fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Liga Mistrzów: naiwni czarodzieje z Dortmundu znów przegrali

Gol Roberta Lewandowskiego nie dał Borussii nawet punktu. Olympiakos pokonał ją 3:1, ale szanse na awans jeszcze są
Bramka zostanie zapamiętana, bo była pierwszą polską w LM od dwóch lat i była bardzo ładna: Lewandowski (rozegrał cały mecz, podobnie Łukasz Piszczek) po podaniu Mario Goetzego przyjął piłkę w niewygodnej pozycji i strzelił z linii pola karnego, przy słupku.
Ten gol dał Borussii wyrównanie, wydawało się, że może wepchnie ją wreszcie w Lidze Mistrzów na właściwy tor. Ale skończyło się jak zwykle. Mistrz Niemiec pozostaje tej jesieni w Europie drużyną wielkich serc i pustych rąk. Gra ładnie, walczy do końca, piłka go lubi, ma przewagę. Ale dało to do tej pory tylko jeden punkt, ledwo uratowany w meczu z Arsenalem. Borussia spadła właśnie na ostatnie miejsce w grupie F, szanse na awans zachowuje nadal głównie dzięki wczorajszej porażce Marsylii u siebie z Arsenalem 0:1. Każdy jej mecz w LM wygląda tak samo: Borussia swoje okazje do strzelenia gola marnuje – wczoraj niezrozumiałe decyzje podejmował Shinji Kagawa, w 66. minucie zmienił go Kuba Błaszczykowski i też zaczął od zmarnowania dobrej okazji – a rywalowi daje gole w prezencie.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung" napisała po spotkaniu w Pireusie, że obrona mistrzów Niemiec przyłączyła się do greckiego strajku generalnego. Dwa pierwsze gole dla Olympiakosu padły po korowodach błędów: ktoś pozwolił rywalowi podać, ktoś skoczył za nisko i nie w porę, ktoś się zagapił. Wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło. Najpierw wykorzystał to Niemiec Jose Holebas, potem Algierczyk Rafik Djebbour. Trzeci gol, Francoisa Modesto po rzucie wolnym, też był  spokojnie do uniknięcia. Środkowy obrońca Neven Subotić sprawiał chwilami wrażenie, że w polu karnym nie szuka piłki, tylko miejsca, w którym mógłby się znowu efektownie wywrócić. Borussia cierpi, ale może być jeszcze gorzej: można jak wczoraj Marsylia zanudzić kibiców toporną grą, kalkulowaniem, brakiem odwagi, a i tak  zostać z niczym, tracąc gola w ostatniej chwili. Aaron Ramsey zdobył jedyną bramkę w doliczonym czasie. Wojciech Szczęsny nie miał okazji do wykazania się. To nie była kolejka sprzyjająca sensacjom, wielcy odprawili małych bez problemu, Chelsea, Milan i Barcelona mogą już za dwa tygodnie zapewnić sobie awans. Tylko w grupie G wszyscy są niemal tak samo blisko i daleko awansu. Prowadzi APOEL Nikozja, jak się wydawało, skazany na porażkę w zderzeniu z fortunami Szachtara, Zenitu i Porto. Ale Wiśle przed walką z APOEL o LM też wiele się wydawało. Grupa E: • Chelsea – Genk 5:0 (Meireles 8, Torres 11, 27, Ivanović 42, Kalou 72) • Bayer Leverkusen – Valencia 2:1 (Schuerrle 52, Sam 56 – Jonas 24). Tabela: 1. Chelsea 3 7 8-1; 2. Bayer 3 6 4-3; 3. Valencia 3 2 2-3; 4. Genk 3 1 0-7. Grupa F: • Olympiakos – Borussia Dortmund 3:1 (Holebas 8, Djebbour 40, Modesto 78 – Lewandowski 26) • Marsylia – Arsenal 0:1 (Ramsey 90+2). Tabela: 1. Arsenal 3 7 4-2; 2. Marsylia 3 6 4-1; 3. Olympiakos 3 3 4-4; 4. Borussia 3 1 2-7. Grupa G: • Szachtar Donieck – Zenit Petersburg 2:2 (Wilian 16, L. Adriano 45+1 – Szirokow 33, Fajzulin 60) • Porto – APOEL 1:1 (Hulk 13 – Ailton 19). Tabela: 1. APOEL 3 5 4-3; 2. Zenit 3 4 6-5; 3. Porto 3 4 4-5; 4. Szachtar 3 2 4-5. Grupa H: • Milan – BATE Borysów 2:0 (Ibrahimović 33, Boateng 70) • Barcelona – Viktoria Pilzno 2:0 (Iniesta 10, Villa 82). Tabela: 1. Barcelona 3 7 9-2; 2. Milan 3 7 6-2; 3. BATE 3 1 1-8; 4. Viktoria Pilzno 3 1 1-5.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA