fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Życie na szali

Tomasz Adamek: – To najważniejsza walka w moim życiu. Pracowałem na nią kilkanaście lat
East News, Bartek Sadowski, Michał Walczak, BS Bartek Sadowski
Tomasz Adamek o sobotniej walce z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej organizacji WBC
Rz: Która z walk w wadze ciężkiej była najtrudniejsza?
Tomasz Adamek: Chyba z Chrisem Arreolą. Walczyłem na jego terenie – w Kalifornii, był tym, na którego liczyła amerykańska telewizja HBO, i chyba nie dopuszczał myśli, że mogę go pokonać.
Na stadionie we Wrocławiu zasiądzie ponad 40 tysięcy ludzi...
Mój system nerwowy, mocna psychika to dar od Boga. Niektórzy wokół mnie są trochę zdenerwowani, ale mnie to nie dotyczy. Czuję się tak, jakby sobotniej walki z Kliczką nie było. A to, że przyjdzie tyle ludzi, nie ma znaczenia. Mam nadzieję, że mi pomogą. Jak jesteś w ringu i masz przed sobą trudnego rywala, to niewiele słyszysz, ale sama świadomość, iż masz takie wsparcie, dodaje sił. Wiem też, że setki ludzi będą się za mnie modlić. To przecież najważniejsza walka w moim życiu. Pracowałem na to kilkanaście lat, od chwili, kiedy w 1999 roku podpisałem pierwszy zawodowy kontrakt.
Tych ważnych walk było więcej, kiedyś pana żona Dorota powiedziała, że właściwie każda była najważniejsza...
Na pewno ta pierwsza z Paulem Briggsem o mistrzostwo świata wagi półciężkiej w 2005 roku w Chicago, bo walczyłem ze złamanym nosem i ból był okrutny. Później ze Steve'em Cunninghamem w Newark w 2008 roku w nowej, wyższej kategorii o tytuł IBF.  Wtedy też stawiałem całe swoje życie na szali, przenosząc się wraz z rodziną do USA. Wiedziałem, że jak przegram, być może będę musiał wracać do kraju. I wreszcie walki w wadze ciężkiej – to było pokerowe zagranie, ludzie pukali się w czoło, gdy usłyszeli, że chcę się bić z najlepszymi. Zacząłem od Gołoty, potem był trudny pojedynek z Jasonem Estradą, ale wszystko skończyło się dobrze.
Ale wtedy nikt nie myślał, że kiedyś dojdzie do pojedynku Adamka z Kliczką...
To był proces, który trwał wiele lat. Gdy dusiłem się w wadze półciężkiej, przeszedłem do junior ciężkiej. Wiele zawdzięczam Chadowi Dawsonowi, gdybym z nim nie przegrał, zapewne nie byłoby tego Adamka, który wyjdzie się bić o pas WBC ze starszym Kliczką. Zbijanie wagi to katorga, wtedy zrozumiałem, że nie mogę tego więcej robić, bo to mnie zabija. I zmieniłem kategorię, najpierw na cruiser, później na ciężką. Dziś w nowej skórze czuję się świetnie.
Ogląda pan telewizję, czyta, co piszą w Internecie przed tym pojedynkiem?
Nie odcinam się od świata, ale to, co piszą i mówią, nie robi na mnie wrażenia.
A gdy znani trenerzy mówią, że Adamek nie ma szans i najpewniej przegra z Kliczką przed czasem, to ciśnienie rośnie?
Każdy może mówić, co chce. Mam swój plan na walkę i tego się trzymam. Pracowaliśmy z Rogerem Bloodworthem ponad dziesięć tygodni i wiem, na co mnie stać.
Co może zrobić Kliczko?
Myślę, że będzie agresywny w pierwszej fazie pojedynku. Po pierwszym gongu będzie chciał ustawić walkę, ale ja mu na to nie pozwolę.
Z takimi olbrzymami nie walczy się jednak łatwo. Przekonał się pan o tym w starciu z Michaelem Grantem...
Grant walczył na początku defensywnie i ciężko było się przedrzeć przez jego długie ręce, ale później znalazłem na niego sposób. Kliczko jest znacznie lepszym pięściarzem, ale jego też można pokonać. Wierzę, że tego dokonam, zmuszę go do błędów.
Podczas konferencji prasowych wyglądaliście na ludzi, którzy się szanują, a może i lubią...
Walczę tylko pięściami. Ci, którzy dużo gadają, najczęściej tracą rezon w ringu. Tak było z Davidem Haye'em, który krzyczał przed walką z Władimirem Kliczką, a jak przyszło co do czego, to się przestraszył.
Jak trzeba walczyć z Kliczką, żeby wygrać?
Mądrze. Jest za silny i za duży, by się z nim bić, więc muszę uważać, szybko się poruszać, raz w lewo, raz w prawo. Ani przez moment nie mogę stać w miejscu, bo on to wykorzysta. Będę bił na korpus, żeby go osłabić, muszę też narzucić tempo, którego nie wytrzyma. Ale taktyki nie zdradzę.
Jak spędzi pan ostatnie godziny przed pojedynkiem?
Po śniadaniu  pojedziemy do Wrocławia do hotelu. Później pójdę na krótki spacer, a jak wrócę, położę się do łóżka, by odpocząć i pomyśleć o tym, co mnie czeka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA