fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sądny dzień dla Ziobry?

ROL
W środę posiedzenie Komitetu Politycznego PiS. Zajmie się m.in. listem europosła do Kaczyńskiego
Tego posiedzenia, zwołanego przez Jarosława Kaczyńskiego, wcześniej nie było w planach. W partii spekuluje się więc, że może to oznaczać ogłoszenie decyzji rzecznika dyscypliny w PiS Karola Karskiego w sprawie wiceprezesa partii, europosła Zbigniewa Ziobry.
– Informacja o zwołaniu posiedzenia zbiegła się z powrotem Karola z urlopu. Czas zakończyć medialną awanturę niesłużącą PiS – mówi "Rz" członek komitetu politycznego.
– Mam nadzieję, że dojdzie do uspokojenia emocji, pojednania i wspólnego ustalenia priorytetów na przyszłość – komentuje poseł Andrzej Dera, jeden z ziobrystów.
Krótko po wyborach Zbigniew Ziobro w wywiadach dla tygodnika "Uważam Rze" i "Naszego Dziennika" mówił, że konieczna jest demokratyzacja partii. Uznał, że musi się ona otworzyć na nowe środowiska i sugerował, iż może być konieczne powołanie nowego, konserwatywno-narodowego ugrupowania. Władze partii uznały to za działanie na szkodę PiS.

Był kij,  była marchewka

Jaka będzie decyzja rzecznika dyscypliny? Klubowi koledzy Karola Karskiego mówią pół żartem, pół serio: taka, jak chce prezes. Sam Karski unika kontaktów z dziennikarzami. We wtorek nie odbierał telefonu od "Rz".
Jak wynika z naszych ustaleń, w ubiegłym tygodniu Kaczyński wahał się, czy sięgać po najsurowszą karę. Na wyrzucenie niepokornego wiceprezesa z partii nalegali członkowie frakcji skupiającej posłów z dawnego Porozumienia Centrum. Jak informowała w sobotę "Rz", przeprowadzili w regionach analizę, z której wynika, że wyborcy pozytywnie przyjęliby usunięcie Ziobry.
– To przygotowywano jako kij. Ale była też marchewka – mówi "Rz" jeden z posłów blisko współpracujący z Kaczyńskim. – Prezes liczył, że Ziobro się wyciszy, że do najbliższego posiedzenia Rady Politycznej (być może pod koniec listopada) przekona się, jak słaba jest jego grupa i wycofa się ze swoich słów. Sytuacja mogła się jednak zmienić w poniedziałek, bo Jarosława uderzyła agresywna treść listu otwartego Ziobry.
W poniedziałek "Rz" ujawniła, że ziobryści idą na konfrontację i będą się starali pozyskiwać poparcie posłów. Tego samego dnia Ziobro ogłosił list otwarty do prezesa PiS.
Poprosił w nim Kaczyńskiego o powstrzymanie "brutalnych ataków" na niego i zaprosił do dyskusji, "jak powinniśmy się zmieniać, aby zwyciężać". Wezwał do zachowania jedności PiS. "Musimy stawić czoła wielu wyzwaniom (...). Powinniśmy zwyciężać, proponując dobre i odważne rządy, jako alternatywę wobec władzy Donalda Tuska" – napisał.

Chcemy tylko wygrać

Członkowie władz partii, z którymi rozmawiała "Rz", przyznają, że nie mają pewności, czy "dyscyplinarka Ziobry" będzie w ogóle dziś omawiana. Prawdopodobnie pojawi się jednak kwestia listu otwartego.
– Nie wykluczam, że komitet zajmie się tą sprawą. Problem na pewno wymaga głębokiego rozważenia i rozwiązania. Natomiast jakie to będzie rozwiązanie i czy nastąpi to jutro, tego nie umiem powiedzieć – komentuje poseł Jarosław Zieliński, członek Komitetu Politycznego PiS.
Jeśli zapadnie decyzja w sprawie Ziobry, to prawdopodobnie – jak pisała już "Rz"  – zostanie on zawieszony w prawach członka partii.
Ziobro, któremu w poniedziałek urodził się syn, nie chciał się wypowiadać na temat partii.
– Dotarły do nas informacje, że prezes dał zielone światło dla ataków na nas w mediach – mówi bliski współpracownik europosła. – Dlatego Ziobro zdecydował o napisaniu listu, w którym wyjaśnia swoje stanowisko. Ani jemu, ani osobom, które są mu w partii przychylne, nie zależy na zmianie przywództwa. Chcemy tylko, by PiS wygrało wybory za trzy lata.
Ceniona w PiS socjolog prof. Jadwiga Staniszkis wyznała w TVN 24, że liczy, iż Kaczyński pochyli się nad listem Ziobry.  – Mam nadzieję, że nie da się manipulować przez miernoty i aparat, któremu nie zależy na zwycięstwie, i zobaczy, że tacy ludzie jak Ziobro, kojarzeni z walką z korupcją, są w PiS potrzebni – powiedziała.
– Te działania szkodzą prawicy i Polsce. Muszą się skończyć  – ocenił jednak w TVN 24 Adam Hofman, rzecznik partii. A we władzach PiS zestawia się list Ziobry z wystosowanym po przegranych wyborach prezydenckich listem otwartym Marka Migalskiego (PJN), w którym apelował, by Kaczyński nie niszczył wizerunku zbudowanego w kampanii. Po liście Migalski został wyrzucony z frakcji PiS w Parlamencie Europejskim.
PiS: Głośne odejścia  i powroty
Jacek Kurski – rok po wstąpieniu do PiS (w 2002 r.) odszedł do LPR. Powód? Jarosław Kaczyński nie zgodził się, by startował na prezydenta Gdańska. W 2004 r. wrócił po konflikcie z Romanem Giertychem, liderem LPR.
Marek Jurek – w 2007 r. wystąpił, gdy władze PiS nie zgodziły się poprzeć w głosowaniu w Sejmie projektu zmian w konstytucji wprowadzających ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Założył Prawicę Rzeczypospolitej. Obecnie poza Sejmem.
Ludwik Dorn - założyciel PiS  i wiceprezes, w 2007 r. zawie- szony w prawach członka, gdy skrytykował kampanię wybor- czą. W 2008 r. z PiS usunięty. Dziś jako bezpartyjny wszedł do Sejmu z list PiS.
Kazimierz Ujazdowski - z Dornem i Pawłem Zalewskim (dziś europoseł PO) zrezygnował z funkcji wiceprezesa. W 2007 r. odszedł z partii, rok później został szefem koła Polska Plus.  W 2010 r. wrócił do PiS.
Marek Migalski – w 2010 r. wyrzucony z frakcji PiS w Parlamencie Europejskim (nie należał do partii) za list otwarty do Jarosława Kaczyńskiego. Działa w PJN.
Joanna Kluzik-Rostkowska  i Elżbieta Jakubiak – w 2010 r.  wyrzucone za "działanie na szkodę partii". Wraz z nimi wyszło kilkunastu posłów, m.in. Paweł Poncyljusz i europosłowie: Paweł Kowal, Michał Kamiński i Adam Bielan. Założyli PJN. W 2011 r. Kluzik-Rostkowska przeszła  do PO i została posłem nowej kadencji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA