fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Egipt: Izrael chce nam zabrać Synaj

Żołnierze izraelscy świętują zajęcie półwyspu Synaj podczas wojny sześciodniowej. 10 czerwca 1967 roku
AP
Ma to być odpowiedź na utratę kontroli nad półwyspem przez Kair. – Bzdura – odpowiadają Izraelczycy
Rewelacje te ogłosił prominentny egipski dyplomata, ambasador przy Autonomii Palestyńskiej Jaser Othman. – Izrael głośno mówi o bezprawiu, które zapanowało na półwyspie i ma zwiększać zagrożenie terrorystyczne dla tego kraju. To spisek. W rzeczywistości chodzi o znalezienie pretekstu do przejęcia kontroli nad Synajem – powiedział Egipcjanin agencji prasowej Ma'an.
Według Othmana czołowi izraelscy przywódcy, na czele z premierem Beniaminem Netanjahu, starają się stworzyć na świecie wrażenie, że wyłonione podczas rewolucji władze Egiptu nie są w stanie utrzymać kontroli nad półwyspem Synaj i zabezpieczyć odpowiednio granicy z Izraelem. Dyplomata zapewnił, że to nieprawda, bo Kair prowadzi od sierpnia operację, która ma za zadanie przywrócić porządek w rejonie. Przypomniał jednak, że to teren olbrzymi i „niezwykle trudny". Sytuacja szczególnie napięta jest na północy Synaju, sąsiadującej z palestyńską Strefą Gazy, kontrolowaną przez radykalną organizację Hamas. Ta część półwyspu została opanowana przez znakomicie uzbrojone i zorganizowane bojówki Beduinów.
Dopóki krajem rządził prezydent Hosni Mubarak, Beduini byli trzymani w ryzach. Gdy został obalony, plemienni przywódcy wypowiedzieli posłuszeństwo nowym władzom w Kairze. Wszystko to sprawia, że Izrael czuje się zagrożony. Od czasu rewolucji sześć razy (ostatnio we wtorek) w powietrze wyleciał gazociąg dostarczający gaz z Egiptu do Izraela. W sierpniu z terenu półwyspu atak na Izrael przypuścili palestyńscy terroryści. Zginęło ośmiu Żydów. Gazeta „Jerusalem Post" cytowała w piątek wysokiego rangą przedstawiciela izraelskich władz, który przyznał, że sytuacja na półwyspie Synaj wzbudza w jego rządzie „poważne obawy". – Brak stabilności w tym rejonie może być bardzo niebezpieczny. Nie chcemy, żeby Synaj zmienił się w bazę terrorystów – powiedział. Izraelczycy stanowczo zaprzeczają jednak, jakoby zamierzali sami zająć się przywracaniem porządku na półwyspie. – To bzdura. Jaser Othman wyssał to sobie z palca – powiedział „Rz" gen. rezerwy Emanuel Sakal. – Oczywiście patrzymy na to, co się tam dzieje, z niepokojem, ale to Egipcjanie powinni coś z tym zrobić – dodał. Gen. Sakal przypomina, że dotychczasowe działania Izraela wskazują na to, że w sprawie bezpieczeństwa na Synaju całkowicie polegają na Kairze. Kilka miesięcy temu premier Netanjahu zgodził się, aby na terytorium wschodniego Synaju wkroczyły regularne jednostki egipskiej armii (zgodnie z porozumieniem pokojowym zawartym w 1979 roku, teren ten był aż do teraz zdemilitaryzowany). Półwysep Synaj znajdował się już pod kontrolą Izraelczyków. Zdobyli go w 1967 roku, podczas wojny sześciodniowej. Na oddanie go Egiptowi zdecydowali się zaś dopiero w roku 1979. Przez ten czas Izrael zbudował tam drogi, lotniska i inne elementy infrastruktury. Powstały również osiedla żydowskie, w których mieszkało około 4,5 tys. ludzi. Wszyscy zostali ewakuowani, często siłą, w 1982 roku, gdy Izraelczycy ostatecznie wycofali się z Synaju. Eksperci podkreślają, że ponowne wzięcie tego terenu pod okupację byłoby niezwykle trudne. Chodzi nie tylko o wielkość półwyspu Synaj – jest trzy razy większy niż cały Izrael – ale również o zmiany, jakie zaszły w mentalności jego mieszkańców i strukturze demograficznej. Na Synaj w ostatnich latach napłynęły masy Egipcjan, a uzbrojeni w libijską broń Beduini ulegli znacznej radykalizacji. – Już raz byliśmy na półwyspie Synaj i to nam w zupełności wystarcza – podkreślił gen. Sakal. Oficjalna strona egipskich sił zbrojnych www.mmc.gov.eg
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA