fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nie czeka nas powtórka z maja 1968

AFP
Protesty „oburzonych”, które przetaczają się przez kraje Zachodu, nie zwiastują rewolucji. Ale mogą usprawnić demokratyczne mechanizmy
– Jesteśmy tutaj, bo stanowimy 99 procent społeczeństwa – powtarzają zgodnie demonstranci w Nowym Jorku, Bostonie, Chicago, Los Angeles, Miami, a nawet na Alasce. Wrogi jeden procent to najbogatsi Amerykanie: bankierzy, finansiści, lobbyści i szefowie „chciwych korporacji" – którzy wciąż się bogacą, podczas gdy milionom Amerykanów brakuje pieniędzy na lekarza, jedzenie czy dach nad głową.

Demonstranci ze śpiworami, namiotami, transparentami, flagami dotarli też do Waszyngtonu. Obozowisko rozbili w parku niedaleko Białego Domu. Pod pomnikiem generała unionistów Jamesa McPhersona rozprawiają o przyczynach kryzysu i o tym, że świat może być lepszy. Śpiewają, grają na bębnach oraz na gitarze z przyklejoną naklejką: „wszyscy moi bohaterowie mają kartoteki w FBI". A korzystając z pięknej pogody – w niektóre dni w Waszyngtonie temperatura w październiku przekracza 20 stopni – grają w hula-hoop lub ganiają się radośnie dookoła namiotów.

Spoty...
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA