fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Zmarła Maria Kornatowska

Maria Kornatowska
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
W Łodzi zmarła dzisiaj profesor Maria Kornatowska, wybitny krytyk filmowy i filmoznawca, wykładowca łódzkiej PWSFTviT
Kochała kino. Była autorką wspaniałej monografii „Fellini” — łączącej elementy biografii włoskiego mistrza i analizy wszystkich jego filmów, ale przede wszystkim będącej wyrazem jej szczerego podziwu dla tego wielkiego kuglarza XX wieku. W 1977 roku wydała studium „Filmy o miłości. Monika Vitti”.
O polskim kinie pisała rzadko. „Nie chcę urazić polskich filmowców — mówiła. Ogromnie ceniła Wojciecha Hasa czy Stanisława Różewicza, lubiła młodszych reżyserów idących swoimi drogami, jak Mariusz Grzegorzek czy Łukasz Barczyk. Ale zarzucała polskiemu kinu brak własnego widzenia, próby imitownia amerykańskiej komercji. Nie lubiła komedii romantycznych, czekała na filmy, które pokazywałyby wielkie problemy naszego życia społecznego. Może dlatego ceniła kino moralnego niepokoju. W 1990 roku wydała poświęcony temu nurtowi szkic „Wodzireje i amatorzy”. W 2002 roku ukazał się jej wywiad-rzeka z Agnieszką Holland „Magia i pieniądze”.
Publikowała teksty w „Kwartalniku Filmowym”, stale współpracowała z redakcjami „Kina” i „Tygodnika Powszechnego”. Pisała też do wychodzącego w Nowym Jorku „Nowego Dziennika”. Bardzo lubiła Nowy Jork, często przeprawiała się za ocean, kochała spacerować po Manhattanie, w 2007 roku wydała książkę „Rozmyślania przy makijażu. Życie codzienne Nowego Jorku”.
Była też, razem z Adamem Kuczyńskim, współscenarzystką filmu o Wojciechu Hasie „Ze snu sen”.
Marysia była osobą ogromnie barwną. Chłonęła świat wokół siebie, lubiła podróże, stale szukała nowych wrażeń. Miała w sobie pokłady życzliwości dla ludzi, świata. Była samotna, ale nie sama. Otoczona przyjaciółmi, studentami. Rudowłosa, uśmiechnięta, nigdy na nic się nie skarżyła. O jej ostatniej chorobie nikt nie wiedział. Kiedy lekarze cztery miesiące temu zaproponowali jej leczenie, nie zgodziła się. Wołała przeżyć ostatnie chwile w pełni, nie chciała ich spędzić w szpitalu. Jeszcze na początku sierpnia była na festiwalu „Dwa brzegi” w Kazimierzu, gdzie opowiadała o kinie Rosselliniego.
Cześć, Marysiu. Będzie nam bardzo brakować Twojej wiedzy i Twojego uśmiechu.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA