fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Raport onkologów – rak nie musi tylu zabijać

Co roku na raka piersi zapada 15 tys. Polek. Na zdjęciu badanie mammograficzne
Fotorzepa, Maciej Piasta Maciej Piasta
Kilka tysięcy Polaków mniej umierałoby na nowotwory, gdyby służba zdrowia była lepiej zorganizowana
Polskie Towarzystwo Onkologiczne przedstawiło raport wskazujący, co trzeba zrobić, by umierających na raka było mniej. Wcześniej naukowcy pokazywali, jak często Polacy chorują i umierają na raka.
– Analizowaliśmy dwa często występujące nowotwory: raka piersi i raka jelita grubego – mówi dr Adam Kozierkiewicz, który z firmą Ośrodek Analiz Uniwersyteckich i PTO opracował raport. – Gdyby udało się nasze uwagi wprowadzić w życie, moglibyśmy znacząco poprawić wyniki leczenia. Na raka piersi zapada co roku 15 tys. Polek – na tle krajów rozwiniętych to stosunkowo niewiele. Jednak w Polsce skutecznie leczonych jest ok. 70 proc. z nich. Na Zachodzie – 85 proc.
Przy raku jelita grubego różnice są jeszcze większe: skutecznie leczymy 40 proc. spośród 15 tys. chorujących co roku. Mogłoby to być 60 proc. – Daje to co roku 2 tysiące uratowanych kobiet i 3 tysiące osób, które zapadły na raka jelita grubego – ocenia Kozierkiewicz.

Nie o pieniądze chodzi

Jak poprawić wyniki? – Nie apelujemy o dodatkowe duże pieniądze. Chcemy lepiej wykorzystać te zasoby, które już mamy w służbie zdrowia – mówi prof. Jacek Jassem, przewodniczący PTO. Onkolodzy uważają, że wiele dałoby lepsze zorganizowanie leczenia i diagnostyki. Pacjentka z Warszawy opowiada, że gdy dowiedziała się o raku, czuła się zagubiona, nie wiedziała, co dalej robić. – Cała rodzina była zaangażowana w szukanie miejsca w szpitalu, w którym można bez kolejki zrobić operację. Zawsze słyszałam, że ważny jest każdy dzień. Ale gdy usiłowałam zapisać się do szpitala, mówiono mi, że przy raku piersi kilka tygodni oczekiwania nie ma wpływu na skuteczność leczenia. Byliśmy w panice, nie wiedzieliśmy, kto ma rację – wspomina. Sytuacja zmieniła się, gdy trafiła już do ośrodka onkologicznego. Tam specjaliści przejęli kontrolę i zaplanowali całe leczenie. – Moja lekarka zapisała mnie na radioterapię. Chociaż tam też była kilkutygodniowa kolejka, to ten czas i tak był potrzebny, bo wtedy goiła się rana po operacji chirurgicznej – opowiada.

Eksperci wielu dziedzin

– Najważniejsze, by pacjent nie był pozostawiony sam sobie, bo część z nich „wypada" z systemu. Nie jest w stanie pokonać barier administracyjnych albo zapłacić prywatnie za badanie, do którego jest kolejka – mówi Kozierkiewicz. – Pacjentów, którzy rezygnują z leczenia na kolejnych etapach, może być nawet kilka procent – uważa prof. Janusz Jaśkiewicz, onkolog z Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku. Dlatego PTO podkreśla, że leczenie chorego już na początku powinni zaplanować specjaliści z wielu dziedzin, bo później ewentualnych błędów nie da się naprawić. Proponuje utworzenie w Polsce ośrodków wyspecjalizowanych w leczeniu najważniejszych nowotworów (na wzór istniejących w kilku krajach Europy Zachodniej). Zdaniem analityków mogłoby ich być nawet kilkadziesiąt. Takie ośrodki mogłyby powstać do 2015 r. PTO chce zorganizować je w istniejących regionalnych centrach onkologii i ośrodkach akademickich, ale także wykorzystać rozwijające się szybko duże szpitale w mniejszych miastach. Ministerstwo Zdrowia powołało pełnomocników do stworzenia takich ośrodków w dwóch dziedzinach, właśnie raka jelita grubego i raka piersi. – Te ośrodki podlegałyby akredytacji, czyli sprawdzeniu, czy mają odpowiednie wyposażenie i wystarczającą liczbę specjalistów, ile trwa diagnostyka i jaka jest w nich skuteczność leczenia – wymienia prof. Jassem. Istotne jest też, czy w ośrodku prowadzone są małoinwazyjne operacje, czy możliwa jest rehabilitacja i czy pacjent ma opiekę psychologa.

Ile potrzeba szpitali

Czy tak będzie? Część specjalistów odpowiada, że ośrodki, które zajmują się kompleksową opieką nad pacjentem, już istnieją. – Niemal w każdym województwie jest centrum onkologii, które powinno organizować leczenie nowotworów na swoim terenie – zauważa Zbigniew Pawłowicz, dyrektor Centrum Onkologii w Bydgoszczy. – Zorganizowaliśmy kompleksowe leczenie pacjentek z rakiem piersi już dziesięć lat temu. Zajmujemy się pacjentem z chorobą nowotworową od chwili, kiedy do nas przyjdzie na badanie do pełnej rehabilitacji. Jego zdaniem to duże, centralne ośrodki powinny odpowiadać za organizację leczenia. – Nie znaczy to, że chory musi jeździć do dużego miasta na wszystkie zabiegi. My mamy filię we Włocławku. To nasi lekarze jeżdżą do pacjentów – mówi Pawłowicz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA