą kontaktować się ze swoją linią lotniczą, gdzie uzyskają informację o zmianie miejsca wylotu, proponowanym transporcie lub zwrocie wydatków na bilet. Źródłem informacji powinna być też strona lotniska www.lotnisko-chopina.pl. Ta wczoraj przeżywała jednak takie oblężenie, że została zablokowana. Według Portów Lotniczych, Okęcie może zacząć działać dopiero w czwartek rano.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA