fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Demon zagrożeń jest dość swawolny

Rzeczpospolita
Rozmowa z prof. Zbigniewem Nęckim, psychologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego
Rz: Czy polskie społeczeństwo przyzwyczaiło się do takich sytuacji zagrożenia jak ptasia grypa?
Zbigniew Nęcki: Nie można się przyzwyczaić do takich sytuacji. Nigdzie na świecie to się jeszcze nie udało. Lęk i społeczne poczucie zagrożenia epidemiami są spore. Tylko ogromne dowody troski ze strony władzy i pokazanie, że ktoś kontroluje sytuację mogą zaowocować lepszymi nastrojami społecznymi.
Obecnie władza wysyła takie sygnały?
Nastroje społeczne są niezłe, bo jesteśmy świeżo po zmianie ekipy rządzącej, a w takiej sytuacji pojawia się wiara w polepszenie sytuacji. Ale w dłuższej perspektywie każdej władzy przypisuje się niekompetencję i nieudolność. Demon zagrożeń okazuje się dość swawolny i nie podporządkowuje się wojewodom i urzędnikom.
Media, opisując zagrożenia, pogarszają nastroje?
Środki masowego przekazu mają ogromny wkład w tworzenie nastroju histerii. Media mają lękotwórczy wpływ na odbiorców, pokazując dziesiątki wypadków i nieszczęść, które kiedyś były przeżywane lokalnie, a obecnie – globalnie. Gdy jeden granat wybuchnie w Złotoryi, to będziemy się trząść ze strachu także w Szczecinie i Dusznikach. Media wyłapują konkretne sytuacje i prezentują je jako sensację. To tworzy obraz świata pełnego zagrożeń. Oczywiście dziennikarze robią to w dobrej wierze, aby informować społeczeństwo, ale przy okazji nakręcają spiralę zagrożenia.
Nie powinny więc informować o klęskach żywiołowych i epidemiach?
Nawet gdyby media wysyłały społeczeństwu „uspokajacze”, czyli komunikaty, że nie jest tak źle, to ludzie to odrzucą. Naukowo nazywa się to selektywnością jednostronną – podobnie jak woda łatwo płynie w dół, a pod górkę już z trudem. Podobnie my wyłapujemy sygnały świadczące o niebezpieczeństwie, a te mówiące o dobrej sytuacji znacznie trudniej przebijają się do ludzkiej psychiki.
Na Zachodzie za największe zagrożenie uważany jest terroryzm. Czy w Polsce będzie wkrótce podobnie?
W Polsce zdarzały się już przypadki porzuconych toreb, które wywołały panikę. Polacy nie są odporni na lęk przed terroryzmem i nie jesteśmy pod tym względem odmienni od mieszkańców innych krajów.
Jak pan ocenia reakcje Polaków na przypadki ptasiej grypy?
Ludzie mieszkający blisko zakażonych ferm będą popadali w ogromny niepokój, starając się radykalnie zmniejszać zagrożenie. Szczególnie widoczna będzie troska o dzieci, co się objawi na przykład żądaniami zamykania szkół w okolicy. A jeśli się nie udowodni, że wybijanie zarażonych ptaków rozwiązuje problem, będziemy mieli do czynienia z klasycznym przykładem rozwoju paniki społecznej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA