fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2011

Debaty liderów bez liderów

Tylko Grzegorz Napieralski z SLD i Paweł Kowal z PJN stawili się na debatę liderów w TVN 24. Donald Tusk i Waldemar Pawlak przysłali zastępców
W TVN 24 odbyła się wczoraj ostatnia debata przedwyborcza. Mieli w niej wziąć udział liderzy czterech partii: PO, SLD, PSL i PJN. PiS jak zwykle odmówiło uczestnictwa w programie. W ostatniej chwili okazało się jednak, że premier Donald Tusk i wicepremier Waldemar Pawlak nie przyjdą do studia.
Zirytowało to liderów opozycji. Napieralski grzmiał, że Tusk jest mistrzem niespełnionych obietnic i jego nieobecność w debacie liderów to kolejna niespełniona obietnica. – Kto odpowie na pytanie, czy w nowym rządzie znajdą się minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, minister zdrowia Ewa Kopacz czy minister edukacji Katarzyna Hall? – pytał lider SLD. Kolegów z rządu bronił Radosław Sikorski, szef MSZ, który zastępował lidera PO. Stwierdził, że Ewa Kopacz była dobrym ministrem, bo oparła się lobby farmaceutycznemu i nie kupiła szczepionek przeciw grypie. A o ministrze Grabarczyku powiedział, że wybudował więcej dróg niż ktokolwiek od tysiąca lat.
Przedmiotem gorącego sporu między Pawłem Kowalem z PJN a minister pracy Jolantą Fedak z PSL, która zastępowała Waldemara Pawlaka, stały się otwarte fundusze emerytalne. Kowal zarzucił rządowi, że zabrał pieniądze odkładane przez Polaków do OFE oraz środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Z kolei Fedak zarzuciła PJN, że chce prowadzić kosztowną politykę prorodzinną, ale nie mówi, skąd weźmie na to pieniądze. Mówiła też, że Polska nie potrzebuje wielkich reform. – Jeżeli 20 proc. absolwentów nie ma pracy, to Polska potrzebuje reform – ripostował Kowal. – Potrzeba innego podejścia do polityki, dość już walki kogutów, czyli Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Nie stać nas na stratę kolejnych czterech lat. Również w TVP odbyła się debata przedstawicieli wszystkich partii, które zarejestrowały listy ogólnopolskie. Jednak i tam zabrakło Tuska, Pawlaka oraz Kaczyńskiego. W ocenie politologów i specjalistów od wizerunku obie debaty nie wniosły niczego do kampanii. – Żadna z nich nie będzie miała wpływu na wynik wyborów – podkreśla Eryk Mistewicz, doradca polityczny. – Nie pojawili się na nich liderzy głównych partii, a więc nie było też emocji. Wyborcy nic z nich nie zapamiętają. – Debaty muszą mieć dramaturgię, to musi być show – wtóruje mu Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – A jedynym widowiskiem tej kampanii był ostatni program Tomasza Lisa z udziałem Jarosława Kaczyńskiego, w którym prezes PiS odniósł miażdżące zwycięstwo nad  dziennikarzem odgrywającym rolę namiastki Donalda Tuska. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.olczyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA