fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Inwestorzy nie chcą trzymać taniejących akcji w portfelach

AFP
Poniedziałek na światowych parkietach rozpoczął się od gwałtownej wyprzedaży. W Warszawie giełda spadała na otwarciu 2,33 proc.
W fatalnych nastrojach rozpoczęli nowy tydzień inwestorzy giełdowi. Główny indeks warszawskiego parkietu zniżkował na otwarciu 2,33 proc. Indeks WIG 20 spadał o 3 proc. Nieco lepiej radziły sobie indeksy średnich i małych firm ale i one wystartowały na minusach. Spadkom towarzyszą jednak niewielkie obroty. Po dwudziestu minutach przekraczały zaledwie 50 mln zł.
Na innych parkietach europejskich w poniedziałek rano również dominowały niedźwiedzie. Żaden z rynków nie zaczął dnia po zielonej stronie. Giełda w Paryżu spadała o 2,7 proc., Frankfurcie o 3,7 proc. a Londynie 0,7 proc. Spadkowy początek tygodnia nie powinien być jednak żadnym zaskoczeniem. Już w piątek widać było, że popyt wycofuje się a kontrolę nad światowymi giełdami znowu przejmują sprzedający. Giełda w Nowym Jorku straciła w piątek ponad 2,5 proc. Niemcy i Wielka Brytania zniżkowały po przeszło 2 proc. W tym kontekście niezła, piątkowa sesja na GPW (nasz parkiet zachowywał się, zupełnie bez powodu, lepiej niż inne rynki europejskie) niesłusznie wlała trochę optymizmu w serca rodzimych graczy, którzy na krótki czas mogli poczuć się silniejsi niż ich koledzy z innych parkietów. Dlatego poniedziałkowe poranne spadki mogły podziałać na nich jak zimny prysznic.
Powody wyprzedaży na światowych rynkach są wciąż te same i powtarzane do złudzenia. Problemy finansowe Grecji i innych państw z obrzeży Unii Europejskiej i będąca ich konsekwencją, z powodu spadku popytu, słabnąca koniunktura gospodarcza na naszym kontynencie. Niewielkie tempo rozwoju gospodarki amerykańskiej, m.in. z powodu wysokiego bezrobocia, którego nie są w stanie zmniejszyć pieniądze pompowane w tamtejszą gospodarkę. Reperkusje widoczne są już nawet w gospodarce chińskiej, która zwalnia tempo rozwoju bo spada popyt na jej produkty. Pogarszająca się koniunktura bije również w rynki surowcowe. Tanieją ropa i miedź bo spada na nie popyt. KGHM tracił rano ponad 4 proc. i kosztował poniżej 130 zł za akcję. Spora korekta dotknęła w ostatnich tygodniach złoto. W poniedziałek rano jego ceny jednak rosną bo mimo wszystko pozostaje ono dobrą lokatą na trudne czasy. Sytuacją na rynkach mogą zmienić publikowane dzisiaj dane makroekonomiczne. Przed południem inwestorzy poznają odczyty wrześniowego wskaźnika PMI dla strefy euro i najważniejszych gospodarek europejskich. Po południu na rynki trafią informacje z USA wrześniowym ISM dla przemysłu i sierpniowych wydatkach na inwestycje budowlane. Na rynku walutowym trwa odwrót od złotego. Euro, mimo zeszłotygodniowych interwencji BGK, wciąż utrzymuje się ponad 4,4 zł. Rano było wyceniane na 4,4260 zł. Frank jest wyceniany na 3,6440 zł a dolar amerykański na 3,3220 zł. DWOL
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA