fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Czy PO zapłaci karę za nielegalne promowanie Borowskiego?

Alicja Dąbrowska, posłanka
archiwum prywatne
Czy Platforma Obywatelska zapłaci karę za nielegalne promowanie Marka Borowskiego? Kandydatka PO do Sejmu na swojej ulotce reklamuje jego komitet. PKW: To niedozwolone.
Kandydatka PO do Sejmu, dotychczasowa posłanka Alicja Dąbrowska, napisała na swojej ulotce wyborczej: „Moim kandydatem do Senatu jest Marek Borowski".
To niby jest normalne. – Platforma popiera przecież Borowskiego i wszędzie o tym mówi. Nie widzę w tym niczego złego – stwierdza Alicja Dąbrowska. W okręgu, w którym startuje były marszałek Sejmu (Praga-
-Południe, Praga-Północ, Rembertów, Targówek i Wesoła) zarówno PO, jak i SLD nie wystawiły swoich kandydatów, udzielając cichego wsparcia Borowskiemu. Jednak w świetle nowego kodeksu wyborczego taki tekst na oficjalnej ulotce jest niedopuszczalny i może kosztować komitet PO nawet  10 tys.  zł kary. – Bo zgodnie z przepisami każdy z komitetów prowadzi kampanię tylko na rzecz tych osób, które zgłosił, wyjaśnia Krzysztof Lorentz, dyrektor Zespołu Kontrolowania Partii Politycznych Państwowej Komisji Wyborczej. Tymczasem Alicja Dąbrowska startuje z Komitetu Wyborczego Platformy Obywatelskiej, a popierany przez nią kandydat –  z Komitetu Wyborczego Wyborców – Marka Borowskiego, choć jest członkiem SdPl. –  Ja tu żadnego naruszenia przepisów nie widzę. Treść ulotki była akceptowana przez nasz komitet, tam proszę pytać – ripostuje Alicja Dąbrowska. – A dlaczego raptem na trzy dni przed wyborami zainteresowała was moja ulotka? – posłanka próbuje atakować. Ja tu żadnego naruszenia przepisów nie widzę. Treść ulotki zatwierdził komitet Odpowiadamy: dlatego, że trafiła do skrzynek mieszkańców. Inni kandydaci PO takiego zapisu nie mają. A reguły są jednakowe dla wszystkich. Posłanka powinna o tym wiedzieć, ponieważ sama głosowała za takimi przepisami. Nowy kodeks wyborczy został uchwalony w grudniu 2010  r. Dąbrowska głosowała „za", podobnie jak wszyscy biorący udział w głosowaniu posłowie. – Ja nie traktuję tego zdania o poparciu kandydata jako reklamy innego komitetu – mówi też Rafał Miastowski, odpowiedzialny za kampanię  PO w stolicy.  – To jest tylko wyrażenie opinii pani Alicji Dąbrowskiej. Tak jakby napisała, że lubi np. Staszka Wielanka. Tyle że Wielanek nie kandyduje. Borowski – tak. – A na ulotkach można,  mówiąc w skrócie,  popierać tylko swoich kandydatów – wyjaśnia Lorentz. Za przewinienie nie zapłaci kandydatka, ale komitet PO. Może mieć kłopoty z rozliczeniem wydatków na kampanię. Kłopoty z ulotkami to nie nowość u kandydatów PO z Pragi-Północ (Dąbrowska jest tam szefem partii). W wyborach samorządowych rok temu z listy tej partii startował Łukasz Muszyński, którego hasło brzmiało „Mucha nie siada". Oprócz zdjęcia Muszyńskiego i informacji o nim na ulotce znalazł się tekst, że uprawnia ona do 20-procentowej zniżki na „zestaw wyborczy" w jednej z knajpek. A oferowanie korzyści w kampanii jest zabronione. Kandydat wybronił się jednak, że ulotki nie zrobił on, lecz kawiarnia. Czytaj także w Życiu Warszawy Online
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA